Rozpoczął się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Czuby
Tarnów. We wtorek (22 października) w Tarnowie rozpoczął się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Czuby, tarnowskiego misjonarza, który zginął 26 lat temu w Republice Konga.
W Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie miała miejsce uroczysta inauguracja etapu diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego ks. Jana Czuby, misjonarza, który oddał życie w Republice Konga.
W wydarzeniu uczestniczyli bliscy misjonarza, w tym jego brat Stanisław Czuba wraz z żoną Zofią oraz siostra Janina Leja, która specjalnie na tę okazję przyleciała ze Stanów Zjednoczonych. Bliscy dzielili się wspomnieniami o tragicznie zmarłym kapłanie.
Podczas inauguracji bp Andrzej Jeż, ordynariusz tarnowski, zaznaczył, że proces beatyfikacyjny ks. Jana Czuby zyskał nowe możliwości dzięki otwarciu diecezji w Kinkali, gdzie duchowny poniósł śmierć. Diecezjalny trybunał w Tarnowie będzie zbierał świadectwa dotyczące życia ks. Czuby, a równoległe działania będą prowadzone w Kongo.
Zobacz również:W uroczystościach wzięli udział m.in. przyjaciele i współpracownicy ks. Jana Czuby, w tym ks. Jan Wnęk oraz ks. Marian Pazdan. Podkreślali jego oddanie parafianom, zaangażowanie w ewangelizację i liczne inicjatywy, takie jak budowa aptek, domów parafialnych oraz szkolenie lokalnej ludności w zakresie pszczelarstwa.
Zanim Kościół ogłosi beatyfikację, wymagane jest udowodnienie heroiczności cnót Sługi Bożego oraz stwierdzenie cudu za jego wstawiennictwem. Osoby, które posiadają informacje o życiu ks. Czuby, mogą kontaktować się z Biurem Postulacyjnym Procesu Beatyfikacji i Kanonizacji przy Kurii Diecezjalnej w Tarnowie. Modlitwy o beatyfikację odbywać się będą 27. dnia każdego miesiąca w Słotowej, rodzinnej parafii misjonarza.
Życiorys
Ks. Jan Czuba urodził się w Pilźnie 5 czerwca 1959 r. Podstawowe wykształcenie zdobył w rodzinnej wiosce Słotowa, a w Pilźnie ukończył Liceum Ogólnokształcące (1974-1978). W strukturach seminaryjnego życia pełnił funkcję prezesa Koła Misyjnego, co było zapowiedzią jego przyszłej drogi poświęconej misjom. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk bp. Jerzego Ablewicza w dniu 27 maja 1984 r. Jako neoprezbiter pracował w parafii Bobowa (1984-1988).
Przygotowanie do pracy misyjnej odbył w Warszawie, w Centrum Formacji Misyjnej (1988-1989), a później (od czerwca do sierpnia) w Paryżu. Uroczyście do podjęcia misji w kraju przeznaczenia misyjnego został posłany w dniu 2 czerwca 1989 r. w Gorlicach. Wtedy otrzymał krzyż misyjny. W tym samym roku w październiku dotarł do Konga i rozpoczął swoją posługę na południu kraju, w diecezji Kinkala. Pracował w dwóch misjach: Mindouli (X 1989-XI 1992) i Loulombo (XI 1992-X 1998). W tej pierwszej był wikariuszem, podobnie i w drugiej – do 1994 r., następnie został jej proboszczem.
Kiedy wiosną 1988 roku wracał po decydującej o wyjeździe do Konga rozmowie z abp. Jerzym Ablewiczem, był pełen radości, którą chciał się natychmiast podzielić. Nie czekał aż jego brat Stanisław wróci do domu, lecz udał się do miejsca jego pracy i tam podzielił się z nim radosną informacją.
Na rozległym terenie parafii w Mindouli, jako wikariusz podejmował zadania ewangelizacyjne na miejscu, jak i udawał się do dojazdowych kaplic wioskowych, których wtedy było ponad 30.
Po pierwszych czterech latach swej posługi w Loulombo, pozostał sam na niwie misyjnej. Przez cały czas swego pobytu zajmował się formacją katechistów, ludzi odpowiedzialnych za stowarzyszenia czy animatorów z różnych wspólnot parafialnych, a także formacją dzieci i młodzieży z grup katechizmu. Prowadził normalne duszpasterstwo. Miało ono również wymiar maryjny, o czym świadczy wybudowana przez niego grota obok kościoła. Przywiózł do niej statuę Matki Bożej z Fatimy, którą niestety rozbito w czasie wojny domowej. Zbudował dla miejscowej ludności małą przychodnię i aptekę.
