Przytulanie to fundament przyszłej dojrzałości
Były takie momenty, gdy systemy wychowawcze dość restrykcyjnie ograniczały kontakt fizyczny matki i dziecka. Jednak dziś już wiemy, że dotyk rodziców buduje w dziecku poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że wzmacniają się jego więzi z innymi.
Dotyk oznacza, że świat jest bezpieczny
Kontakt fizyczny to jedno z podstawowych odczuć, z jakimi się rodzimy. Jeszcze w okresie prenatalnym dotyk był naturalnym kontaktowaniem się ze światem, zwłaszcza gdy pierwsze „kopnięcia” maleństwa są radośnie witane przez rodziców „po drugiej stronie”. Jeszcze bardziej więź przez kontakt fizyczny umacnia się w okresie niemowlęcym. Zabiegi pielęgnacyjne oraz karmienie to dwie aktywności bogate w dotyk. Poprzez mycie, oliwkowanie, głaskanie, trzymanie w ramionach buduje się relacja wyrażająca miłość i więź. Ten, kto może mnie dotykać, ma wobec mnie uprzywilejowaną pozycję. Dotyk jest bowiem wyrazem relacji intymnej, czy to rodzicielskiej, czy to przyjacielskiej, czy to wreszcie erotycznej – już w dorosłości.
Dotyk zawsze potrzebny
Jednak zbyt często pokutuje przekonanie o tym, że dziecko wyrasta z potrzeby bycia przytulanym i dotykanym. Świat wobec dotyku rodzica robi się coraz bardziej podejrzliwy, widząc w gestach rodzica złe skłonności lub o nie go podejrzewając. A przecież dotyk również dla starszego dziecka to doświadczenie niezwykle ważne. Dotyk towarzyszy nadal czynnościom pielęgnacyjnym (zwłaszcza kąpieli) do momentu, w którym dziecko będzie samodzielne. Część czynności związanych z pielęgnacją: nakładanie kremu przeciwsłonecznego, pomoc w ubieraniu się i inne – to okazja do wyrażenia swojej miłości rodzicielskiej poprzez dotyk. Także zabawa: od popularnych łaskotek, przez mocowanie się aż do wspólnej gimnastyki, tańca czy masowania relaksacyjnego dziecka niesie ze sobą dobroczynny wpływ dotyku.
W ramionach mamy dziecko czuje się wartościowe
A cóż dopiero powiedzieć, o wyciągniętych ramionach mamy na spacerze lub gdy przychodzi po swe dziecko do przedszkola? Ten piękny gest oznacza najbardziej prosty sposób powiedzenia dziecku: kocham cię i tęsknię za tobą, brakuje mi ciebie, gdy jesteś daleko. Gestem tym budujemy w dziecku jego poczucie własnej wartości, które ufundowane jest na tym, że w oczach rodzica czuje się ono cenne i ważne. To stanie jego stałym punktem odniesienia na całe życie, również to dorosłe.
Bo nie tylko słowa budują poczucie wartości, ale i gesty: uścisk, przytulenie, poświęcenie czasu, spojrzenie, w którym jest zainteresowanie sprawami dziecka, zaangażowanie w jego świat nauki oraz zabawy. Otwarte ramiona rodzica oznaczają też, że dziecko ma taką bezpieczną przystań, w której można się schronić. Jeżeli dziecka w tych ramionach nie zamkniemy i nie staną się one dla niego barierą odgradzającą go od świata – przeżycie miłości rodziców, która ochroni przed każdym złem stanie się podstawą stabilnego życia emocjonalnego na całą przyszłość.
Przytulania nigdy za wiele
Ramiona mamy czy taty są też najlepszym lekarstwem na ból. Ból spowodowany upadkiem, uderzeniem, ale i ból odrzucenia, niezrozumienia, porażki. Ważne jest przy tym, by reagować szybko: im dziecko jest mniejsze, tym szybciej pocieszenie powinno nastąpić. Oczywiście mowa tu o prawdziwych sytuacjach wymagających pocieszenia, a nie tych wynikających ze złości, kaprysu czy roszczeń małego 2-4 latka.
Płaczący niemowlak, którego mama szybko odpowiada na jego potrzeby, statystycznie płacze rzadziej i krócej, bo wie, że wystarczy przekazanie informacji, że coś się dzieje nie tak. Podobnie jest i później: sposób płaczu dziecka powinien być czytelnym komunikatem, czy należy rzucić wszystko i biec, czy mamy do czynienia z marudzeniem, które czasem nawet należy przeczekać. Tego uczymy się przecież w kontaktach z dzieckiem.
