18°   dziś 23°   jutro
Wtorek, 15 września Albin, Albina, Nikodem, Maria, Roland, Lolita

Jak długo po rozwodzie można ubiegać się o podział majątku?

Opublikowano  Zaktualizowano 
0 188

(Artykuł sponsorowany) Prawo nie wyznacza terminu na ten krok. Zwłoka ma jednak swoją cenę: giną dowody, spadają wartości rzeczy, przedawniają się rozliczenia pieniężne, a w skrajnym przypadku można stracić udział w nieruchomości.

Najważniejsze w skrócie:

  • Sam podział majątku nie przedawnia się. Wniosek złożysz rok po rozwodzie i dwadzieścia lat po rozwodzie.
  • Rozliczenia pieniężne przedawniają się co do zasady po 6 latach: zapłacone samodzielnie raty kredytu, nakłady na dom, pobrane czynsze.
  • Wyłączne, właścicielskie władanie nieruchomością może po 30 latach zakończyć się zasiedzeniem udziału przez drugą stronę.
  • Śmierć byłego małżonka wprowadza do sprawy jego spadkobierców.
  • Pełna zgoda oznacza jeden dzień u notariusza. Spór o jeden składnik oznacza miesiące w sądzie.

Jak długo po rozwodzie można ubiegać się o podział majątku

Wniosek o podział majątku wspólnego można złożyć w dowolnym momencie, bo roszczenie o podział nie przedawnia się i nie wygasa wraz z upływem lat.

Podstawą jest art. 220 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że roszczenie o zniesienie współwłasności nie ulega przedawnieniu. Do majątku po rozwodzie stosuje się go przez podwójne odesłanie: art. 46 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego kieruje do przepisów o dziale spadku, a te w art. 1035 Kodeksu cywilnego do przepisów o współwłasności w częściach ułamkowych.

Zobacz również:

Zwykły dług po kilku latach można oddalić zarzutem przedawnienia, a żądania podziału majątku nie da się w ten sposób zablokować.

Prawomocny rozwód zmienia ustrój majątkowy byłych partnerów. Wspólność majątkowa, w której nikt nie ma wydzielonego udziału, zamienia się we współwłasność w częściach ułamkowych, a udziały obojga małżonków są z zasady równe. Ta współwłasność nie ma daty końcowej. Trwa do dnia, w którym strony zawrą umowę o podział albo w którym sąd wyda postanowienie kończące sprawę.

Przykład: małżonkowie kupili mieszkanie w 2004 roku, rozwiedli się w 2009 roku i nigdy nie podzielili majątku. W 2026 roku mieszkanie nadal należy do obojga, każde z nich ma udział wynoszący ½ i każde może wystąpić o podział.

Ustawa nie przewiduje żadnej kary za zwłokę. Sąd nie odrzuci wniosku z powodu upływu osiemnastu lat od rozwodu i rozpozna go tak samo jak wniosek złożony po roku.

Do wszczęcia sprawy wystarczy wola jednej osoby. Każdy współwłaściciel może żądać zniesienia współwłasności samodzielnie, więc drugi małżonek nie musi wyrażać zgody ani nawet chcieć podziału.

Mieszkańcy Krakowa przed podziałem majątku powinni rozważyć konsultację swojej sytuacji z radcą prawnym lub adwokatem od rozwodów w Krakowie.

Zwlekanie z podziałem majątku niszczy dowody i obniża wartość ruchomości

Brak przedawnienia dotyczy prawa do podziału, a nie stanu majątku i dowodów, dlatego po wielu latach ustalenie i odzyskanie należnej części staje się dużo trudniejsze.

Zasadę wyceny przesądził Sąd Najwyższy w uchwale z 23 lutego 2018 r. (III CZP 103/17): skład majątku wspólnego ustala się według chwili ustania wspólności, ale jego wartość według stanu tego majątku oraz cen w chwili dokonywania podziału.

Kluczowe jest to, co Sąd Najwyższy rozumie przez "stan". Chodzi o cechy, jakość i stopień zużycia rzeczy, a ocenia się je na moment zamknięcia rozprawy, nie na dzień rozwodu.

