21°   dziś 25°   jutro
Czwartek, 18 czerwca Marek, Elżbieta, Paula

Awantura na sesji. Ostre słowa i brak wotum zaufania dla wójta

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 2186

Debata nad raportem o stanie gminy Mszana Dolna za rok 2025 zakończyła się brakiem wotum zaufania dla wójta Mirosława Cichorza. Podczas ponad dwugodzinnych obrad na sali doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy włodarzem, przewodniczącym rady a radnymi, w trakcie której padały porównania do Adolfa Hitlera, doktora Jekylla i mister Hyde'a oraz zarzuty o kłamstwa i autokratyczny styl zarządzania.

Spór o prawo do głosu

Napięcie na sali było widoczne już na samym początku punktu dotyczącego debaty nad raportem o stanie gminy. Gdy radni Joanna Barnowska i Rafał Kubowicz zabrali głos i weszli w polemikę ze sobą, wójt Mirosław Cichorz natychmiast zażądał prawa do wypowiedzi, twierdząc, że nie może milczeć, gdy ktoś “pluje po budżecie i przekręca fakty”.

Przewodniczący Jan Chorągwicki stanowczo odebrał mu jednak głos, tłumacząc, że w tym momencie to radni oceniają wystąpienie wójta, który wcześniej miał godzinę na swoją prezentację. Między samorządowcami doszło do ostrej wymiany zdań:

Panie przewodniczący, debata to nie jest wylewanie pomyj przez radnych na wójta, tylko to jest rozmowa. Rozmowa. A pan mi mówi, że wójt nie ma prawa zabierać głosu w trakcie debaty? To panie przewodniczący, w jakim my świecie żyjemy? Porównujecie mnie do tego czy innego dyktatora, a wy zabieracie mi głos? – mówił wójt Mirosław Cichorz.

Gdy przewodniczący Jan Chorągwicki odpowiedział, że prezentacja wójta była jedynie monologiem, a teraz czas na głos radnych, Cichorz zagroził opuszczeniem sesji. 

To jest skandal. W związku z pana bulwersującą wypowiedzią, nie pozostaje mi nic, tylko opuścić tę salę – oświadczył wójt.

Przewodniczący Jan Chorągwicki skwitował to krótko słowami “skandalem jest pańskie zachowanie w tym momencie” i zasugerował wójtowi, by wysłuchał głosów z rady. Choć radna Barnowska przytaczała przepisy prawa, wskazując, że wójt ma prawo prostować nieścisłości, przewodniczący Chorągwicki uciął dyskusję, twierdząc, że wójt będzie mógł się odnieść do wszystkiego po wysłuchaniu opinii radnych.

Wójt jako "dr Jekyll i mr Hyde". Mocne zarzuty i porównanie do Hitlera

Najobszerniej do raportu o stanie gminy odniósł się Rafał Kubowicz. Na samym początku swojej wypowiedzi radny stwierdził, że chciał zacząć od pochwalenia wójta, ale nie był w stanie, bo - jak uznał - zachowanie Mirosława Cichorza to “wieczny skandal”. Później przedstawił długą listę zarzutów, nie szczędząc mocnych słów. 

Teraz wychodzą dwa oblicza pana wójta, czyli doktor Jekyll i mister Hyde. Miły pan w filmikach, w których uśmiecha się i mówi „cześć, pa!” mieszkańcom, ale tak naprawdę jest to wilk w owczej skórze! - mówił radny.

Kubowicz zarzucił Cichorzowi, że zamiast dialogu z radą, prowadzi autokratyczny monolog i nie dopuszcza nikogo do głosu. Stwierdził też, że wójt “zarządza gminą przez konflikt” i porównał działania Mirosława Cichorza do… Adolfa Hitlera.  

