Karetki jak taksówki, szpital przytułkiem dla pijanych
Blisko 50 razy w ciągu niespełna dwóch lat pogotowie ratunkowe interweniowało u tego samego mieszkańca Limanowszczyzny. Trafił na SOR 37 razy, choć nigdy nie wymagał leczenia — był po prostu pijany. Ten 40-letni mężczyzna z okolic Mszany Dolnej to niechlubny rekordzista, ale nie jest jedynym, który regularnie wzywa służby medyczne i trafia do szpitala. Z powodu sztywnych procedur karetki stają się taksówkami, a oddział ratunkowy pełni funkcję przytułku lub izby wytrzeźwień.