Przytulenia potrzebuje dziecko, nie tylko mając 3 czy 5 lat, ale często również nastolatek: gdy odejdzie pierwsza miłość, gdy szkolni koledzy dają w kość, gdy nauczyciel zachowa się niesprawiedliwie. Mama swoim szóstym zmysłem – jeśli pozwoli mu działać – wyczuwa, czy można przytulić, czy lepiej zachować dystans.
Ale przytulać, gdy potrzeba, zawsze warto. I nie ma możliwości rozpieszczania przez przytulanie. To nie kontakt fizyczny rozpieszcza, lecz niekonsekwencja w działaniu, pozwalanie dziecku na wszystko. Przytulanie jest zawsze znakiem akceptacji i miłości, tego, że rodzic jest osobą zawsze stojącą „za”, zawsze myślącą kategoriami „dobra dziecka”.
Przytulanie znakiem zakończenia kary
Kara to szczególna sytuacja, która w oczach dziecka zawiesza jego dotychczasowe prawa do bycia kochanym, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci młodsze. Kara kwestionuje posiadaną pozycję i przywileje, niezależnie czy polega na staniu w kącie, na pozbawieniu określonych dóbr (lub przyjemności) czy też konieczności robienia rzeczy nieprzyjemnych (zwłaszcza gdy są konsekwencjami niemądrego zachowania). Ze względu na to zawieszenie najistotniejszą sprawą jest zakończenie kary: tak jak oficjalnie ogłaszany jest jej początek, tak – równie oficjalnie – powinien być ogłaszany jej koniec. Koniec kary ma oznaczać przywrócenie pełnych praw, a jego pełnym wyrazem może być właśnie przytulenie i okazja do tego, by dziecko mogło wyrazić skruchę.
Przeproszenie sprawia, że dziecko czuje, iż kara została zakończona, a sytuacja może wrócić do normy, do stanu sprzed jego winy. To uczy go, że każdy błąd można próbować naprawić, a miejsce poczucia winy zastępuje chęć poprawy lub wynagrodzenia dokonanego zła.
Uczenie dobrego, konstruktywnego przeżywania kary (jako konsekwencji własnych błędów) oraz zakończenia kary: wybaczenia, przytulenia, przekazania tym samym wiadomości dziecku, że jest tak samo, jak było przedtem – to znak dojrzałości rodzica, który potrafi nauczyć dziecko dobrego przeżywania skruchy: nie jako ekspiacji i żalu skupionego na sobie, lecz jako okazji do tego, by coś zrobić powtórnie już w inny sposób.
Kiedy przytulanie szkodzi
A jednak jest taka kategoria sytuacji, w której przytulanie może zaszkodzić dziecku (nie mówię tu oczywiście o „złym” dotykaniu, czyli wszelkich formach przemocy seksualnej). Gdy bowiem przytulamy dziecko, by samemu sobie zapewnić komfort i poczucie bezpieczeństwa, stawiamy je w odwróconej roli – pocieszyciela. Może tak być przy okazji kłótni z partnerem czy frustracji trudną codziennością. Wówczas jednak dotyk nasz nie jest bezinteresowny i niesie ze sobą inną treść.
Jak zamienić taki „interesowny” dotyk w dotyk i nas pocieszający? Można to uczynić bardzo prosto, ucząc przy tym dziecka empatii i zaangażowania w relacje. Wystarczy, że zamiast przytulać się do dziecka, sami poprosimy go o wsparcie w jak najprostszych słowach, bez tonu oskarżycielskiego.
„Wiesz, mamusia miała dziś ciężki dzień. Czy myślisz, że buzi (przytulenie, uśmiech, etc.) byłoby najlepszym lekarstwem?”. Dziecko, które w tej sytuacji może wybrać, a zatem nie jest zmuszane do reakcji, lecz poproszone o wsparcie, z pewnością chętnie przytuli mamę. Będzie przeżywało przy tym dumę i zadowolenie, że również ono może coś swojej mamusi dać.
I w ten sposób dotyk, który instrumentalizuje dziecko (które w ramionach matki szukającej pocieszenia staje się tylko narzędziem poprawy jej nastroju) – może być zastąpiony przez niezwykle cenne doświadczenie, kształtujące w dziecku empatię i współczucie.