Tyle konfliktów co jest w gminie Mszana Dolna, tyle nienawiści, tyle żali, tyle pretensji - to nie ma nigdzie. Następna sprawa to ośmieszanie radnych w wywiadach. Tego była cała masa. Za każdym razem pije pan do radnych, że panu coś blokują, że działają przeciwko mieszkańcom. Napuszcza pan mieszkańców. Wie pan, kto tak robił? Hitler w Trzeciej Rzeszy. Tak było, od tego się zaczęła brunatna rewolucja: od takiego napuszczania ludzi na ludzi. Pan jako człowiek, który jest wójtem gminy, powinien działać w sposób wyważony. Niestety pan tego nie stosuje - wykrzyczał radny Kubowicz.

Rafał Kubowicz skrytykował również plany zmian w oświacie forsowane wójta, nazywając je “deformą, nie reformą”, na którą zdaniem radnego zmarnowano cały rok, bo ostatecznie żadne nie zostały wprowadzone. Negatywnie ocenił politykę kadrową urzędu z powodu “zwalniania doświadczonych pracowników”. Mówił, że wójt jest “niestabilny” i nazywa opozycyjnych radnych hejterami. Szydził też z udziału Mirosława Cichorza w kongresach i forach, na których wójt fotografuje się ze znanymi politykami, nazywając te wyjazdy “samorządową turystyką”. 

Do części uwag Mirosław Cichorz próbował się odnosić w trakcie wypowiedzi radnego Kubowicza, na co ten w pewnym momencie ostro zareagował słowami: “Chłopie, zamknijże się na chwilę”. 

Na koniec mam taki apel do mieszkańców. Szanowni państwo, którzy oglądacie te filmiki wójta - muszę sparafrazować słowa Franciszka Smudy, takiego trenera - “nikt wam tyle nie da, co wam pan wójt Cichorz obieca”. Pamiętajcie o tym. Nie wierzcie propagandzie, żyjcie realnie, na ziemi, zejdźcie z obłoków. Nie wierzcie we wszystkie te rzeczy, bo one są nie do zrealizowania - powiedział. 

„Czerwona kartka” i krytyka raportu

Jako następny głos zabrał Krzysztof Niedojad. Radny z Łętowego skrytykował przede wszystkim treść raportu oraz tryb podejmowania przez wójta decyzji z pominięciem głosu radnych. 

Raport o stanie gminy, czyli: “bo mi się chce”, “robimy, nie gadamy”, a tak w ogóle - “cóż szkodzi obiecać?” - nawiązał do haseł wyborczych wójta. 

Radny wskazywał, że raport o stanie gminy powinien być nie tylko zbiorem danych i statystyk, ale przede wszystkim “rzetelną oceną funkcjonowania samorządu oraz kierunku jego rozwoju”. 

A co dziś mamy zaprezentowane? Bajki i nierealne wizje, które nie mają nic wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością. Niestety, po zapoznaniu się z raportem oraz obserwacją dwuletnią działań podejmowanych przez pana wójta, trudno o pozytywną ocenę sposobu zarządzania. Jednym z najważniejszych problemów jest to, że powinno ono opierać się na dialogu, współpracy i poszanowaniu różnych opinii, tymczasem można odnieść wrażenie, a nawet stwierdzić fakt, że decyzje podejmowane są jednoosobowo, powiedzmy dwuosobowo. Bez szerokich konsultacji z radą gminy i mieszkańcami - zarzucił. 
Panie wójcie, rok temu dałem przy okazji udzielania w zaufania panu żółtą kartkę. Naiwnie licząc, że to dopiero rok urzędowania że ogarnie pan otaczającą rzeczywistość, że zrozumie pan na czym polega istota działalności samorządu. I co? Byłem w błędzie. Dziś już wiem, że - znów używając nomenklatury piłkarskiej - należało dać panu kartkę czerwoną - podkreślił Krzysztof Niedojad.  

Z kolei radny Piotr Doll z Lubomierza określił rozdział raportu o bezpieczeństwie i OSP jako „jeden wielki stek kłamstw i manipulacji”. Wykazał błędy i połyłki w treści dokumentu, oceniając, że raport to “fikcja literacka” – podsumował Dol.

