Rocznica likwidacji getta: pamięć o tragicznych wydarzeniach
18 sierpnia 1942 roku, niemieccy okupanci zlikwidowali getto w Limanowej, które istniało zaledwie kilka miesięcy. Tysiące Żydów straciło życie lub zostało deportowanych do obozów zagłady. Dziś przypada 82. rocznica tych tragicznych wydarzeń.
Dziś przypada 82. rocznica likwidacji getta żydowskiego w Limanowej. Utworzone w czerwcu 1942 roku, znajdowało się na tzw. Kamieńcu, w północnej części miasta (od szkoły, pomiędzy ul. Sowlińską, tyłem Rynku i rzeką). Nie było ogrodzone, ale za jego opuszczenie Żydom groziła śmierć z rąk niemieckich okupantów. Zamieszkiwało je około dwóch tysięcy osób z terenu miasta i okolicznych wsi.
Zanim przystąpiono do likwidacji limanowskiego getta, na lokalną gminę żydowską nałożono kontrybucję. Gdy społeczność nie spełniła żądań okupantów, w połowie lipca 1942 r. rozstrzelano 33 osoby. W kolejnych dniach odbyły się też inne egzekucje. Tylko w lipcu 1942 r. pod istniejącym do dziś murem przy obecnej ul. Kilińskiego zginęło od 50 do 60 osób. Wielkim masowym grobem stał się limanowski cmentarz żydowski.
18 sierpnia 1942 r. getto w Limanowej zostało zlikwidowane. Wszystkich Żydów zebrano na Rynku. Zgodnie z wydanym dzień wcześniej poleceniem, mieli zabrać ze sobą 10 kg bagażu i oddać klucze od swoich domostw. Mówiono im, że getto zostanie przeniesione w inne miejsce.
W ramach akcji likwidacyjnej w Starej Wsi miało dojść do mordu na 187 mężczyznach i kobietach. Były to osoby, które uznano za niezdolne do pracy, stare i ułomne. Ich zwłoki zakopano w miejscu zbrodni. Dziś miejsce to, znajdujące się nieopodal drogi powiatowej, upamiętnienia drewniana macewa fundacji “Zapomniane”.
Tych, którzy pozostali na Rynku, wysłano piechotą do Sącza. Po drodze część z nich wymordowano. Inni trafili do obozu zagłady w Bełżcu.
Obecnie jedynym wyraźnie widocznym śladem obecności Żydów w Limanowej jest cmentarz, znajdujący się w lesie nad torami w rejonie ulic Rejtana i Wojska Polskiego.
Z pomocą lokalnego historyka Karola Wojtasa odtworzyliśmy jednak częściową mapę miejsc w Limanowej, które w przeszłości związane były ze społecznością żydowską. Fotografie tych miejsc można obejrzeć w artykule: Dwie kultury - jedno miasto. Żydowska mapa Limanowej.
W 1941 roku Mosze Rozner w swoim rodzinnym Bolesławiu wraz z młodszą siostrą ukrywał się przez kilka dni w lesie, chcąc uniknąć jednej z niemieckich akcji, mających na celu wywóz Żydów do obozów zagłady. Po kilku dniach wrócili do swojego domu, gdzie jednak zostali złapani.
Stali przy drzwiach i powiedzieli: "Ty wyjdziesz na zewnątrz, ty wrócisz do domu". Wziąłem moją młodszą siostrę za rękę i chciałem z nią wyjść. Zobaczyli to. Żydzi widzieli, że próbuję uciec z moją siostrą… Powiedzieli: "Ty wyjdziesz na zewnątrz, do pracy". Moja siostra została tam. Nigdy jej więcej nie widziałem. Załadowali mnie na samochód razem z wieloma innymi Żydami i zabrali do kina. Tam odbywało się zbieranie Żydów. Zamknęli nas w kinie, tam odbyła się segregacja. Jedni zostawali w mieście do pracy, a inni byli wysyłani do Bełżca. Moją siostrę zabrali na pociąg do Bełżca. Zostałem sam.
Przez kilka miesięcy Mosze Rozner przebywał w getcie w Bolesławiu, skąd następnie trafił do Limanowej.
