Gdy gaśnie górne światło, zapala się lampka...
(Reklama) - Nie jest tak, że na wyjazdach spotykam się tylko z osobami, które popierają Prawo i Sprawiedliwość. Podchodzą do mnie mieszkańcy, z góry zaznaczając, że nigdy nie zagłosują na PiS, ale chcą się dowiedzieć, jakie jest moje zdanie na nurtujące ich tematy. Takie rozmowy najbardziej lubię i takie osoby bardzo szanuję. Spieramy się merytorycznie, a nie na inwektywy, jak to bywa na portalach społecznościowych, gdzie ludzie, ukrywając się za fikcyjnymi profilami, wypisują obraźliwe rzeczy - o przebiegu kampanii wyborczej rozmawiamy z Patrykiem Wichrem, kandydatem na posła z list Prawa i Sprawiedliwości w Okręgu nr 14 (Lista 2 Nr 11), radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego.
- Jak wygląda dzień kandydata na posła Patryka Wichra na miesiąc przed wyborami? Widuje się Pan jeszcze z żoną i dziećmi?
- Nie ukrywam, to bardzo intensywny czas, ale jakoś nam się udaje. Rano, przed pracą, zawożę moją najmłodszą córkę do żłobka, żona bierze starszą do przedszkola. Z Krynicy [Patryk Wicher jest dyrektorem krynickiego Continentalu – przyp. red.] staram się jak najszybciej wrócić, by choć chwilę mieć wspólny czas dla rodziny. Zaraz jednak trzeba wyruszyć w teren z ulotkami, banerami i odblaskami wyborczymi. Tu nieoceniona jest pomoc mojej rodziny i przyjaciół, którzy bardzo mocno włączyli się w prowadzenie mojej kampanii. Bywa, że w terenie jest nas w ciągu dnia pięć-sześć ekip, które promują moją osobę jako kandydata na posła. Teraz będę osobiście jeździł jeszcze częściej, bo już do końca kampanii biorę urlop.
- Tak wygląda dzień powszedni, bo w weekend to chyba Pana nie ma już w ogóle w domu. Na profilu facebookowym widać tylko zdjęcia „tu byłem, tam byłem”.
- Weekend rzeczywiście jest bardzo intensywny i skierowany do mieszkańców całego okręgu. Staram się odpowiadać na ich zaproszenia – a to na zebrania sołeckie, a to spotkanie ochotniczych straży pożarnych, kół gospodyń wiejskich czy festyny i inne tego typu imprezy. To okazja, by porozmawiać twarzą w twarz o problemach, które nurtują mieszkańców i ich oczekiwaniach wobec nowo wybranych posłów. Czy nim zostanę, decyzja należy do nich. A gdzie w tym wszystkim moja rodzina? Wielokrotnie mówiłem, że dla mnie jest ona najważniejsza. Dlatego, jeśli wiem, że mój wyjazd może być połączony z rozrywką dla dzieci – a na festynach jest przecież zawsze wiele atrakcji dla najmłodszych – to zabieram moje dziewczyny ze sobą. Dzięki temu możemy cieszyć się wspólnie spędzonym czasem, choć dla mnie też bardzo pracowitym. Na jednym z takich wyjazdów – to chyba były dożynki w Łużnej - rozpierała mnie ojcowska duma. Moja starsza córka odkryła w sobie talent do łucznictwa. Wszyscy byli pod wrażeniem celnych strzałów pięciolatki.
- Mówi Pan, że odpowiada na zaproszenia. To trochę jak przekonywanie przekonanych. A co z oponentami – jak ich Pan próbuje przeciągnąć na swoją stronę?
- Nie jest tak, że na wyjazdach spotykam się tylko z osobami, które popierają Prawo i Sprawiedliwość. Podchodzą do mnie mieszkańcy, z góry zaznaczając, że nigdy nie zagłosują na PiS, ale chcą się dowiedzieć, jakie jest moje zdanie na nurtujące ich tematy. Takie rozmowy najbardziej lubię i takie osoby bardzo szanuję. Z otwartością mówią o swoich poglądach, przedstawiają swoje argumenty, a ja mam okazję powiedzieć swoje. Spieramy się merytorycznie, a nie na inwektywy, jak to bywa na portalach społecznościowych, gdzie ludzie, ukrywając się za fikcyjnymi profilami, wypisują obraźliwe rzeczy.
