21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Sąd uchylił decyzję ws. słynnego przystanku

Opublikowano  Zaktualizowano 
15 41845

Limanowa/Warszawa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że organy nadzoru budowlanego błędnie umorzyły postępowanie dotyczące budowy chodnika i wiaty przystankowej przy ul. Tarnowskiej w Limanowej. Sprawa dotyczy działki należącej do mieszkanki miasta, która protestuje od 2023 roku.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego (GINB) w sprawie budowy chodnika i wiaty przystankowej przy ul. Tarnowskiej w Limanowej. Sąd uznał, że sprawa nie została prawidłowo rozpatrzona i nakazał ponowne zbadanie, czy doszło do naruszenia prawa budowlanego.

Sprawa dotyczy robót budowlanych zrealizowanych na działce nr 176/4 w Limanowej. W 2013 roku miasto Limanowa zgłosiło zamiar przebudowy drogi wojewódzkiej nr 965, w tym budowy chodnika, zatok autobusowych i oświetlenia. Zgłoszenie zostało przyjęte bez sprzeciwu. Prace wykonano w latach 2014–2015, a nową wiatę przystankową zamontowano w 2021 roku. Część inwestycji objęła jednak również działkę prywatną - bez wiedzy i zgody właścicielki.

Jak wskazał sąd, zgłoszenie z 2013 roku nie obejmowało działki nr 176/4. Nie zostało też do niego dołączone wymagane oświadczenie o prawie do dysponowania tą nieruchomością. Mimo to wykonano na niej prace budowlane – m.in. chodnik, przyłącze energetyczne i przystanek.

Zobacz również:

GINB, umarzając postępowanie, uznał, że skoro obiekty te nie wymagały pozwolenia na budowę, to nie ma podstaw do dalszego badania sprawy. Sąd nie zgodził się z taką interpretacją.

Nie dokonano zgłoszenia wskazującego, że miejscem spornej inwestycji będzie m.in. działka nr 176/4. Skoro jednak zrealizowano na niej inwestycję, to niewątpliwie dokonano tego bez wymaganego prawem zgłoszenia – wskazano w uzasadnieniu wyroku.

Sąd podkreślił, że inwestor nie może prowadzić robót budowlanych na cudzym gruncie bez odpowiednich dokumentów, nawet jeśli chodzi o obiekty niewymagające pozwolenia.
Nie sposób uznać, jak uczyniły to organy obu instancji, aby realizacja inwestycji na nieruchomości, której nie wyszczególniono w treści dokumentu zgłoszenia, była inwestycją zrealizowaną na podstawie zgłoszenia – stwierdził sąd.

Zdaniem WSA, mimo że budowa chodnika i wiaty mogła nie wymagać pozwolenia na budowę, to nadal konieczne było jej formalne zgłoszenie – a tego zabrakło. Sąd uznał, że organy nadzoru powinny były przeprowadzić postępowanie naprawcze, które pozwoliłoby wyjaśnić, czy prace wykonano zgodnie z prawem.

Przepis ten ma charakter nie tylko gwarancyjny, ale również ochronny i należy go interpretować w taki sposób, aby chronił właściciela nieruchomości, który sprzeciwia się prowadzeniu na niej robót budowlanych – zaznaczono w uzasadnieniu.

Sąd uchylił obie wcześniejsze decyzje i zobowiązał organy nadzoru budowlanego do ponownego zbadania sprawy. 

W drugiej połowie kwietnia tego roku zatoka przystankowa przy ul. Tarnowskiej została wygrodzona, a na jezdni pojawiło się nowe oznakowanie. Działania były wynikiem uzgodnień pomiędzy władzami miasta Limanowa a Zarządem Dróg Wojewódzkich w Krakowie. Na miejscu dotychczasowej zatoki posadowiono stary przystanek, a autobusy zatrzymują się na jezdni. Choć wiąże się z chwilowym tamowaniem ruchu na drodze wojewódzkiej nr 965 – w pobliżu dużych zakładów pracy i centrum handlowego – władze miasta tłumaczyły tę decyzję kwestiami prawnymi i wizerunkowymi.