Przenieśli nas do Limanowej, to był obóz. Nawet starsi próbowali się tam przedostać, do Limanowej. To był cztero-, pięciopiętrowy budynek z pryczami. Nie łóżkami, tylko pryczami na różnych poziomach. Wysłali mnie do pracy w dużych warsztatach, gdzie naprawiali... wymieniali części zamienne do szybów naftowych. Rury, stal i wszystko, co było związane z szybami naftowymi. Tam pracowałem.
Nazywali to Galicja. I znowu poszedłem do pracy. Był tam jeden kierownik, volksdeutsch, który na szczęście mnie lubił. Nawet Niemcy mnie lubili. Pracowałem tam, a on zawsze mówił mi: „Jesteś Żydem, ale lubię takich Żydów jak ty. Pracujesz, jeśli dam ci zadanie, by przenieść skrzynie stąd - tam, z miejsca na miejsce, robisz to szybko i dobrze”. Tak mi mówił. Pracowaliśmy tam, a wieczorem wracaliśmy do Limanowej, gdzie siedzieliśmy i dostawaliśmy jedzenie.
Ze wspomnień wynika, że budynek w którym spali więźniowie nie był ogrodzony, ale wejścia pilnowali strażnicy. Po krótkim porannym apelu, podczas którego więźniowie byli liczeni i spisywani przez gestapowca, wychodzili do pracy bez eskorty. Według Mosze Roznera, w obozie przebywali Żydzi z Borysławia i Drohobycza.
Mieszkałem na pierwszym piętrze. Obok pierwszego piętra były słupy elektryczne. Raz Niemcy zorganizowali akcję, chcieli przerzedzić Żydów i wysłać ich z Limanowej. Powiedziałem do mojego przyjaciela: „Olek, słyszę jakiś hałas z tyłu i myślę, że Niemcy organizują tutaj akcję”. Nie zastanawialiśmy się długo, stanęliśmy przy oknie, złapaliśmy się za słup elektryczny, był blisko, jakieś trzy metry, i zjechaliśmy w dół. Uciekliśmy do naszego miejsca pracy.
Nie było daleko, to było pół kilometra. Poszliśmy tam, była czwarta rano. Pracowaliśmy, dopóki zakłady nie zaczęły działać. Tam pracowali Polacy, różni mężczyźni. Przyszedł kierownik, ten volksdeutsch, podszedłem do niego i powiedziałem: „Proszę pana, uciekliśmy, jest akcja, łapią Żydów, a my się boimy”. On powiedział: „Nie martwcie się, zacznijcie pracować”. Poszedł do biura, gdzie siedział człowiek z Gestapo, ale nie w mundurze, tylko po cywilnemu. Powiedział, że ma Żyda, który pracuje bardzo dobrze, i który boi się wychodzić na zewnątrz, bo łapią ludzi. Więc on zorganizował coś jak [...], i miał na piśmie literę „R”. To był Reichsjude, dał mi to. Powiedział: „Możesz chodzić po ulicy i nikt cię nie złapie”. Kończyłem pracę i szedłem do "Halt Limanowa". Mieliśmy tutaj [na ramieniu] niebiesko-białą opaskę.
Autor wspomnień opublikowanych przez instytut Yad Vashem przebywał w Limanowej przez kilka miesięcy.
W nocy skakaliśmy przez płot z tyłu i kradliśmy z nieczynnych szybów naftowych blachy i deski, które przenosiliśmy do lasu. W lesie wykopaliśmy rowy, które miały służyć nam jako schronienie w razie potrzeby. Każdej nocy chodziliśmy tam i kopaliśmy na głębokość dwóch metrów różne kryjówki, w których moglibyśmy się ukryć. Ale pewnego razu Niemcy nas zaskoczyli i zamknęli cały obóz w Limanowej, w Limanowej. Zabrali nas do pociągu, do wagonów bydlęcych, załadowali nas i pojechaliśmy do Płaszowa. Nie wiedzieliśmy, dokąd nas zabierają. Chcieli tam zrobić Judenrein, żeby nie było tam Żydów. W Limanowej. Getto zostało zlikwidowane, Judenrein, to znaczy czyste od Żydów.
Pełne zeznania Mosze Monka Mauricio Roznera, urodzonego w Borysławiu w 1925 r., dotyczące jego przeżyć w getcie w Borysławiu, obozie w Limanowej, Gross-Rosen, Płaszowie i innych miejscach, można przeczytać na stronie Yad Vashem.