- Dziś wykluczenie social mediów w kampanii, to jak strzał w kolano. Chce Pan powiedzieć, że rezygnuje z tej formy pozyskiwania poparcia?
- Absolutnie nie. Żyjemy w czasach, kiedy internet może mieć i ma ogromną siłę przebicia. I w swojej kampanii to wykorzystuję. Tam mogę promować swój spot reklamowy – za którego nakręcenie bardzo dziękuję moim przyjaciołom - odpowiadać na pytania mieszkańców, do których nie uda mi się dotrzeć osobiście. Przyznaję jednak, że tych pytań jest bardzo wiele i nie zawsze mam możliwość odpowiedzieć od razu na wszystkie. Staram się więc do nich odnosić również w debatach publicznych czy wywiadach do mediów. Niestety internet ma też swoje cienie, o których wspomniałem – łatwo oceniać kogoś, kogo się nie zna, manipulując informacjami, zdjęciami, ukrywając się za fałszywym nazwiskiem.
- Pan się jeszcze nie uodpornił na złośliwe komentarze?
- Przyzwyczaiłem się do nich. Niemniej jesteśmy tylko ludźmi. Czasem tylko mi się wydaje, że jestem odporny. Bywa bowiem, że nie mogę tego zrozumieć i zastanawiam się, co ja „temu komuś” złego zrobiłem, że aż tak krzywdzące rzeczy na mnie wypisuje. Nieraz wypływa, kto stoi za fałszywym nazwiskiem. Wtedy te komentarze stają się jeszcze bardziej bolesne i nie będę ukrywał - na to nie jestem uodporniony. Mało kto chyba jest.
- Jak do tej pory ocenia Pan przebieg kampanii wyborczej?
- Na pewno ze strony Prawa i Sprawiedliwości kampania jest przemyślana, wieloetapowa i konsekwentnie ją realizujemy. Osobiście odbieram ją jako spokojną. No może poza wspomnianymi już niepotrzebnymi, anonimowymi atakami w internecie i plagą – która dotyka wszystkie opcje polityczne - niszczenia banerów. W sumie to żal mi tych osób, które - w coraz zimniejszych już noce - chodzą i tną plakaty wyborcze. Chętnie przywiózłbym im ciepłą herbatę, ale nie chcą zdradzić, kiedy następna akcja (śmiech).
- Gdzie Pana najbardziej „pocięli”?
- Nie ma reguły. Nie jest też tak, że wszystkie plakaty są uszkodzone – ale jakieś 10 procent z nich jednak jest. Czasem ktoś dorysuje mi wąsy, kapelusz czy wydłuży brodę. To nawet mogę uznać za „sympatyczne działanie”. Niemniej wulgarne hasła i pocięte plakaty to już czysty wandalizm, a to już trudno zaakceptować. Apeluję więc o więcej spokoju, merytoryczną rozmowę i otwartość.

- Do końca kampanii bierze Pan urlop w pracy. Czy to znaczy, że od zadań w Sejmiku też jest wolny?
- Wręcz przeciwnie. Bardzo się cieszę, że uczestniczę w tej kampanii, bo tak naprawdę spotykając się teraz w terenie z mieszkańcami, spełniam też obowiązki radnego wojewódzkiego. Mam okazję jeszcze mocniej wniknąć w sprawy ludzi w regionie i reagować na nie na bieżąco. Przecież dla rozwiązania wielu kwestii nie trzeba być posłem. Z tych spotkań na przykład zrodził się temat budowy toru saneczkowego w Krynicy. Mieszkańcy bardzo liczą na tę inwestycję i na pewno ich w tym wesprę. Szczególnie, że brat mojej mamy był saneczkarzem. Ten sport w naszej rodzinie cieszy się szczególną estymą. W Sejmiku działam ponadto w siedmiu komisjach. Jestem też w Małopolskiej Organizacji Turystycznej oraz Małopolskiej Radzie Pożytku Publicznego, a ostatnio wyznaczono mnie do komisji konkursowej na dyrektorów szpitali. O urlopie radnego nie ma więc nawet co mówić. Nie zawieszam też swojej działalności w stowarzyszeniach – już szykujemy kolejne akcje charytatywne czy nową edycję programu „Włącz myślenie, postaw na przedsiębiorczość”.
