21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Były prezes ZGK: „koń zdechł” – głos w sprawie likwidacji spółki

Opublikowano  Zaktualizowano 
12 23704

Marek Golonka, były prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej w Tymbarku, opublikował komentarz dotyczący likwidacji spółki. Przedstawił własną ocenę przyczyn obecnej sytuacji, wskazując na błędy w zarządzaniu i decyzje władz gminy. Dawny współpracownik wójta Pawła Ptaszka krytykuje jego rządy. - Uważam, że nadszedł najwyższy czas, abyśmy pozwolili wójtowi już w czerwcu odpocząć od samorządowej pracy - pisze Marek Golonka.

Decyzja o rozpoczęciu procedury likwidacji Zakładu Gospodarki Komunalnej w Tymbarku, o której pisaliśmy niedawno, wywołała szerokie reakcje w lokalnej społeczności. Głos w tej sprawie zabrał Marek Golonka, były prezes zakładu.

Przysłowiowe dolanie „oliwy do ognia”, która skłoniła mnie do podzielenia się z Państwem kilkoma refleksjami, był jakże trafny komentarz czytelnika portalu limanowa.in, zamieszczony pod jednym z artykułów. Przytaczam w całości: „Panie Ptaszek, rola pożytecznego idioty dobiega końca. Ci którzy Pana wypromowali w przeszłości już są zmęczeni ukrywaniem wstydu za Pana”. Muszę niestety z przykrością stwierdzić, że należę do tych „zmęczonych ukrywaniem wstydu… - napisał Marek Golonka. 
Pana Ptaszka poznałem ponad dwadzieścia lat temu, mieliśmy okazję współpracować  na  różnych poziomach, zaczynaliśmy społeczną działalność jako radni, ja zakończyłem pracą w ZGK, a on pozostał wójtem. Koniec naszej „znajomości” nastąpił z mojej inicjatywy ponieważ uznałem, że dalsza współpraca nie jest możliwa, zaczęły nas różnić sprawy zasadnicze, związane z funkcjonowaniem Zakładu Gospodarki Komunalnej, problemy wodno-ściekowe oraz sposób świadczenia usług na rzecz mieszkańców - tłumaczy. 

W swoim komentarzu Marek Golonka odniósł się do obecnej sytuacji, porównując ją do przypowieści, w której „Pan” (wójt), „ekonom” (rada nadzorcza) i „parobek” (prezes) wspólnie doprowadzili do upadku „konia” (ZGK). 

Koń już prawie oduczył się jeść, ale jakoś tak wyszło, że dzisiejszej nocy wziął i zdechł - napisał.

Były prezes podkreślił, że w jego ocenie zarówno wójt, jak i obecny prezes ZGK przyczynili się do pogorszenia sytuacji finansowej spółki.

Zobacz również:
Obydwaj panowie przyczynili się do tego, że ten przysłowiowy “koń zdechł”. Obydwaj panowie “zarżnęli kurę”, która jeszcze mogła jajka znosić - twierdzi Marek Golonka.

Marek Golonka zwrócił uwagę na niewystarczające działania związane z dostosowaniem taryf opłat za wodę i ścieki. Skrytykował również sposób dokapitalizowania spółki, które jego zdaniem “powinno służyć rozwojowi, a nie pokrywaniu strat.”

W odniesieniu do wynajęcia zewnętrznego audytu, były prezes napisał, że wydatkowanie 40 tys. zł na bezsensowny audyt jest jego zdaniem “wyrzuceniem pieniędzy w błoto”.

Komentując decyzję o likwidacji spółki, stwierdził, że w sytuacji, do której doprowadzono, jedynym sensownym rozwiązaniem jest utworzenie tego co już było, czyli – Samorządowego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Tymbarku z siedzibą w Podłopieniu.

Na zakończenie były prezes wezwał mieszkańców do wyciągnięcia wniosków. 

Uważam, że nadszedł najwyższy czas, abyśmy pozwolili wójtowi już w czerwcu odpocząć od samorządowej pracy - podkreślił. 