Może Cię zaciekawić
Cztery kolizje jednego dnia. Mandaty i policyjne postępowania
W sobotę (17 października) policjanci odnotowali cztery zdarzenia drogowe w Kamienicy, Limanowej, Mordarce i Wilkowisku. Dwa zakończyły się ukara...
Czytaj więcej1,5 promila i zderzenie na łuku drogi. Dwie osoby w szpitalu
Do zdarzenia doszło w sobotę (17 października) około godziny 21:45 w miejscowości Raba Niżna. Według wstępnych ustaleń policji 23-letni kiero...
Czytaj więcejPGE uruchamia projekt pozyskiwania z rynku projektów OZE, magazynów energii i infrastruktury sieciowej
https://www.gkpge.pl/grupa-pge...Grupa zaprasza deweloperów, inwestorów, fundusze i właścicieli projektów na każdym etapie rozwoju, od wcze...
Czytaj więcejPolicja: sytuacja w szkołach się ustabilizowała; nie zanotowano kolejnych zdarzeń
W całej Polsce nadal trwają działania policji, które mają zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, młodzieży i wszystkim pracownikom placówek oświ...
Czytaj więcejSport
Trener Limanovii po meczu z Beskidem ma wiele znaków zapytania przed kolejnym pojedynkiem.
- Niestety passa zwycięstw zakończyła się, po meczu pozostaje duży niedosyt. W pierwszej połowie grę prowadziła drużyna Beskidu jednak m...
Czytaj więcejSłopnice: porażka i efektowne zwycięstwo w dwa dni
KS Bronowianka Kraków – Spektrum Karpol Słopnice 6:4 Adam Stachowiak – Dawid Kosmal 0:3 (6:11, 9:11, 15:17) Gracjan Kęsik – Dawid Kosmal...
Czytaj więcejLimanovia bez punktów w rywalizacji z Beskidem. Gospodarze mecz kończyli w dziesiątkę.
LIMANOVIA LIMANOWA – BESKID ANDRYCHÓW 1:2 (1:1) 1:0 P. Nowak 23 (karny), 1:1 Koim 25, 1:2 Surówka 57. W 52 minucie czerwoną kartkę otrzymał ...
Czytaj więcejPostępujące osłabienie Niedźwiedzia
Wczoraj Orkan Niedźwiedź przegrał na wyjeździe z Huraganem Waksmund (2:0). Była to piąta kolejna porażka drużyny z Niedźwiedzia.Pierwsza p...
Czytaj więcejPozostałe
Odnowione groby żołnierzy Wielkiej Wojny
Zakończyły się prace konserwatorsko-restauratorskie na cmentarzu wojennym nr 365 w Tymbarku. Odnowioną nekropolię odebrała komisja Wojewódzkieg...
Czytaj więcejPo 61 latach gen. Giza spoczął w rodzinnym grobowcu
W Nowym Sączu odbył się ponowny pogrzeb gen. Józefa Gizy, patrona 3. Batalionu Strzelców Podhalańskich. Generał zmarł w 1965 r. w Londynie. Zg...
Czytaj więcejZabytkowy nagrobek w nowej odsłonie
Na cmentarzu parafialnym w Łososinie Górnej zakończyły się prace przy mogile Stanisława Zawiszy „Czarnego”. Odbiór wykonanych robót przepr...
Czytaj więcejWykrywacze metalu w polach. Szukają śladów września 1939
W sobotę (26 września) w Kasinie Wielkiej odbył się pierwszy etap badań terenowych związanych z poszukiwaniem śladów walk z września 1939 rok...
Czytaj więcej-
Cztery kolizje jednego dnia. Mandaty i policyjne postępowania
-
1,5 promila i zderzenie na łuku drogi. Dwie osoby w szpitalu
-
PGE uruchamia projekt pozyskiwania z rynku projektów OZE, magazynów energii i infrastruktury sieciowej
- Policja: sytuacja w szkołach się ustabilizowała; nie zanotowano kolejnych zdarzeń
- Budżet Obywatelski Województwa Małopolskiego: zgłoś pomysł do 30 października.



Komentarze (10)