Dotyk na co dzień – nie od święta
Nikt nie jest zbyt stary na przytulanie. Gdy mama w wieku senioralnym przytula swe dorosłe dzieci, jest to najlepszy znak żywej, ciepłej więzi między nimi. Jednak tę więź kształtujemy już od okresu prenatalnego. Więzi poprzez dobry, ciepły dotyk nie warto przerywać, warto być wyczulonym na wykorzystywanie go w codzienności. Witanie się, żegnanie, głaskanie, przytulanie w ciągu dnia to otaczanie swego dziecka miłością. Dziecko kochane samo będzie kochać i innych, i swego rodzica, gdy ten będzie już podeszły w latach.
Pamiętajmy, że rodzina to najlepsza szkoła miłości. Dobrze, prawdziwie kochając swe dziecko i okazując mu to od początku po dorosłość kładziemy podwaliny pod jego zdrowe emocjonalnie związki i relacje z innymi ludźmi. To jedna z najważniejszych lekcji, jakich powinno się od nas nauczyć i to na całe życie.
Źródło: goniec.com
Fot.: sxc.hu
Może Cię zaciekawić
Wrzesień nieaktualny - pociągi jeszcze nie wrócą na Limanowszczyznę
We wrześniu tego roku pociągi nie dojadą do Męciny - potwierdziliśmy w PKP PLK S.A. Był to termin wynikający z założeń harmonogramu moderniz...
Czytaj więcejProjekt hali na finiszu. Urząd czeka na pozwolenie
W gminie Mszana Dolna trwają przygotowania do realizacji nowej inwestycji budowy głównej hali sportowo-widowiskowej, w której skład wejdzie równ...
Czytaj więcejDziś Boże Ciało - uroczystość "Świętej Obecności Boga"
Boże Ciało jest świętem Boga, który nie chciał pozostać daleko od człowieka. Już Stary Testament przygotowywał tę tajemnicę. Melchizedek s...
Czytaj więcejSpotkanie z autorem serii dla młodzieży
W czwartek (21 maja) w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Limanowej zorganizowano spotkanie autorskie z Rafałem Kosikiem, autorem literatury science f...
Czytaj więcejSport
W czwartek gra okręgówka
Klasa okręgowa, limanowsko-podhalańska: Orawa Jabłonka – AKS Ujanowice, 4 czerwca, godz. 16:00; KS Tymbark – Zalesianka Zalesie, 4 czerwc...
Czytaj więcejRusza grupa mistrzowska limanowskiej klasy B. Cztery drużyny powalczą o awans
Rozgrywki grupy mistrzowskiej są bezpośrednią kontynuacją sezonu zasadniczego. Oznacza to, że wszystkie zdobyte dotychczas punkty oraz bilans ...
Czytaj więcejEkonom wygrał półfinał wojewódzki. Awans do finału Małopolskiej Licealiady w piłce nożnej
W zawodach uczestniczyły drużyny szkół ponadpodstawowych z Limanowej, Brzeska, Nowego Sącza, Tarnowa, Gorlic oraz Bochni. Turniej zorganizow...
Czytaj więcejZawodnik AP Limanovia z występem w reprezentacji Polski U-15. Biało-czerwoni pokonali Szwajcarię
Spotkanie rozegrane w Biel/Bienne rozpoczęło się znakomicie dla podopiecznych Piotra Klepczarka. Polacy już w pierwszych ośmiu minutach zdobyl...
Czytaj więcejPozostałe
Ogród dobrze odżywiony, czyli dlaczego rośliny potrzebują więcej niż podlewania
Odżywianie roślin zaczyna się od zrozumienia gleby Wielu ogrodników amatorów zaczyna działać dopiero wtedy, gdy liście żółkną, trawnik tr...
Czytaj więcejMszyce, gąsienice i stonka, czyli dlaczego szybka reakcja ratuje rośliny przed stratami
Szkodniki ssące i gryzące działają inaczej, ale oba typy osłabiają rośliny Mszyce należą do szkodników ssących. Żerują na młodych pęda...
Czytaj więcejMatura ustna z polskiego już za Tobą. Jak spokojnie wykorzystać czas oczekiwania na wyniki?
Wróć na chwilę do pytań jawnych i oceń swoje przygotowanie Pytania jawne z języka polskiego były jednym z najważniejszych elementów przygoto...
Czytaj więcejWięcej niż firany. Zobacz, jak popularny sklep zmienia podejście do aranżacji wnętrz
Dlaczego dodatki do domu mają tak duży wpływ na charakter wnętrza? Dodatki do domu często decydują o tym, jak odbierana jest cała aranżacja w...
Czytaj więcej
Komentarze (0)