W praktyce oznacza to jedno: sąd bierze pod uwagę rzecz taką, jaka jest dziś, i cenę, jaką ma dziś. Zużycie sprzętu przez lata po rozwodzie obniża więc kwotę, którą dostanie osoba, która z rzeczy nie korzystała.

Rzeczy ruchome tracą wartość najszybciej. Samochód wart 90 000 zł w dniu rozwodu może po ośmiu latach jazdy być wart 25 000 zł, więc spłata dla drugiej strony spada z 45 000 zł do 12 500 zł. Ta sama zasada dotyczy sprzętu i wyposażenia. Elektronika, meble kuchenne, narzędzia czy maszyny w firmie po dekadzie schodzą do wartości rynku wtórnego, choć w dniu rozwodu były warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Reguła działa też w drugą stronę i warto o tym wiedzieć. Jeśli mieszkanie podrożało, spłata rośnie, a osoba, która po rozwodzie zainwestowała w remont, może żądać rozliczenia swoich nakładów.

Dokumenty bankowe znikają razem z upływem czasu. Bank ma obowiązek przechowywać dokumentację transakcji i dane uzyskane przy weryfikacji klienta przez 5 lat od dnia zakończenia stosunków gospodarczych, czyli na przykład od zamknięcia rachunku. Dłuższe przechowywanie zależy już od rodzaju dokumentu i polityki banku.

Pamięć świadków zawodzi szybciej niż dokumenty. Rodzice, którzy dołożyli się do wkładu własnego, po dziesięciu latach nie pamiętają kwot ani dat, a sąd potrzebuje konkretów, nie ogólnego wrażenia. Faktury za materiały budowlane, umowy z wykonawcami, potwierdzenia przelewów i wyceny giną, a to właśnie one decydują o wysokości rozliczeń.

Wniosek praktyczny jest prosty: im wcześniej zgromadzisz dokumenty i złożysz sprawę, tym więcej da się udowodnić i odzyskać.

Roszczenia o nakłady i spłatę kredytów po rozwodzie przedawniają się po 6 latach

Sam podział majątku jest bezterminowy, ale wzajemne rozliczenia pieniężne z okresu po rozwodzie przedawniają się na zasadach ogólnych, czyli co do zasady po 6 latach.

Termin wynika z art. 118 Kodeksu cywilnego. Koniec terminu przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego, więc rata zapłacona w marcu 2020 roku przedawnia się z końcem 2026 roku.

Samodzielna spłata wspólnego kredytu daje roszczenie regresowe wobec byłego partnera. Kredytobiorcy odpowiadają wobec banku solidarnie, a ten, kto zapłacił więcej niż swoją część, może żądać zwrotu na podstawie art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego. Każda rata to osobne roszczenie, a termin biegnie od dnia jej zapłaty.

Nakłady na wspólną nieruchomość poniesione po rozwodzie rozlicza się według przepisów o współwłasności. Chodzi o remonty bieżące, modernizacje, wymianę instalacji, a także o podatki i ubezpieczenia płacone samodzielnie.

Przykład: były mąż wymienił dach w 2016 roku za 40 000 zł. Gdy zgłosi żądanie zwrotu 20 000 zł dopiero w 2026 roku, druga strona podniesie zarzut przedawnienia i sąd tych pieniędzy nie zasądzi.

Pożytki i dochody z majątku wspólnego przedawniają się tak samo. Jeśli jedna osoba wynajmuje wspólne mieszkanie i zatrzymuje cały czynsz, druga może żądać rozliczenia tylko za sześć ostatnich lat. Przy najstarszych rozliczeniach pojawia się dodatkowe ryzyko. Druga strona może twierdzić, że chodzi o świadczenia okresowe, dla których art. 118 k.c. przewiduje termin 3-letni, a wynik takiego sporu zależy od okoliczności konkretnej sprawy.