- W Pana pokoju gaśnie kiedyś światło?
- Gdy gaśnie górne światło, żona idzie spać, zapala się lampka przy biurku i zabieram się za doktorat.
Może Cię zaciekawić
Rzeczniczka PG: prokuratura chce przesłuchać prezydenta jako świadka ws. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania
W czwartkowym komunikacie prok. Adamiak przypomniała, że śledztwo zostało wszczęte 21 kwietnia br. w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu pope...
Czytaj więcejPraktyka w terenie. Medycy będą się szkolić w Beskidzie Wyspowym
Od piątku do niedzieli (4-6 września) na terenie Bazy Szkoleniowo-Wypoczynkowej „Lubogoszcz” w Kasince Małej realizowany będzie program szkole...
Czytaj więcejAmbasador Rosji wezwany do polskiego MSZ
Wewiór zaznaczył, że strona polska przekaże „nasz zdecydowany sprzeciw wobec eskalacji agresywnych działań Rosji”. Jak podkreślił, wezwani...
Czytaj więcejDobry sklep z grillami - po czym rozpoznać miejsce z fachowym doradztwem?
Dobry sklep z grillami nie zaczyna od ceny Rzetelny sprzedawca najpierw poznaje sposób korzystania z urządzenia. Pyta, czy urządzenie stanie na ba...
Czytaj więcejSport
Rzuty karne rozstrzygnęły finał Pucharu Polski a szczeblu LPPN
Spotkanie zostało rozegrane w Tymbarku. W regulaminowym czasie gry był bezbramkowy remis. Zwycięzcę wyłoniła seria rzutów karnych, w które ...
Czytaj więcejKonsultacja i mecz eliminacyjny: MZPN ogłosił powoałania
Zgrupowanie odbędzie się w dniach 7–9 września 2026 roku w Niedomicach i będzie połączone z meczem eliminacyjnym z reprezentacją Podkarpac...
Czytaj więcejPowrót do składu Białej Gwiazdy. Odra wyrzuciła Wisłę Kraków za burtę pucharów.
Młody obrońca nadal czeka na debiut w Ekstraklasie. Szansę gry otrzymał jednak we wczorajszym meczu Pucharu Polski. Wisła Kraków prowadziła ...
Czytaj więcejPuszcza odjechała Limanovii
Limanovia dwukrotnie odrabiała straty. Bramki dla zespołu z Limanowej zdobyli Włodarczyk w 23 minucie oraz Bednarczyk w 51 minucie. Po tym traf...
Czytaj więcejPozostałe
Ostatni taniec. „Plaża Szesnastka” znika z mapy, na pożegnanie zagra Wac Toja!
Koniec letniej miejscówki na mapie regionu Miejsce, które przyciągało rzesze mieszkańców szukających relaksu i dobrej zabawy na świeżym powi...
Czytaj więcejStudia stacjonarne w WSB-NLU - ucz się, działaj i rozwijaj swoją przyszłość
WSB-NLU rozpoczęła rekrutację na semestr zimowy roku akademickiego 2026/2027. Wybierz kierunek, który odpowiada Twoim ambicjom i rozpocznij studia...
Czytaj więcejSąsiedzka potańcówka pod gołym niebem w Limanowej 23 sierpnia!
Organizatorzy stawiają na luz i atmosferę dawnych potańcówek – bez zadęcia, za to z energią i przestrzenią dla każdego. Nie trzeba umieć ta...
Czytaj więcejJuż jutro otwieramy nowy salon Homla w Limanowej!
Z okazji otwarcia przygotowaliśmy specjalne promocje, upominki dla klientów oraz wyjątkową niespodziankę, która sprawi, że pierwsza wizyta w na...
Czytaj więcej-
Rzeczniczka PG: prokuratura chce przesłuchać prezydenta jako świadka ws. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania
-
Praktyka w terenie. Medycy będą się szkolić w Beskidzie Wyspowym
-
Ambasador Rosji wezwany do polskiego MSZ
- Dobry sklep z grillami - po czym rozpoznać miejsce z fachowym doradztwem?
- Szafy modułowe czy tradycyjne - czym różnią się te rozwiązania?