Poniżej pełna treść komentarza Marka Golonki, byłego prezesa ZGK w Tymbarku:

Ptaszek i spółka

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami była kraina, w której żył lud pracowity, sprawiedliwy i spokojny. Pewnego razu ludzie ci z dobroci swojego serca ustalili, że wybiorą jednego ze swej wspólnoty aby w ich imieniu gospodarzył na zamieszkiwanym przez nich obszarze. Ustalono, że będą go za to sowicie opłacać, składając się wspólnie na jego wynagrodzenie. Wybrańcem uczynili człowieka, który przeczytał kilka książek, umiał też pisać, a niektórzy mówili, że nawet słyszeli jak podobno w obcym języku z kimś rozmawiał. Wybraniec ten stał się dla nich Panem, dobrał sobie do roboty pomocnika, którego nazwał ekonomem, a ten z kolei wynajął parobka z koniem.

Po paru miesiącach okazało się, że Pan na żadnej chłopskiej  robocie  się nie zna,  ekonom zaś do swoich obowiązków podchodzi lekceważąco, jedynie parobek ze swoim koniem robił co mógł aby ludzie byli zadowoleni, sądząc, że zarówno Pan jak i ekonom docenią ich zaangażowanie i może z wdzięczności zakupią chociaż żelazny pług aby ich praca była trochę lżejsza. 

Mijały lata, cały czas Pan i ekonom obiecywali, nawet Pan razu pewnego pokazał na papierze zapis jakoby już na nowy sprzęt były zarezerwowane pieniądze, a że parobek był „czytaty i pisaty” uwierzył w te zapewnienia. 

Po niedługim czasie okazało się, że Pan przez wrodzoną chciwość wpadł na iście diabelski pomysł, uznał, że dodatkowych pieniędzy nie wyłoży, a jedyną szansą na zrealizowanie zakupu żelaznego pługa będzie jak zaoszczędzą na parobku i koniu. Wspólnie z ekonomem doszli do wniosku, że ograniczą im racje żywnościowe bo zarówno parobek jak i koń wyglądają całkiem dobrze. Po roku wezwali parobka i tak mu rzekli, pieniędzy już trochę odłożonych mamy, ty zaczynasz marnieć to tobie jedzenia już nie ujmiemy ale może na koniu toby jeszcze zaoszczędził. Parobek nic nie powiedział, spuścił głowę, poszedł do obory, poklepał konia po grzbiecie i jak co dnia wzięli się za robotę. 

Za jakiś tydzień, gdzieś koło południa, ekonom się zorientował, że jeszcze nigdzie nie widział ani parobka ani konia. Zaczął poszukiwania od obory, wchodzi i patrzy, a tam zapłakany parobek klęczy nad martwym koniem. Ekonom pyta, co się stało, parobek  na to: wszystko szło dobrze,  koń już prawie oduczył się jeść ale jakoś tak wyszło, że dzisiejszej nocy wziął i zdechł. 

Osoby i postacie występujące w tej przypowieści:

  • Pan = Wójt
  • ekonom = Rada Nadzorcza
  • parobek = Prezes
  • Koń = ZGK (Zakład Gospodarki Komunalnej)

Oczywiście, zarówno: przypowieść jak i występujące postacie są czystą  literacką fikcją, również osoby, funkcje i przywołane instytucje są dziełem przypadku.

Kończąc pracę zawodową, a wcześniej społeczną, uznałem, że moja działalność publiczna została wyczerpana. Jednak postępowanie Pawła Ptaszka od początku tej kadencji oraz późniejsze wypowiedzi, które mają się nijak do faktów spowodowały, że zacząłem się z uwagą przyglądać  pracy tymbarskiego samorządu. 

Szanowni Państwo, w ostatnim okresie na portalach: tymbark.in i limanowa.in ukazało się kilka artykułów związanych z radą gminy Tymbark, licznymi problemami w szeroko pojętej gospodarce wodno-ściekowej, kolejnymi remontami i nietrafionymi inwestycjami oraz niezrozumiałymi zakupami. 

Przysłowiowe dolanie „oliwy do ognia”, która skłoniła mnie do podzielenia się z Państwem kilkoma refleksjami, był jakże trafny komentarz czytelnika portalu limanowa.in, zamieszczony pod jednym z artykułów. Przytaczam w całości: Panie Ptaszek, rola pożytecznego idioty dobiega końca. Ci którzy Pana wypromowali w przeszłości już są zmęczeni ukrywaniem wstydu za Pana”. Muszę niestety z przykrością stwierdzić, że należę do tych „zmęczonych ukrywaniem wstydu....” 