W czerwcu władze Limanowej podjęły kolejne działania w sprawie przystanku przy ulicy Tarnowskiej. Obiekt, który utracił gwarancję, miał zostać zdemontowany. Po odmowie wejścia na teren ze strony właścicielki prywatnej działki, miasto zwróciło się do niej z formalnym żądaniem „wydania rzeczy”. Do tej pory to nie nastąpiło, więc miejsce z dwiema wiatami i wykluczoną z ruchu zatoką wygląda kuriozalnie.

Przypomnijmy, że w poprzedniej kadencji właścicielka gruntu wystąpiła z roszczeniem wobec miasta, wskazując, że obecność przystanku uniemożliwiła jej uzyskiwanie dochodów z ewentualnej dzierżawy lub realizacji inwestycji na działce. Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynikało, że wysokość roszczenia wynosiła około 9 mln zł.

Konflikt doprowadził do sytuacji, w której korzystanie z przystanku stało się dla pasażerów utrudnione. Najpierw pojawiła się tabliczka „teren prywatny”, następnie wiata została zagrodzona taśmami ostrzegawczymi. W kolejnych tygodniach pojawiały się przeszkody w postaci sterty gałęzi, gruzu, a nawet obornika, później wiata została ogrodzona siatką leśną, co uniemożliwia jej użytkowanie. Dopiero orzeczenie sądu (który nie rozstrzygał spraw własnościowych) zakazało właścicielce terenu utrudniania pasażerom korzystania z przystanku.

Komentarze (15)

malarz
2025-07-31 14:58:46
6 3
Kargulice pogonić na ziemie utracone
Odpowiedz
psikuta
2025-07-31 15:11:12
2 10
pełen szacun dla właścicieli działki za nierówną walkę z głupotą urzędniczą.
Odpowiedz
luxemburg
2025-07-31 16:13:31
0 2
No bo trzeba było ten przystanek zostawić w starym miejscu, a nie przenosić prawie na Witosa. To najsensowniejsze rozwiązanie.
Odpowiedz
Mariusz262262
2025-07-31 17:26:50
0 2
Czyli decyzją sądu Administracyjnengo i interpretacja redaktora limanowa.in jaśnie i klarownie pokazuje że nie wszystko byli urzędnicy oraz byli gospodarze Urzędu Miasta wykonali zgodnie z prawem tylko szli drogą na skróty.
A późnej praktyce komedio-dramat jak w filmie pt,, Sami Swoi " tylko tu walka o przystanek autobusowy
aramis
2025-07-31 20:04:48
1 3
Przystanku nie wybudowano w ciągu jednej nocy , budowa trwała kilka miesięcy i właściciel nie protestował. Nie dziwi Was to
jajmazdrowe
2025-08-01 10:05:37
0 0
Budowa trwała kilka miesięcy? To z czego budowali - chyba z zapałek! Wg ciebie każdy właściciel gruntu posiada:tachimetr, niwelator, teodolit, odbiornik GPS, dalmierz, drogomierz, łaty geodezyjne, tyczki geodezyjne, taśmę mierniczą oraz węgielnica i tym wszystkim biegle się obsługuje oraz codziennie robi obchody granic swoich gruntów z karabinem gotowym do strzału
Pokaż wiecej (1)
Odpowiedz
szaradaa
2025-07-31 19:16:13
1 5
Dla właścicielki szacun , bo myślę, że sprawa nie tyle dotyczy skrawka ziemi ile rzecz idzie o bezprawie, ale przynajmniej nie zapierali prawdy, że grunt należy do właścicielki.
Ma o tyle fart właścicielka, że w sprawę nie są zamieszani plebankowie których zacioekle chroni starosta, wydział ksiąg wieczystych, Gmina, , Starostwo, radcy urzędów limanowskich , geodeci i zaiste " rozmodleni " ludziska.
To ten ,limanowski symbol katowni ma się dobrze , no ale nie dla wszystkich przypada nagroda i nie każdemu zwycięstwo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedz
wilcacora5
2025-07-31 20:56:53
0 0
Nie dziwiłbym się jakby to zrobił zwykły obywatel który może nie znać przepisów ale miasto które siedzi w przepisach podejrzewam że zna je na pamięć a mimo to wybudowali a to oznacza że albo mają obywateli za totalnych idiotów i jakoś to będzie albo stoi za tym coś jeszcze innego.
ciekawy
2025-07-31 22:25:14
0 3
zwykły obywatel nie robi przekrętów.
Odpowiedz
mnimitz
2025-07-31 21:14:03
0 0
aby uzyskać pozwolenie na budowę wnioskodawca musi złożyć oświadczenie o prawie do dysponowania gruntem...
dla portalu byłaby to gratka gdyby dotarli do tego oświadczenia...
kto ze strony inwestora to podpisał
ciekawy
2025-07-31 22:24:13
0 4
W Limanowej liczą się tylko układy i znajomości?
Odpowiedz
rockfm
2025-08-01 11:00:53
0 0
Panie i Panowie, sprawa jest wielowatkowa:
1. czy władze miasta chciały dobrze dla obywateli stawiając tam przystanek? - TAK
2. czy władze miasta zrobiły to zgodnie z zasadami? - NIE