Odwiedzał wioski, opisując swoją posługę w listach. Zrekonstruował kościół w Passa Mine i kilka kaplic w Pays Ba Dondo. W Kinkembo zbudował dom parafialny, a w nim punkt apteczny. Był też promotorem rozwoju w innym sensie – uczył ludzi sztuki pszczelarstwa. Sam korzystał z owocu pracy pszczół, ale też przyuczył do tej sztuki jednego z parafian. Zajmował się też inną dziedziną hodowli, choć na małą skalę. Miał w specjalnie wybudowanej zagrodzie kilka baranów. To było również zajęcie dla miejscowych osób, którym je powierzył. Miał też ambitne plany w związku z wykorzystaniem wody w nieopodal płynącym strumyku oraz występującymi w tej okolicy skałami wapiennymi. Uznając potrzebę pracy sióstr, wybudował dom zakonny, który wyposażył w potrzebne sprzęty. Gdy potrzeby się zmieniły, zaczął budować drugi. Śmierć jednak nie pozwoliła mu na jego dokończenie. Marzyła mu się jego Afryka w Loulombo, jako 'kraina mlekiem i miodem płynąca”. Nade wszystko jednak był orędownikiem pokoju. W swoim rejonie był bowiem wieceprzewodniczącym komitetu rozbrojeniowego Dla pokoju.
Abp Jerzy Ablewicz, posyłając go na pracę misyjną i wręczając mu misyjny krzyż, wypowiedział znamienne słowa: 'To jest uroczystość, która posiada specjalną wymowę, bo w tej chwili w jakiś szczególny sposób urzeczywistnia się Boży plan”. Ten Boży plan wypełnił się jego śmierci. Zginął tuż przed plebanią w dniu 27 października 1998 r., w wyniku użycia broni palnej przez rebelianta. Dwa dni przed śmiercią napisał list do swojego kolegi, poprzednika na probostwie w Loulombo, w którym zamieścił znamienne słowa: 'Zostaję na miejscu do końca”. Są to jednocześnie słowa jego testamentu.
Wojna domowa – trwająca od czerwca do grudnia 1997 r. – stworzyła dodatkowe okoliczności, w których mógł przelewać swoją miłość pasterską na mieszkańców Loulombo. Organizował pomoc medyczną dla umierających na cholerę i dla każdego, kto w tych ciężkich dniach potrzebował niezbędnych lekarstw. Dlatego też odłożył urlop i pozostał wśród tych, którym był tak bardzo potrzebny na co dzień i we wszystkim. Kiedy rok później skorzystał z urlopu, powrót do swoich wiernych w Loulombo był wyborem. Aż trzy razy, krótko przed śmiercią, rozmawiał z siostrami o swoim odejściu z tego świata, które przeczuwał. Na dwa dni przed śmiercią wypowiedział słowa, które świadczą o jego miłości do Chrystusa i Kościoła: 'Jestem księdzem i swoje życie oddałem Bogu. Jeśli Bóg zechce, abym złożył świadectwo przez moją śmierć – nawet gdybym zanurzył się w głęboką wodę i tam się ukrył – poniosę śmierć”. A podczas obiadu, na dwie godziny przed śmiercią, mówił do sióstr: 'Gdy umrę tutaj, nie odsyłajcie mojego ciała do Polski, ale pochowajcie je, obok groty, w trumnie z białych desek”.
Kilka miesięcy przed śmiercią wyznał publicznie: 'Ta misja w Loulombo jest moja, jest moją misją z wyboru. (…) Żyję ich życiem, a oni żyją moim. (…) Moje serce zakorzeniło się tam”.
Pogrzeb ks. Jana, po tradycyjnym opłakiwaniu zmarłego, odbył się dzień po śmierci. Wziął w nim udział – obecny zupełnie przypadkowo – rodak z Loulombo, ks. Bernard Yindoula. Przybyło też kilkunastu parafian. Reszta uciekła po wydarzeniu. Niemal przez trzy lata, z powodu ciągłej rebelii, nie było dostępu do grobu. Tradycyjne poświęcenie grobu, w obecności polskich sióstr misjonarek i misjonarzy oraz rodzeństwa ks. Jana, miało miejsce we wrześniu 2001 r. Dokonał go ówczesny biskup Kinkala – Anatole Milandou.