Pana Ptaszka poznałem ponad dwadzieścia lat temu, mieliśmy okazję współpracować  na  różnych poziomach, zaczynaliśmy społeczną działalność jako radni, ja zakończyłem pracą w ZGK, a on pozostał wójtem. Koniec naszej „znajomości” nastąpił z mojej inicjatywy ponieważ uznałem, że dalsza współpraca nie jest możliwa, zaczęły nas różnić sprawy zasadnicze, związane z funkcjonowaniem Zakładu Gospodarki Komunalnej, problemy wodno-ściekowe oraz sposób świadczenia usług na rzecz mieszkańców. 

Poniżej przedstawię Państwu jak wyglądała w ostatnich kilkunastu latach sytuacja ZGK w Tymbarku, na inne spostrzeżenia być może przyjdzie jeszcze czas.

Do  06.12.2012 roku ZGK istniał jako Samorządowy Zakład Gospodarki Komunalnej w Tymbarku z siedzibą w Podłopieniu. Zakład dzięki ówczesnemu wójtowi Panu Stanisławowi Pachowiczowi wyposażony został w całkiem przyzwoity jak na owe czasy sprzęt i nawet nieźle prosperował w takiej formie prawnej. Zmiana wójta zrodziła pomysł na przekształcenie zakładu w spółkę z ograniczona odpowiedzialnością, co zostało potwierdzone aktem notarialnym przed notariuszem w Mszanie Dolnej (Repertorium A numer 8327/2012).

Zmiana ta pociągnęła za sobą inny sposób rozliczania, zmianę struktury organizacyjnej i inne problemy z którymi ówczesny zarząd łącznie z pracownikami musiał się uporać.

Pierwszy prezes poczynił starania, aby powstała spółka mogła zarabiać na swojej działalności – takim pomysłem było wybudowanie myjni samochodowej. Pomysł był dobry o czym świadczyło duże zainteresowanie mieszkańców, jednak dla samej spółki wiązało się to z długoterminową spłatą kredytu. 

Jako późniejszy następca kontynuowałem prace remontowe pomieszczeń użytkowych. Udało się wymienić całą instalację grzewczą zakładu łącznie z piecem CO i nowo wybudowanym kominem. Wymieniono całą instalację elektryczną wraz z oświetleniem. Wymieniono więźbę dachową wraz z pokryciem, nad istniejącymi budynkami, praktycznie wiązało się to z postawieniem nowych dachów. Wyremontowano też wszystkie pomieszczenia socjalno-biurowe, zakupiono również potrzebny sprzęt warsztatowy. Uznałem też, że należy sukcesywnie wymieniać wyeksploatowany „sprzęt” zakupiony jeszcze na początku urzędowania  Pana  Pachowicza. Tak też się  stało, udało się sprzedać w ogłoszonym przetargu ciągnik, w to miejsce zakupiono fabrycznie nowy, po jakimś czasie to samo zrobiono z samochodem marki KIA (kupiony przez Pana Sajdaka), w to miejsce kupiono nowy samochód marki IVECO. Zakupiono też nowy rozrzutnik i kosiarkę bijakową oraz używany do dzisiaj sprawny technicznie samochód terenowy marki Land Rover. Cały czas trwały też bieżące remonty i naprawy posiadanego sprzętu,  szczególnie wzmożone po akcji „zima”, usprawniony został również walec ciągniony, Muszę przy okazji wspomnieć, że wszystkie te prace były wykonywane własnymi siłami, a na szczególne wyróżnienie zasługuje jeden ze starszych stażem pracowników Pan Andrzej Żurek. Dla tego „gościa” nie ma rzeczy niemożliwych. Do wszystkich prac włączali się również w miarę wolnego czasu pozostali pracownicy, a są to ludzie z dużym doświadczeniem, kwalifikacjami i doskonałą znajomością terenu. Praktycznie wszyscy są wielofunkcyjni i godni wyróżnienia, a są to Panowie: Jurek Krzyściak, Jacek Kurek, Staszek Malarz, Bronek Pięton i (czasowo zatrudniony) Wojtek Łącki. Wszystkie te prace nadzorowane były zamiennie przeze mnie i kierownika Tomka Kozę – człowieka z dużą wiedzą  i tzw. „klasą”.

Zakupiono też nową koparkę (minikoparka JCB 8025) wraz z wyposażeniem w dodatkowe łyżki i szybkozłącze, kupiono też nową lawetę do przewozu tej koparki. 