władze miasta musiały coś zdecydować bo miały dotacje a nie było właściciela gruntu bo toczyła się sprawa w sądzie, zaryzykowali, ludzie byli zadowoleni,
czy ta pani mogła się dogadać - TAK
ale z pomoca doradzców postanowiła iść po kasę, szkoda życia moim zdaniem
teraz sąd powinien wydać wyrok o mediacje, obie strony powinny się dogadać, miasto kupić ten skrawek działki za rynkową cenę, tyle
jak ktoś chce to się dogada
Odpowiedz
CUDNA
2025-08-01 13:34:17
0 1
"organy nadzoru budowlanego błędnie umorzyły postępowanie"

Za łamanie prawa przez SAMORZĄDOWCÓW - URZĘDNIKÓW i błędy INSPEKTORÓW kto poniósł/PONIESIE odpowiedzialność ? NIKT ?. Ten przykład DOSKONALE wyjaśnia dlaczego w Polsce mówi się o ŚWIĘTYCH KROWACH w urzędach.
Od początku AFERY trzymam kciuki za odważną osobą która nie daje się robić w bambuko 'biedourzędnikom' i pozostałym dręczycielom.
Odpowiedz
vala
2025-08-01 17:38:35
0 1
Durna baba ta wlascicielka..przeciez i ona korzysta z przystanku..Boze ,ze obecnie sa jeszcze takie pazerne wiedzmy..to pamietam,jak w 1966 roku wprowadzali prad na wsiach,to te stare babki lwzaly krzyzem na drodze i nie pozwalaly by elektrycy wjechali im na dzialke...i co babku zmarly a ich rodziny obecnie nie wyobrazaja sobie zycia bez pradu...K9BIETO..PO CO TY CHODZISZ DO KOSCIOLA,DO KOMUNI BO CIE WIDZE CO NIEDZIELA I W TYGODNIU..CZYZBY DIABEL W TOBIE SIEDZIAL?.. ILEZ TEH ZIEMI ZABIORA BY POSTAWIC PRZYSTANEK..JAK CI NIE WSTYD..TRUMNY Z KIESZENIAMI MIALA NIE BEDZIESZ I MAJATKU NIE ZABIERZESZ...NA TAMTEN SWIAT...ZASTANOW SIE NAD SWA PODLOSCIA.....
1qwerty
2025-08-01 21:31:28
0 0
Własność rzecz święta. Chyba Cie ten prąd poraził :D
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Sąd uchylił decyzję ws. słynnego przystanku"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in