Życiorys opracował ks. Krzysztof Czermak
Może Cię zaciekawić
Zapadł wyrok w sprawie nielegalnej ubojni
Przed Sądem Rejonowym w Limanowej zakończył się proces w sprawie nielegalnej ubojni zwierząt w gminie Niedźwiedź oraz wprowadzania do obro...
Czytaj więcejStraż dowozi wodę. W gminie obowiązuje stan kryzysowy
Utrzymujący się brak opadów atmosferycznych oraz obniżenie poziomu wód gruntowych spowodowały znaczne ograniczenie dopływu wody do ujęć na te...
Czytaj więcejKaczyński: nie biorę pod uwagę słów premiera, tam były kłamstwa; to operacja mająca skompromitować prawicę
Przed głosowaniem ws. prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów, czyli przed głosowaniem nad ponownym uchwaleniem ustawy, premier m.in za...
Czytaj więcejUszkodzony gazociąg - na miejscu pracują służby
Dzisiaj (4 września) kwadrans po godzinie 13:00 służby zostały wezwane do miejscowości Słupia w gminie Jodłownik. Jak udało nam się us...
Czytaj więcejSport
Limanovia otrzymała trzy ciosy. Kolejna porażka.
W ubiegłej kolejce Limanovia odniosła pierwsze zwycięstwo w lidze, pokonując na wyjeździe Victorię Jaworzno. Wydawało, że ten pojedynek bę...
Czytaj więcejMapa i walka o sekundy. Pracowite wakacje z sukcesami.
3 lipca w Zamościu odbył się Puchar Roztocza w sprinterskim biegu na orientację. W swoich kategoriach pierwsze miejsca zajęli Liliana Wiktor, ...
Czytaj więcejPiłkarski weekend od IV ligi do Klasy B. Limanovia gra już w piątek przy sztucznym świetleniu.
IV LIGA MAŁOPOLSKA: Limanovia Limanowa - Lubań Maniowy; 4 września; 19:00; Unia Tarnów - Orzeł Ryczów; 4 września; 19:00; Hutnik II...
Czytaj więcejMłodzieżowa Reprezentacja Podokręgu Limanowa: ważny sprawdzian w Niecieczy
Turniej był okazją do rywalizacji wyróżniających się młodych zawodników z poszczególnych części Małopolski. Reprezentacja Podokręgu Li...
Czytaj więcejPozostałe
Bp Ważny: każdy dzień zwłoki ws. Komisji ds. wykorzystania seksualnego to test naszej wiarygodności (wywiad)
Na 404. Zebraniu Plenarnym KEP, które obradowało w marcu br., biskupi powołali Komisję niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywan...
Czytaj więcejOdpust w sanktuarium: wśród gości ważni hierarchowie
Tygodniowe uroczystości odpustowe w Pasierbcu rozpoczną już jutro (22 sierpnia) mszą św. o godz. 18:00, która sprawowana będzie w intencji stra...
Czytaj więcejRozpoczęła się XLIV Piesza Pielgrzymka Tarnowska
Tegoroczna pielgrzymka odbywa się pod hasłem „Posłani”. Inauguracyjnej Mszy Świętej na odnowionym placu katedralnym w Tarnowie przewodni...
Czytaj więcejKard. Ryś: ważne, by patrzeć z pozycji „maluczkich”, a nie władzy i siły
W sobotę w Kościele katolickim obchodzone jest święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Z okazji uroczystości metropolita krakowski kard...
Czytaj więcej-
Zapadł wyrok w sprawie nielegalnej ubojni
-
Straż dowozi wodę. W gminie obowiązuje stan kryzysowy
-
Kaczyński: nie biorę pod uwagę słów premiera, tam były kłamstwa; to operacja mająca skompromitować prawicę
- Uszkodzony gazociąg - na miejscu pracują służby
- Zmienna aura: przelotne opady i wyraźne ochłodzenie w drugiej części tygodnia



Komentarze (8)
Równocześnie uczą od czasu pobytu Mojżesza na górze Synaj - NIE BĘDZIESZ MIAŁ BOŻKÓW INNYCH PRZEDEMNĄ - Tak jakby modlitwa nie mogła dotrzeć BEZPOŚREDNIO do Pana i Stwórcy