17°   dziś 21°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Osiem goli na Podhalu, od 2:0 do 3:5. Świetna druga połowa w wykonaniu AKS-u

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 2155

Klasa okręgowa, podhalańsko-limanowska. AKS Ujanowice wygrał na wyjeździe z Orkanem Raba Wyżna. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 2:1. Ostatecznie AKS wygrał 5:3.

ORKAN RABA WYŻNA – AKS UJANOWICE 3:5 (2:1)

1:0 Jakub Saleh 2, 2:0 Maksymilian Koza 26, 2:1 Łukasz Bukowiec 35 (asysta Paweł Bukowiec), 2:2 Daniel Pławecki 64 (asysta Paweł Bukowiec), 2:3 Paweł Bukowiec 81 (asysta Karol Śmiałek), 2:4 Łukasz Bukowiec 86 (asysta Mateusz Janczyk), 3:4 Patryk Skawski 87 (rzut karny), 3:5 Kamil Gawron 90+4 (asysta Daniel Pławecki).

AKS: Marcin Gwiżdż - Artur Filipek, Adam Grzegorzek (69 Sebastian Oleksy), Rafał Gwiżdż, Dawid Filipek - Kamil Krzyżak (39 Jakub Stach), Filip Krzyżak (58 Daniel Pławecki) - Albert Stach (31 Patryk Gołąb), Karol Śmiałek (81 Mateusz Janczyk), Łukasz Bukowiec - Paweł Bukowiec (81 Kamil Gawron). Trener: Mariusz Przystał.

Zobacz również:

 

Relacja ze strony AKS Ujanowice (Facebook):

3 punkty okupione krwią, potem i kontuzjami. Pomimo tego że rywal przez godzinę grał w dziesiątkę nie było łatwo odwrócić wyniku z 0:2 ale ostatecznie wyszarpaliśmy zwycięstwo w końcówce dedykując je kontuzjowanym kolegom.

W sobotnim meczu zabrakło Darka Pławeckiego oraz kontuzjowanego Piotra Liptaka. Ich miejsce w składzie zajęli Kamil Krzyżak i Paweł Bukowiec. Trzecią zmianą byłą była gra od pierwszych minut Karola Śmiałka, który zastąpił Jakuba Stacha. Na ławce zabrakło Stanisława Pasionka ale wrócił Patryk Gołąb.

Mecz zaczęliśmy fatalnie. Wypisz, wymaluj, kopia z Tymbarku. Przegrywamy przebitkę w środku, prostopadłe podanie i gospodarze wychodzą na prowadzenie w 2 minucie. Po tym zimnym prysznicu mecz był wyrównany ale z gry nie było sytuacji bramkowych po obu stronach. Najwięcej zamieszania pod bramką rywali robiły nasze rzuty rożne i po jednym z nich bliski wyrównania był Adam Grzegorzek. Gdy wydawało się że dobrze skorygowaliśmy naszą grę i zaczęliśmy częściej gościć pod polem karnym rywali, jeden błąd - błąd asekuracji na skrzydle spowodował że przegrywaliśmy już 0:2. Chwilę później jednak miała miejsce kluczowa sytuacja dla meczu. Albert Stach zablokował wybicie wychodzącego przed pole karne bramkarza i chcąc zgrać piłkę z głową w kierunku pustej bramki został kopnięty w twarz przez obrońcę Orkana. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał czerwoną kartkę lecz u nas także nastąpiła strata, gdyż Albert musiał opuścić plac gry z podejrzeniem złamania nosa. Cała sytuacja podziałała na nasz zespół jak płachta na byka i drużyna zaczęła grać ze zdwojoną mocą. Szybko dało to gola kontaktowego Łukasza Bukowca ale nie obyło się bez kolejnego dramatu, gdyż przed przerwą kontuzji doznał jeszcze Kamil Krzyżak i w jego przypadku prognozy nie są zbyt optymistyczne. Na przerwę schodziliśmy przegrywając 1:2.

Po przerwie mecz wyglądał tak jak powinien wyglądać gdy gra się jednego zawodnika więcej. Dominowaliśmy i graliśmy na połowie rywala, choć Orkan nie zamierzał się kurczowo bronić i wyprowadzał bardzo groźne i szybkie akcje gdy tylko zagraliśmy niedokładnie. Przedłużający się wynik niekorzystny spowodował że wcześniej niż planowaliśmy wszedł na boisko zmagający się z problemami zdrowotnymi Daniel Pławecki - i co tu dużo mówić, zrobił swoje. W 64 min uciekł obrońcom i w sytuacji sam na sam wyrównał stan meczu a kilka minut później mógł zaliczyć asystę dogrywając do Pawła Bukowca - strzał tego ostatniego obronił jednak bramkarz Orkana. Trwało oblężenie bramki rywali, piłkę odzyskiwaliśmy coraz wyżej i w 81 min Paweł Bukowiec odebrał ją rywalowi, zagrał do Śmiałka, który zrewanżował się prostopadłym podaniem i było 3:2. A w 86 min Łukasz Bukowiec dał upust sportowej złości, zabrał się z piłką z własnej połowy, wygrał pojedynek siłowy z obrońcami i na raty pokonał bramkarza. Wydawało się że jest już po meczu ale my najwyraźniej nie lubimy spokojnych końcówek. Minutę po golu na 4:2 popełniamy niepotrzebny faul w polu karnym i kapitan rywali - Skawski pewnym strzałem z 11 metrów strzela kontaktowego gola. Ten gol dał drugie życie Orkanowi i teraz oni ruszyli ze zdwojoną siłą dając nam okazje do skontrowania. Dwa groźne strzały obronił Marcin Gwiżdż, a my mogliśmy zamknąć spotkanie za sprawą sytuacji sam na sam Daniela Pławeckiego oraz dobrego strzały Mateusza Janczyka. Ostatecznie w 94 min gdy już Orkan poszedł całą niemal drużyną na naszą połowę wychodzimy kontrą i Daniel Pławecki do spółki z Kamilem Gawronem dają nam 5 gola i zamykają to spotkanie. Wygrana okupiona wieloma kontuzjami (także Adam Grzegorzek zszedł w drugiej połowie z kontuzją), bardzo ważna wygrana a przede wszystkim charakter drużyny, która w najlepszy sposób zareagowała na przeciwności w tym spotkaniu. W ostatnich dwóch meczach traciliśmy punkty w ostatnich minutach a teraz to my potrafiliśmy dobić rywala w końcówce. Oby ten team spirit przekuć na zwycięstwa w kolejnych meczach.



Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Osiem goli na Podhalu, od 2:0 do 3:5. Świetna druga połowa w wykonaniu AKS-u"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in