Wielkie tunele, wielki wstyd. Przyjechałam z Krakowa na Wielkanoc i przeżyłam szok
Miały być drony, blask fleszy i historyczny skok w nowoczesność. I faktycznie – pod ziemią wielkie tarcze drążą tunele, a politycy chętnie pozują do zdjęć. Tymczasem na powierzchni, na limanowskiej ulicy Polnej, trwa codzienna walka o przetrwanie. Zamiast infrastrukturalnego cudu, mieszkańcy dostali błoto po kostki, popękany asfalt, rozjechane prywatne posesje i objazdy gwarantujące urwane zawieszenie. Publikujemy gorzki felieton Katarzyny Glondys, która świąteczny powrót w rodzinne strony z Krakowa zderzyła z brutalną – i wyjątkowo brudną – rzeczywistością.