Obrona wójta i odmienne spojrzenie

Zupełnie inny pogląd na stan samorządu i działalność wójta przedstawiła radna Joanna Barnowska, według której przedstawiony raport o stanie gminy “pokazuje samorząd aktywny, który nie ogranicza się do bieżącego funkcjonowania, ale stawia na rozwój i realizację również ambitnych przedsięwzięć”.

Na uznanie zasługuje otwartość na nowe inicjatywy, działania zmierzające do pozyskiwania środków zewnętrznych oraz podejmowanie tematów ważnych dla przyszłości naszej gminy. Widzimy dążenie do poprawy infrastruktury, rozwoju sportu, edukacji, bezpieczeństwa oraz tworzenia warunków do dalszego rozwoju miejscowości tworzących gminę Mszana Dolna dziewięciu osób - mówiła Joanna Barnowska. - Szczególne słowa uznania kieruję do pana wójta Mirosława Cichorza. Jako radna obserwuję jego ogromne zaangażowanie w sprawy gminy, pracowitość oraz niespożytą energię w działaniu. Doceniam fakt, że nie boi się pan podejmować trudnych wyzwań i konsekwentnie walczy o dobro naszej wspólnoty samorządowej.

Do funkcjonowania urzędu odnosiła się w dyskusji wiceprzewodnicząca Agnieszka Zawadzka, omawiając m.in. procedury zamówień publicznych, w szczególności zleceń z tzw. wolnej ręki. Wspominała o kwestiach budżetowych - w tym o przypadkach przesunięć środków, braku publikacji wszystkich zarządzeń, czy wreszcie własnych zastrzeżeniach do planowania lub realizacji konkretnych inwestycji. 

Monika Góralik starała się wskazać pozytywne aspekty działalności wójta, jak i elementy działań, które wymagają poprawy. 

Kto jest hejterem? „Szczeka pani jak psy w kojcu”

W trakcie trwającej ponad dwie godziny debaty, dochodziło co jakiś czas do spięć między uczestnikami dyskusji. Joanna Barnowska zwróciła się do Rafała Kubowicza słowami: “Pan Bóg, jak chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera. Myślę, że panem się zajął”. 

Później Rafał Kubowicz wyraził oburzenie faktem, że jest nazywany przez wójta “hejterem”. 

Panie, pan ma obsesję na moim punkcie. Pan jest chorym człowiekiem - zwrócił się do Mirosława Cichorza. 
Pan nie jest hejterem. Wójt Bolesław Żaba miał fajne określenie na pana: pan jest pieniaczem - odpowiedziała Joanna Barnowska na uwagi Rafała Kubowicza. 
Wie pani co? Pani szczeka jak te psy w kojcu w Olszówce - odciął się Kubowicz. 
To nie jest czysty hejt? - zauważył wójt.
Tak, to jest hejt, żeby pan wiedział. To jest hejt. Bo ta pani szczeka tak naprawdę - skomentował radny Kubowicz. 

Decyzja rady: wójt bez wotum zaufania

Po tej ostrej wymianie zdań Jan Chorągwicki zakończył dyskusję i zarządził głosowanie nad udzieleniem wójtowi wotum zaufania za rok 2025. W głosowaniu 5 radnych zagłosowało za udzieleniem wotum, 8 radnych opowiedziało się przeciw, a 1 radny wstrzymał się od głosu.

Wójt Mirosław Cichorz kolejny raz nie otrzymał wotum zaufania od Rady Gminy Mszana Dolna. Komentując wynik, stwierdził z dystansem:

Niczego innego się nie spodziewałem, aczkolwiek cieszy fakt, że pięciu radnych było za tym wotum zaufania. [...] Póki jestem wójtem, jestem otwarty i zapraszam państwa do wspólnego działania – zakończył Cichorz, po czym przewodniczący ogłosił przerwę w obradach.

Komentarze (0)

Nie dodano jeszcze komentarzy pod tym artykułem - bądź pierwszy
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Awantura na sesji. Ostre słowa i brak wotum zaufania dla wójta"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in