21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Misjonarska posługa w Afryce: codzienność wspólnoty i rola świeckich

Opublikowano  Zaktualizowano 
18 9749

Przypadający dzisiaj Dzień Modlitwy i Pomocy Misjom to dobry moment, aby przyjrzeć się pracy misjonarzy i ich roli w budowaniu wspólnot w Afryce. O początkach swojej posługi oraz o wyjątkowym zaangażowaniu świeckich opowiada w rozmowie z nami pochodzący z Limanowszczyzny bp Mirosław Gucwa, biskup diecezjalny Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej.

Jakie były początki misyjnej posługi Księdza Biskupa?

Przyjechaliśmy do parafii, gdzie przez cztery lata nie było księdza rezydującego na misji. Raz w tygodniu przyjeżdżał kapłan z sąsiedniej parafii, oddalonej o 70 km. Katecheza była prowadzona przez katechistów pod nadzorem sióstr. Jedna z nich, śp. siostra Konstanca, była uważana za proboszcza, bo zajmowała się wszystkim – formacją katechistów i odpowiedzialnych za ruchy kościelne i grupy apostolskie, przygotowaniem katechez i opieką nad parafią. 

Zaczęliśmy uczyć się języka sango. Msze znaliśmy na pamięć po polsku i po francusku, ale nauczyliśmy się też czytać w języku sango. Jest to stosunkowo łatwy język do nauki, ponieważ czyta się tak jak w polskim, z kilkoma różnicami w wymowie samogłosek i spółgłosek. Po tygodniu spędzonym w towarzystwie ks. Marka Muszyńskiego (proboszcza w Bimbo) i o. Ryszarda Modelskiego z Bocaranga zostaliśmy z siostrami z Włoch. Ludzie pytali, w jakim języku będziemy odprawiać msze – po francusku czy po polsku. Gdy zaczęliśmy celebrować w ich rodzimym języku, przyjęli to z ulgą. Przez pierwszy miesiąc s. Konstanca głosiła kazania, a my przygotowywaliśmy się do samodzielnego głoszenia Słowa. Pisaliśmy kazania, które siostra sprawdzała, ucząc nas przy tym języka sango.

Zobacz również:

Po kilku miesiącach przestaliśmy korzystać z kartek i zaczęliśmy mówić w miarę swobodnie. Mieliśmy dużą mobilizację do nauki, bo ludzie czekali, a my musieliśmy uczyć się, żeby łatwiej nawiązać z nimi kontakt.

Czy miejscowych interesowała Polska? Dopytywali o coś, mieli jakieś skojarzenia z naszym krajem? 

Wtedy, w 1992 roku, Polska była kojarzona z Janem Pawłem II. Papież był przywoływany za każdym razem, kiedy tylko wspominało się o Polsce. Co ciekawe, ci którzy mieli wykształcenie, słyszeli jeszcze o “Solidarności” i Wałęsie, bo to był przecież ten czas. Dzisiaj Polska nadal kojarzy im się przede wszystkim z Janem Pawłem II, ale dołączyli jeszcze Robert Lewandowski i Iga Świątek.

Zapytam jeszcze o początki tej posługi, ale już w stricte kapłańskim ujęciu. Czym się różnią potrzeby duchowe wiernych z Afryki, czy ich postrzeganie religii różni się od tego w Polsce?

Przyjechaliśmy w 1992 roku, a parafia została utworzona w 1985 roku, czyli istniała dopiero od siedmiu lat. Jednak ewangelizacja w tej miejscowości zaczęła się w latach 70., kiedy pojawiła się mała osada, do której zaczęli przyjeżdżać misjonarze z sąsiednich parafii. Gdy przyjechaliśmy, parafia po siedmiu latach istnienia miała już uformowaną grupę osób, głównie katechistów, funkcjonowały grupy młodzieżowe, dorosłych i grupy dziecięce.

W każdej grupie było tak zwane biuro, albo zarząd złożony z kilku osób, które spotykały się częściej przygotowując spotkania całych grup. Rolą księdza czy siostry było spotykanie się z nimi i pomaganie w organizacji. Grupy te nie były liczne jak dziś, ale gromadziły dość dużo osób, które większości nie umiały czytać i pisać. Stanowiło to duży problem, albowiem w każdej grupie, potrzebni byli sekretarze, którzy sporządzali sprawozdania z każdego spotkania grupy. Dlatego prowadzono także programy alfabetyzacji.