Przy okazji szerzej opiszę, jak to było ze sprawą zakupu minikoparki. Otóż ustaliłem z wójtem, że my, czyli ZGK, kupimy małą koparkę, a gmina wspomoże nas nową koparką JCB 4CX o co od lat wnioskowałem. Nasz wkład finansowy (ZGK)  miał pochodzić ze sprzedaży „starej”, czyli tej która do dzisiaj pracuje. Wójt jak i Rada Nadzorcza „odtrąbili sukces”, ponieważ w budżecie gminy zarezerwowano na ten cel pieniądze i miało dojść do historycznej chwili, Gmina po latach miała wspomóc swój Zakład dofinansowaniem do zakupu nowej koparki. Niedługo musieliśmy czekać,  aby po raz  kolejny przekonać się ile znaczą słowa wójta. Brakowało w budżecie Gminy pieniędzy na „wyborcze obiecanki” i co wójt zrobił? Przesunął zarządzeniem zarezerwowane pieniądze z zakupu koparki i wykorzystał je na bieżące „łatanie” finansowych braków, a my czyli ZGK zostaliśmy po raz kolejny na tzw. „lodzie”..  

Wszystkie finansowe nakłady na wspomniane wyżej prace remontowe i zakupy pochodziły ze środków własnych wypracowanych przez ZGK, oczywiście musieliśmy się wspomagać kredytami, a niektóry „sprzęt” był „brany” w leasing. Jednak byliśmy w stanie zabezpieczyć bieżące obciążenia finansowe i jeszcze wychodzić z tzw. „zyskiem” na koniec każdego roku obrachunkowego. Było to możliwe dzięki dużemu zaangażowaniu wszystkich pracowników. Korzystając z okazji jeszcze raz serdecznie wszystkim dziękuję, szczególnie księgowym, wcześniej Pani Janinie Staniec, a później Pani Marii Ryś.  Kończąc pracę w ZGK zostawiłem zakład ze spłaconymi wszystkimi zaciągniętymi wcześniej zobowiązaniami.

 

W  dniu 07.04.2025r.  na portalu limanowa.in ukazał się artykuł pod jakże wymownym tytułem  „ZGK do likwidacji” – przytoczę kilka fragmentów z moim komentarzem.  

. Rada Gminy Tymbark jednogłośnie podjęła uchwałę o rozpoczęciu procedury likwidacji Zakładu Gospodarki Komunalnej. Decyzję poprzedziła gorąca dyskusja, podczas której wójt Paweł Ptaszek wskazywał na poważne problemy finansowe spółki, a prezes ZGK Michał Grzeszczuk argumentował, że likwidacja nie jest jedynym możliwym rozwiązaniem.

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Tymbark jedną z najważniejszych podjętych uchwał była ta dotycząca likwidacji Zakładu Gospodarki Komunalnej w Tymbarku Sp. z o.o. Decyzja została podjęta jednogłośnie, jednak wcześniej odbyła się burzliwa dyskusja z udziałem wójta Pawła Ptaszka, prezesa ZGK Michała Grzeszczuka oraz radnych.

Wójt Gminy Tymbark Paweł Ptaszek wskazał, że sytuacja finansowa spółki zaczęła się zdecydowanie pogarszać od roku 2023. Według wójta dalsze funkcjonowanie spółki bez wsparcia finansowego ze strony gminy byłoby niemożliwe.

Sytuacja spółki od 2023 roku, patrząc na sprawozdanie finansowe, bilans, rachunek zysków i strat oraz cash flow, zdecydowanie się pogarszała. Jako właściciel z niepokojem obserwowałem tę sytuację. Spółka znalazła się na pewnej równi pochyłej – mówił podczas sesji Paweł Ptaszek…….”