Przedawnienie nie działa samo z siebie. Druga strona musi podnieść zarzut przedawnienia, a sąd nie bada tych rozliczeń z urzędu, jak zwraca uwagę sędzia orzekająca w sprawach rodzinnych. Bieg terminu przerywa zgłoszenie żądania w sądzie. Wystarczy, że w sprawie o podział majątku sformułujesz konkretne żądanie rozliczenia rat lub nakładów, bo samo prowadzenie rozmów ugodowych terminu nie zatrzymuje.

Dwie czynności chronią te pieniądze najlepiej: zbieranie potwierdzeń każdej zapłaconej raty i faktury za każdy remont oraz pilnowanie sześcioletniego okna czasowego.

Wyłączne korzystanie z nieruchomości przez 30 lat grozi jej zasiedzeniem

Bierność przez dziesięciolecia może kosztować cały udział w nieruchomości, bo były małżonek władający domem samodzielnie ma szansę go zasiedzieć.

Podstawą jest art. 172 Kodeksu cywilnego. Posiadacz w dobrej wierze zasiaduje nieruchomość po 20 latach, a posiadacz w złej wierze po 30 latach. Były małżonek wie, że połowa należy do drugiej osoby, więc działa w złej wierze i obowiązuje go termin trzydziestoletni.

Licznik rusza dopiero po rozwodzie. W czasie trwania małżeństwa bieg zasiedzenia między małżonkami jest wstrzymany, bo do zasiedzenia stosuje się przepisy o biegu przedawnienia, a te zawieszają terminy dla roszczeń między małżonkami.

Sądy stawiają w takiej sprawie bardzo wysoką poprzeczkę. Współwłaściciel ma prawo korzystać z całej rzeczy (art. 206 k.c.), więc samo mieszkanie w domu niczego nie przesądza.

Nie wystarczą też pieniądze wkładane w nieruchomość. Sąd Najwyższy w postanowieniu z 30 stycznia 2015 r. (III CSK 179/14) stwierdził, że o zasiedzeniu udziału nie decyduje samodzielne wykonywanie uprawnień, ponoszenie ciężarów ani nawet pokrycie kosztów remontu lub modernizacji. Podobnie w postanowieniu z 29 listopada 2018 r. (IV CSK 397/17): płacenie podatków i korzystanie z gruntu to za mało.

Posiadacz musi rozszerzyć swoje władanie ponad udział i pokazać to drugiemu współwłaścicielowi w sposób widoczny, na przykład samodzielnie decydując o istotnych zmianach w substancji lub przeznaczeniu nieruchomości. Sądy podkreślają, że niewykonywanie współposiadania przez pozostałych współwłaścicieli nie ułatwia zasiedzenia, bo współposiadanie jest ich prawem, a nie obowiązkiem.

Bieg zasiedzenia przerywa czynność przed sądem. Wniosek o podział majątku wspólnego albo o dopuszczenie do współposiadania zatrzymuje licznik. Skutek takiej czynności jest trwały. Po przerwaniu biegu termin liczy się od początku, więc jedna sprawa sądowa zamyka temat zasiedzenia na kolejne dekady.

Śmierć byłego partnera wciąga do podziału obcych spadkobierców

Odkładanie podziału do śmierci byłego małżonka wprowadza do sprawy jego spadkobierców, czyli osoby, z którymi nic cię nie łączy, a które przejmują jego połowę majątku.

Udział zmarłego wchodzi do masy spadkowej. Prawa do niego nabywają nowa żona lub mąż, dzieci z kolejnego związku, rodzeństwo albo osoby wskazane w testamencie.

Postępowanie wydłuża się o dodatkowy etap. Przed podziałem majątku trzeba przeprowadzić stwierdzenie nabycia spadku w sądzie albo uzyskać u notariusza akt poświadczenia dziedziczenia. Opłata sądowa to 100 zł od wniosku plus 5 zł za wpis do Rejestru Spadkowego, razem 105 zł.

Każdy nowy uczestnik ma własny interes. Jedna osoba chce sprzedaży, druga spłaty w gotówce, trzecia zatrzymania domu, a zgoda czterech osób jest trudniejsza niż zgoda jednej. Obietnica w rodzaju "mieszkanie zostaje dla naszych dzieci" nie wiąże spadkobierców, bo nie była umową w formie wymaganej prawem.