Funkcjonował również ośrodek dla dziewcząt, gdzie uczyły się szycia, wyszywania, a także czytania i pisania. Dopiero później, 10 lat po naszym przyjeździe, rząd poprosił konferencję episkopatu o zajęcie się szkolnictwem, co było początkiem odrodzenia katolickich szkół. Przedtem każda parafia robiła, co mogła, aby pomóc ludziom, zwłaszcza dzieciom i młodzieży w nauce. Ci zaś, którzy przygotowywali się do chrztu i pierwszej komunii czy bierzmowania przez 4 lata uczestniczyli w katechezie, która prowadzili katechiści. Nasza praca polegała głównie na ich formacji, organizowaniu rekolekcji i dni skupienia dla katechizowanych. Wspierały nas w tym siostry, spotykając się z katechistami raz w tygodniu, aby wspólnie przerabiać katechezy.

Dojeżdżaliśmy również do wspólnot we wioskach, gdzie prowadzona była katecheza i istniały grupy apostolskie. Po każdej Mszy świętej spotykaliśmy się z katechistami i omawialiśmy różne kwestie związane z działalnością grup i pomocą charytatywną. Ludzie w większości nie umieli czytać i pisać, ale osoby wybrane na przewodniczących grup np. w Legionie Maryi, dobrze radziły sobie w tej roli, jeśli były zaangażowane i potrafiły słuchać.

Trzeba było się przestawić z polskiego stylu prowadzenia katechezy na lokalne warunki, angażując osoby świeckie, które nie tylko prowadziły katechezę (katechiści), ale również przewodniczyły modlitwie różańcowej czy rozważaniu drogi krzyżowej. Ksiądz zwykle, gdy jest obecny rozpoczyna modlitwę i błogosławi wiernych na zakończenie. 

Wiele osób angażuje się również w przygotowanie niedzielnej liturgii. Chórzyści animujący zgromadzenie liturgiczne spotykają się przynajmniej dwa razy w tygodniu, aby przygotować pieśni mszalne, Ministranci i tancerki (wykonujące taniec liturgiczny) mają również swojej spotkania. Grupa lektorów oprócz czytań mszalnych przygotowuje również komentarze do nich oraz wezwania do modlitwy wiernych. Zaś sekretarz rady parafialnej przygotowuje ogłoszenia parafialne w porozumieniu z proboszczem i on sam albo komentator te ogłoszenia czyta w czasie Mszy św. w niedzielę.

Czyli przez te lokalne uwarunkowania, takie jak mniejsza liczba kapłanów sprawia, że wierni są bardziej zaktywizowani wokół tego co dzieje się w parafii?

Tak, ale nawet tam, gdzie jest więcej kapłanów, na przykład w stolicy czy innych większych miejscowościach, świeccy mają swoją rolę do odegrania w życiu Kościoła. To nie tylko kwestia braku kapłanów – choć oczywiście, gdy ich brakuje, rola świeckich staje się bardziej widoczna – ale również tam, gdzie kapłani są obecni, świeccy pełnią istotne funkcje dla nich przeznaczone we wspólnocie parafialnej. Prawda jest taka, że księża nie mogą być wszędzie i nie znają się na wszystkim, dlatego świeccy są bardzo potrzebni.


Mirosław Gucwa (ur. 21 listopada 1963 w Pisarzowej) – polski duchowny rzymskokatolicki, misjonarz, biskup diecezjalny Bouar w Republice Środkowoafrykańskiej od 2018 roku.

Ukończył liceum w Limanowej (uczęszczał do klasy z bp. Andrzejem Jeżem), a następnie Wyższe Seminarium Duchowne w Tarnowie, gdzie w 1988 roku uzyskał święcenia kapłańskie. Po kilku latach posługi w Polsce wyjechał do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie pełnił funkcje proboszcza, rektora seminarium i kanclerza kurii. W 2017 roku został mianowany biskupem diecezji Bouar, a święcenia biskupie przyjął 11 lutego 2018 roku. 

Działalność bp. Mirosława wspiera powołana w Limanowej fundacja "Podaj Rękę Afryce". Misją organizacji jest wspieranie integralnego rozwoju społeczności w Republice Środkowoafrykańskiej. Fundacja działa na wielu płaszczyznach, angażując się w edukację, opiekę zdrowotną, kulturę i pomoc humanitarną. Więcej informacji można znaleźć na stronie: www.podajrekeafryce.eu.


Już wkrótce na łamach portalu kolejna część rozmowy z biskupem Mirosławem Gucwą, w której opowie m.in. o sytuacji politycznej w obliczu rebelii. 

Poprzednią rozmowę o latach młodości, powołaniu i przygotowaniach do posługi w Afryce można przeczytać w artykule: Z bieżni do seminarium – bp Mirosław Gucwa o powołaniu i misjach

Możliwość komentowania została wyłączona przez administratora
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Misjonarska posługa w Afryce: codzienność wspólnoty i rola świeckich"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in