Szanowni Państwo z wypowiedzi tak  wójta, jak i prezesa, wynika wielki niepokój i  troska o Zakład, a jaka jest prawda ? Otóż obydwaj panowie przyczynili się do tego, że ten przysłowiowy „koń zdechł”. Obydwaj Panowie „zarżnęli kurę”, która jeszcze mogła jajka znosić. Nie wiem czego w ich wypowiedziach jest więcej: hipokryzji, cynizmu czy też niewiedzy? Zakładam, że wszystkiego po trochę, ponieważ chwilę później czytamy:

„…..Grzeszczuk wskazał na wysokie obciążenia podatkowe i dzierżawne wobec gminy jako główne źródło kłopotów…”

Szanowni Państwo, infrastruktura wpdno-kanalizacyjna przekazywana jest przez gminę – czytaj:  wójta – umową, a przyjmującym jest prezes ZGK. Podobnie jest z umową dzierżawy. Po pierwszym miesiącu obrachunkowym tak wójt, a na pewno prezes, musiał sobie zdać sprawę z tego, że przychody z działalności nie równoważą kosztów (opłata z tytułu dzierżawy i podatek od przekazanej infrastruktury jest wyższy niż przychody ze ścieków i wody) i co zrobiono ? NIC – czekano aż rok obrachunkowy się skończy.

Kolejnym kosztowym czynnikiem jest ustalana w cyklach trzyletnich tzw. „taryfa na ścieki i wodę”  zatwierdzana przez instytucję „Wody Polskie” w Krakowie. Jeżeli w tym przypadku przychody nie równoważyły kosztów to należało najpóźniej w następnym miesiącu złożyć korektę do ustalonej taryfy, jeżeli tego nie zrobiono to musiano sobie zdawać sprawę z tego, ze strata będzie się powiększać. 

Jeżeli na bieżąco nie podejmowano działań naprawczych, to pytam – gdzie był : prezes  i wójt. Drugie pytanie – jakim to cudem pomimo postępującej straty wójt udzielał w kolejnych latach organom spółki absolutorium. 

Dalej czytamy: 

„Wójt podkreślał, ze pierwszy raz w historii, gmina była zmuszona dokapitalizować ZGK w grudniu 2024 roku, aby utrzymać jej stabilność finansową”.

Szanowni Państwo, trzeba wiedzieć, że tak zwane „dokapitalizowanie” kosztowało gminę czyli nas podatników 500.000,- zł (pięćset tysięcy złotych) i sprowadzało się do pokrycia powstałych strat.

Dokapitalizowanie Spółki jest rzeczą normalną, należało to dawno zrobić (opisywana wyżej sytuacja z koparką)  jednak powinno służyć rozwojowi Spółki a nie pokrywaniu strat – pytam: czy to  jest gospodarne działanie właściciela ? Taką właśnie funkcję pełni wójt w stosunku do ZGK w Tymbarku Sp z o.o. 

W dalszej części wójt z troską głosi: „……. Przed samorządem bardzo trudna decyzja. Przyszedł czas na podjęcie decyzji. Decyzji, która – nie ukrywam – jest bardzo trudna. Trudna pewno dla zarządu, trudna dla pracowników spółki, trudna dla pracowników urzędu, ale przede wszystkim i co najważniejsze dla całej wspólnoty samorządowej gminy Tymbark. Dla mnie osobiście, szanowni państwo, to jest jedna z najtrudniejszych decyzji jako wójta. Moja rekomendacja jest taka, by państwo przyjęli tę uchwałę – zwrócił się do radnych wójt gminy Tymbark”.

Szanowni Państwo, cały ten wywód wójta w tonie wręcz tragicznym jest tylko w jednym stwierdzeniu prawdziwy, w tym kiedy mówi – „decyzja….. jest bardzo trudna…….dla mnie osobiście”. Skończy się zwalanie na innych – odpowiedzialność będzie bezpośrednia, a nie jak było teraz – to nie ja, to nie gmina, to ZGK jest odpowiedzialny za dostarczanie wody, za odprowadzanie ścieków, za czystość i porządek, za utrzymanie dróg w zimie, itd., itd.

Panie Wójcie, Panie Prezesie pisałem wcześniej kto jest winien tej sytuacji dlatego trzeba ponieść tego konsekwencje – trzeba w końcu wziąć odpowiedzialność za to do czego doprowadzono. 

  1. Nie rozumiem dlaczego decyzja o likwidacji ZGK jako spółki z o.o. miałaby być w jakikolwiek sposób trudna dla pracowników – czy ważne jest dla pracownika kto będzie płatnikiem wynagrodzenia,  urząd gminy czy spółka z o.o.  
  2. Nie rozumiem dlaczego decyzja o likwidacji ZGK jako spółki z o.o. miałaby być w jakikolwiek sposób uciążliwa dla mieszkańców – czy mieszkańca interesuje kto będzie wykonywał ustawowo nakazane obowiązki w sposób właściwy. 