Ustalenie składu majątku staje się trudniejsze. Spadkobiercy nie znają historii małżeństwa, nie wiedzą, co i kiedy kupiono ze wspólnych pieniędzy, i podważają twierdzenia, których nie da się poprzeć dokumentem. Rośnie też ładunek emocjonalny sprawy. Spór z nową rodziną zmarłego rzadko kończy się ugodą, a częściej pełnym postępowaniem dowodowym.

Forma podziału majątku zależy od obecnego poziomu zgody między stronami

Wybór między umową u notariusza a sprawą w sądzie zależy od jednej rzeczy: czy byli partnerzy potrafią uzgodnić wszystkie składniki majątku, ich wartości i spłaty.

Pełna zgoda otwiera drogę umowną. Strony zamykają sprawę u notariusza w jednym terminie, bez rozprawy, bez świadków i bez akt sądowych dostępnych dla osób trzecich.

Prywatność jest tu realną korzyścią. Wysokość oszczędności, wartość firmy czy lista nieruchomości nie trafiają do akt sprawy ani na wokandę. Spór o jeden element zamyka tę drogę. Wystarczy różnica zdań co do wartości działki, co do jednego samochodu albo co do rozliczenia darowizny od rodziców, a całą sprawą musi zająć się sąd.

Przykład: byli małżonkowie zgadzają się, że mieszkanie przypadnie żonie, a oba auta mężowi. Spierają się jednak o 60 000 zł, które rodzice męża przekazali na wkład własny, więc notariusz nie sporządzi aktu i sprawa idzie do sądu.

Koszty obu ścieżek liczy się inaczej. U notariusza płaci się taksę liczoną od ogólnej wartości majątku podlegającego działowi, powiększoną o VAT i opłatę za wypisy (6 zł za stronę). W sądzie płaci się opłatę stałą od wniosku powiększoną o zaliczki na biegłych.

Przykład kosztu notarialnego: przy majątku o wartości 800 000 zł maksymalna taksa wynosi 1 010 zł plus 0,4% nadwyżki ponad 60 000 zł, czyli 3 970 zł netto, a po doliczeniu 23% VAT około 4 883 zł. Notariusz może zejść niżej, bo rozporządzenie określa stawkę maksymalną, a nie sztywną.

Przykład kosztu sądowego: opłata od wniosku to 1 000 zł, a do tego dochodzą zaliczki na biegłych, które w praktyce oznaczają wydatek rzędu kilku tysięcy złotych na jedną wycenę nieruchomości. Przy dwóch opiniach i sporze o ruchomości rachunek rośnie dalej.

Po obu ścieżkach dochodzi jeszcze wpis do księgi wieczystej. Wniosek o wpis własności nabytej w wyniku podziału majątku wspólnego kosztuje 150 zł.

Im więcej punktów spornych, tym droższa i dłuższa sprawa, więc każde uzgodnienie przed wizytą u prawnika oszczędza pieniądze.

Zgoda pozwala podzielić majątek u notariusza w jeden dzień

Umowny podział u notariusza to najszybsze wyjście ze współwłasności, które wymaga jednomyślności stron w każdym punkcie porozumienia.

Jedna czynność załatwia całość. Akt notarialny przenosi własność nieruchomości, rozdziela ruchomości, ustala kwoty spłat oraz terminy ich zapłaty.

Akt notarialny daje też narzędzie egzekucyjne. Strona zobowiązana do spłaty może poddać się w nim egzekucji (art. 777 § 1 pkt 4 i 5 Kodeksu postępowania cywilnego), a wtedy przy braku zapłaty druga osoba nie wytacza procesu, tylko występuje do sądu o klauzulę wykonalności i idzie z nią do komornika.

Forma aktu notarialnego jest obowiązkowa, gdy w majątku jest nieruchomość albo spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Wynika to z art. 158 Kodeksu cywilnego, a przy samych ruchomościach i oszczędnościach wystarczy zwykła umowa pisemna.

