14°   dziś 18°   jutro
Wtorek, 20 października Irena, Jan, Kleopatra, Witalis

Ostatnie słowa pilota: “proszę o jakiś wektor i prowadzenie”. Wstępny raport ws. katastrofy śmigłowca

Opublikowano 
0 360

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych opublikowała raport wstępny w sprawie katastrofy śmigłowca Robinson R44 II, który w nocy 4 czerwca rozbił się na stokach góry Lubogoszcz w Kasinie Wielkiej. Pilot wcześniej zgłosił utratę widoczności i poprosił służbę informacji powietrznej o „jakiś wektor i prowadzenie”.

Jak zaznacza na wstępie PKBWL, raport wstępny został wydany na podstawie informacji znanych komisji w dniu jego wydania, a przedstawia jedynie fakty dotyczące okoliczności zaistnienia i przebiegu zdarzenia lotniczego oraz - w stosownych przypadkach - doraźne zalecenia dotyczące bezpieczeństwa.

W raporcie została przedstawiona dokładna historia tragicznego lotu. 3 czerwca 2026 r. w godzinach wieczornych śmigłowiec Robinson R44 II o znaku rozpoznawczym SP-MMO wystartował z miejscowości Bodrogkeresztúr na Węgrzech. 

Na podstawie złożonego planu lotu, miał się on odbywać zgodnie z przepisami VFR (zasady wykonywania lotów z widocznością - noc), a miejscem lądowania miała być miejscowość Barwałd w powiecie wadowickim. O godzinie 0:45 dolatując do punktu REGTO pilot śmigłowca nawiązał łączność z FIS Kraków (Służba Informacji Powietrznej). O godzinie 1:05 pilot zgłosił do FIS, że utracił widoczność i poprosił „o jakiś wektor i prowadzenie” (cyt.). 

Informator FIS zasugerował lot z kursem wschodnim. Po chwili nastąpiła utrata łączności ze statkiem powietrznym w rejonie miejscowości Kasina Wielka. Po wielokrotnej, bezskutecznej próbie nawiązania łączności z pilotem uruchomiono akcję poszukiwawczo-ratowniczą. W jej wyniku na zboczu góry Lubogoszcz odnaleziono szczątki śmigłowca SP-MMO - relacjonuje w raporcie PKBWL. 

Według ustaleń komisji, najpierw doszło do kontaktu śmigłowca z drzewami porastającymi zbocze górskie, kolejno w wyniku zderzenia z ziemią nastąpiło rozszczelnienie zbiorników paliwa, co doprowadziło do pożaru śmigłowca. Statek powietrzny uległ całkowitemu zniszczeniu, a pilot poniósł śmierć na miejscu. 

W podsumowaniu PKBWL informuje, że powołany zespół badawczy: przeprowadził oględziny na miejscu zdarzenia, zabezpieczył do dalszych badań urządzenia mogące rejestrować parametry lotu oraz przeprowadził dodatkowe oględziny w miejscu składowania wraku. Potwierdzono ponadto, iż 30-letni pilot posiadał ważną licencję i orzeczenie lekarskie, a maszyna świadectwa zdatności do lotu.

Według prokuratury, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, prawdopodobną przyczyną zdarzenia była utrata orientacji przez pilota, spowodowana panującymi warunkami atmosferycznymi, znacznym zamgleniem oraz porą nocną. Do zaistnienia wypadku mogła przyczynić się również duża prędkość śmigłowca (zabezpieczone dane z urządzeń pokładowych wskazują, że prędkość statku powietrznego w chwili zderzenia przekraczała 200 km/h).

Do wypadku doszło w trudnych warunkach, które skomplikowały nocną akcję poszukiwawczą. Pierwszym zadaniem ratowników po dotarciu na miejsce koncentracji w rejonie miejscowości Wiśniowa w powiecie myślenickim było zebranie danych o maszynie i wytypowanie przybliżonego obszaru, w którym mogła się znajdować. Około godziny 3:00 nad ranem, po analizie napływających informacji, punkt koncentracji sił i środków przeniesiono na Limanowszczyznę - do Kasiny Wielkiej.

W pierwszej fazie akcji wyznaczono rejon poszukiwawczy o powierzchni około 200 hektarów. Niska podstawa chmur oraz gęsta mgła całkowicie wykluczyły możliwość bezpiecznego użycia śmigłowców ratowniczych. Działania oparto na pracy dronów z termowizją, quadów, pojazdów terenowych, map cyfrowych oraz patroli pieszych. W działaniach brali udział policjanci, strażacy z PSP i lokalnych OSP, podhalańscy ratownicy GOPR oraz wojsko.

Poszukiwania zostały zakończone o godzinie 7:40, kiedy to jeden z patroli poruszających się quadem, w skład którego wchodzili funkcjonariusze Komendy Powiatowej PSP w Limanowej, odnalazł poważnie uszkodzoną maszynę. W pobliżu wraku znajdował się również pilot statku powietrznego. Z uwagi na charakter widocznych obrażeń odstąpiono od czynności ratunkowych i stwierdzono zgon 30-letniego mężczyzny. Zmarłym okazał się Błażej Czarnecki, były zawodnik kilku polskich klubów siatkarskich i student Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie.

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Ostatnie słowa pilota: “proszę o jakiś wektor i prowadzenie”. Wstępny raport ws. katastrofy śmigłowca"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in