W sytuacji do której doprowadzono, jedynym sensownym rozwiązaniem jest utworzenie tego co już było, czyli – „Samorządowego Zakładu Gospodarki Komunalnej w Tymbarku z siedzibą w Podłopieniu”, oczywiście można to zrobić tylko przez czysto formalną czynność jaką jest likwidacja sp z o.o.. Wszystkie prace dalej będą wykonywali ci sami pracownicy po kosztach pracowniczych czyli bez kosztów Zarządu ( czytaj – Prezesa) i Rady Nadzorczej, a mieszkańcy gminy nie będą tych kosztów w usługach ponosić. 

Panie Prezesie to są te konsekwencje, a jeżeli wójt nie zdawał sobie z tego sprawy to mam nadzieję, że w referendum ludzie mu to powiedzą.

Szanowni Państwo, dla mnie niepojętą sprawą było wynajęcie podmiotu zewnętrznego dla przeprowadzenia audytu w ZGK za który gmina - czytaj wójt -  zapłacił naszymi podatkowymi pieniędzmi 40.000.-zł (czterdzieści tysięcy złotych).

Byłbym jeszcze w stanie zrozumieć konieczność wykonania takiego audytu w przypadku spółki akcyjnej lub spółki z o.o. która ma wielu udziałowców i oni się tego domagali nie znając przyczyn powstałej straty ale w sytuacji kiedy jedynym właścicielem jest wójt, a przyczyny są oczywiste – takie działanie jest całkowicie niezrozumiałe.

Szanowni Państwo wydatkowanie 40.000.-zł na bezsensowny audyt jest moim zdaniem „wyrzuceniem pieniędzy w błoto” – cytuję za wójtem, który to z niebywałą troską tak mówił wyliczając koszty przyszłego referendum. Uważam, że nadszedł najwyższy czas abyśmy pozwolili wójtowi już w czerwcu odpocząć od samorządowej pracy. 

Kolejnym dowodem na to, że obecny wójt w wyjątkowo instrumentalny i przedmiotowy sposób traktuje ludzi jest fakt, że do dnia dzisiejszego nikt nie raczył porozmawiać z pracownikami ZGK, a jak mogła być odebrana decyzja o likwidacji spółki nikomu w miarę rozgarniętemu nie trzeba tłumaczyć. Zrozumienie i szacunek należą się doświadczonym pracownikom, którzy od kilkudziesięciu lat świadczą prace na rzecz mieszkańców naszej gminy.    

Trudno wymagać takiego zrozumienia od prezesa, który ma przed sobą perspektywę utraty pracy, że będzie tłumaczył swoim pracownikom iż jego funkcja była obciążeniem i dodatkowym kosztem, który wpływał na zwiększenie stawek poszczególnych prac jednak  tego nie można powiedzieć o Wójcie, który pełni rolę właściciela ZKG już od 11 lat !           

Marek Golonka    


Komentarze (12)