Strony mają pełną swobodę w ustalaniu proporcji. Mogą przyznać jednej osobie więcej niż połowę, zrezygnować ze spłat albo rozłożyć je na raty, bez dowodzenia "ważnych powodów", których sąd wymaga przy ustalaniu nierównych udziałów (art. 43 § 2 k.r.o.).

Umowa może objąć tylko część majątku. Strony mogą podzielić dziś mieszkanie i samochody, a rozliczenie firmy albo działki zostawić na później.

Wizyta u notariusza wymaga kompletu dokumentów. Notariusz poprosi o odpis prawomocnego wyroku rozwodowego, numer księgi wieczystej, podstawę nabycia nieruchomości, dowody rejestracyjne aut, dane o kredycie oraz uzgodnione wartości poszczególnych składników.

Brak zgody choćby w jednym punkcie kończy rozmowę. Notariusz nie rozstrzyga sporów i nie ustala, kto ma rację, więc przy różnicy zdań co do wartości domu odsyła strony na drogę sądową.

Spór o składniki majątku wymaga wielomiesięcznej ścieżki sądowej

Sądowy podział majątku to sformalizowana i długa procedura, która pozostaje jedynym wyjściem przy braku porozumienia co do składników, wartości lub rozliczeń.

Sprawę rozpoznaje sąd rejonowy, niezależnie od tego, jak duży jest majątek. Właściwy jest sąd miejsca położenia majątku, a gdy nieruchomości leżą w okręgach kilku sądów, wnioskodawca wybiera jeden z nich.

Wniosek musi wskazywać skład majątku, proponowane wartości oraz sposób podziału. Dołącza się do niego odpis wyroku rozwodowego i dokumenty dotyczące poszczególnych rzeczy. Opłata od wniosku jest stała i wynosi 1 000 zł, a przy zgodnym projekcie podziału 300 zł. Nawet częściowe porozumienie obniża więc koszt startu.

Spór o wartość rzeczy uruchamia biegłych. Sąd dopuszcza dowód z opinii biegłego rzeczoznawcy, strony wnoszą zaliczki, a następnie składają zarzuty do opinii, co prowadzi do opinii uzupełniających. Sąd rozstrzyga o wszystkim w jednym postępowaniu. Dzieli majątek, ustala spłaty i rozlicza nakłady oraz wydatki, a od postanowienia kończącego przysługuje apelacja, która dokłada kolejne miesiące.

Kodeks przewiduje trzy sposoby wyjścia ze współwłasności. Pierwszy to podział fizyczny rzeczy, na przykład rozdzielenie dużej działki na dwie mniejsze.

Drugi sposób to przyznanie rzeczy jednej stronie z obowiązkiem spłaty drugiej. Ten wariant dominuje przy mieszkaniach i domach, bo lokalu nie da się przeciąć na pół.

Rozłożenie spłaty na raty jest wyjątkiem. Sąd może to zrobić, gdy przemawiają za tym szczególne okoliczności, a terminy rat nie mogą łącznie przekraczać dziesięciu lat.

Trzeci sposób to sprzedaż licytacyjna prowadzona przez komornika. Jest najmniej opłacalna, bo cena wywołania na pierwszej licytacji wynosi trzy czwarte sumy oszacowania, a na drugiej dwie trzecie.

Czas trwania zależy od liczby spornych punktów. Sprawy z jednym mieszkaniem i zgodną wyceną kończą się szybko, a sprawy z firmą, kilkoma nieruchomościami i sporem o nakłady potrafią ciągnąć się latami.


Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny, a zawarte w nim treści nie stanowią wiążącej porady prawnej. W przypadku konkretnych problemów prawnych zawsze powinieneś skonsultować się z adwokatem lub radcą prawnym, który dokona oceny Twojej sytuacji.

Dodaj limanowa.in do swoich ulubionych źródeł w Google
Możliwość komentowania została wyłączona przez administratora
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Jak długo po rozwodzie można ubiegać się o podział majątku?"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in