lech_nowak
2025-04-27 07:21:11
0 3
ZGK Spółka z O.O. został powołany gdy wprowadzono ustawę "śmieciową" by zapewnić kontrolę nad cenami zbiórki śmieci w gminie a oprócz tego zachowując nadzór nad wodociągami i ściekami, przy możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Przy dotychczasowej strukturze jako jednostka Urzędu Gminy nie mogła tego robić. Spółka otrzymywała bez przetargu (tak dopuszczały przepisy) zlecenia na budowę niektórych dróg, drobnej infrastuktury, zbiorników na wodę, usługi dla mieszkańców. Powstała myjnia samochodowa i mimo zaciągniętego kredytu na ten cel Spółka sobie radziła. Ważne było zapewnienie zleceń by wykorzystać potencjał ludzki i sprzętowy. Tak było do 2014 r. a co później się działo właśnie w tym artykule Państwu przedstawiono. Ignorancja i nieudolność niektórych osób doprowadziła do upadku Spółki. Więcej komentować nie trzeba.
Odpowiedz
kim
2025-04-27 07:28:01
0 0
Bez komentarza, czas na referendum
Odpowiedz
mati83
2025-04-27 07:45:29
0 0
Będzie się działo ztymi wodociągami musi się zająć Prokuratura krajowa w sprawie wójta w Tymbarku potem Artykule to wszystko już jest jasne Komisja wewnęrzna się musi zająć tym wszystkim wodociągami oczyszczalnią ścieków śmieciowymi odpadami To jest skandal światowy
ciekawy
2025-04-27 22:46:29
0 1
na układy nie ma rady.
Odpowiedz
konto usunięte
2025-04-27 08:22:40
0 1
A mi zabrakło w tym wywodzie jednej rzeczy: przeprosin. Pan Marek powinien przeprosić mieszkańców że z powodu jego wielkich ambicji wraz z doktorem wójtem oraz kilkoma osobami, w tym z szefową konkurencyjnego portalu z końcówką .in doprowadził do przegrania wyborów przez poprzedniego wójta, który mimo swoich wad jednak był człowiekiem, który był uczciwy i powoli zaczął wyprowadzać Tymbark na prostą.
Wy naprawdę myślicie ze ludzie przyjdą na to referendum? Skoro mieszkańcy wybierają doktora wójta to nie przeszkadza im jego rządzenie, skłócanie ludzi (ale oczywiście na ustach ma piekne hasła, ze zgoda buduje) czy gigantyczne zarobki. Ot specyfika Tymbarku i jego mieszkańców
Odpowiedz
konto usunięte
2025-04-27 10:47:14
0 0
A dlaczego pan Golonka odszedł z zgkim tak naprawdę?
Odpowiedz
now
2025-04-27 12:12:28
0 0
Popelniony przez poprzedniego prezesa artykul, wedlug mnie niewiele wyjasnia. Oczywiscie, co niby jest normalne, wybiela on siebie, a nawet wychwala, a dowala innym. By dojsc do obiektywnych wnioskow trzeba by bylo w oparciu o dokumenty finansowe poznac sytuacje finansowa przedsiebiorstwa na przestrzeni wielu lat. Moze wystarczy zapoznac sie ze sprawozdaniami zarzadu spolki i rady nadzorczej za poszczegolne lata? Bo tam wszystkie wazne kwestie dla spolki powinny byc ujete, przeanalizowane. Pytajnik zas zostal postawiony dlatego, ze nie jest wiadome, czy sprawozdania te byly rzetelne i szczegolowe. Jezeli takie nie byly to znaczy, ze wojt zle wypelnial swoja role. Likwidacja spolki spowodowana zapascia finansowa swiadczy zle, bardzo zle, o wojcie. Jako osoba reprezentujaca wlasciciela wojt za ta sytuacje powinien wziac calkowita odpowiedzialnosc! Odpowiedzialnosc prezesow, a i rad nadzorczych, tez jest do ustakenia i powinno sie to zrobic.
Odpowiedz
konto usunięte
2025-04-27 13:37:14
0 0
Koparki są i były?
Ludzie są i byli?
Zlecenia są i były?
Pieniądze na zlecenia były? - były bo kanalizacje porobione!
Dużo było inwestycji i robót? - dużo!
Kto wziął pieniądze z inwestycji?
Odpowiedz
tymbarkin
2025-04-27 15:33:20
1 1
Oczywiste jest, że tylko i wyłącznie wójt Pan Paweł Ptaszek ponosi odpowiedzialność za sytuację finansową ZGK. Brak jego decyzji i działań, wieloletnie zaniedbania doprowadziły do aktualnej sytuacji i finanlnie do likwidacji ZGK.
Podstawą i fundamentem rozwoju każdego samorządu jest współpraca i zgoda. Niestety Pan Ptaszek jest mistrzem w budowaniu niezgody w społeczności gminnej.
To co jego poprzednicy Zbudowali on doprowadził do ruiny i tu nie chodzi tylko o ZGK.
Nic dziwnego , że referendum będzie i mam nadzieję, że każdy mieszkaniec podejdzie do niego odpowiedzialnie.
Tylko zmiana wójta doprowadzi do zgody w gminie i do realizacji oczekiwanych inwestycji.
konto usunięte
2025-04-27 16:11:46
0 0
Dlaczego ZGKiM nie zarabiał? Czy Mr.Bird zabronił?
Odpowiedz
zyczliwy
2025-04-27 21:53:32
0 0
Ta dobrze zlikwidujcie ZGK a pózniej Gmine ,

tylko jak zlikwidować nazwę TYMBARK
ciekawy
2025-04-27 22:47:39
0 1
przemianować na Maspex
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Były prezes ZGK: „koń zdechł” – głos w sprawie likwidacji spółki"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in