Przegląd przedwojennych gazet - cz. VIII
W tym tygodniu w ramach cyklu “Przegląd przedwojennych gazet” publikujemy relację z rabacji galicyjskiej w 1846 roku w Limanowej i okolicach, która ukazała się w piśmie Unia jesienią 1869 roku.
UNIA
Lwów, 16 października 1869 r.
Rozmaitości. Limanowa w roku 1846. (Ciąg dalszy, p. Nr. 11.).
Chłopstwo po tym wypadku, rozproszywszy się na wszystkie strony, poczęło napadać pojedyncze dwory rozsiane po obydwoch stronach drogi ku Bochni wiodącej. Tutejsi włościanie jednak nie tylko nie przyłączyli się do zbałamuconej tłuszczy, ale owszem były wypadki, iż z całą świadomością o bezbożności i niegodziwości podobnych napadów, bronili narażeniem własnego zdrowia i życia dworskich majątków, dworskiego dobra. I tak włościanin Dominik Włodarczyk spostrzegłszy chłopa wynoszącego z folwarku Sowlińskiego jakieś zrabowane rzeczy, z takim mu się oparł zapałem, iż przy obronie pańskiego dobra sam postradał życie. Tegoż samego dnia doniósł kapitan Ressel o całym tym wypadku do urzędu obwodowego w Nowym Sączu, który natychmiast przysłał do Limanowej komisarza Gromana z kompanią wojska, aby zbadał rzeczy i utrzymał porządek w mieście. Lecz na tem nie koniec, sroższe jeszcze groziło Limanowianom niebezpieczeństwo; — i gdyby nie drugi równie szczęśliwy wypadek, byłaby się krew bratnia polała, a miasto poszło w perzynę.
W kilka dni po pierwszem odparciu napaści, donosi warta, która z wysokiej wieży kościelnej rozpatrując okolice strzegła miasta od podstępnego napadu, iż niezliczone mnóstwo chłopstwa i jakiegoś wojska, piechota i konnica, z góry zwanej Widomą ku Limanowej podąża. Co to miało znaczyć, czy wojsko cesarskie, czy jakie powstańcze szeregi nikt nie mógł na razie odgadnąć. Wysyłają tedy jednego konnego na zwiady; a ten podjechawszy ku rzece Łososinie zobaczył, iż w samej rzeczy, że 30.000 chłopstwa i wojska w regularnym zbliża się szyku. Naprzód awangarda dwóch kawalerzystów i dwóch cywilnych na koniach z dubeltówkami. Widząc taką masę i wojska i ludu jakoś nie mógł dotrzymać placu, zwrócił konia i czmychnął ku miastu. Kilkanaście strzałów padło za nim lecz uszedł bez szwanku. Przypadłszy do miasta zaraportował co widział — strach znów wszystkich opanował, zwłaszcza, iż tego pojąć nie mogli, co to miało znaczyć, że ze szwaliżerami i cywilni (a byli to podobno zabrani na przewodników mieszczanie z Wiśnicza) — z dubeltówkami na plecach jechali; — bo nie można było wiedzieć, czy szwaliżery cywilnych, czy cywilni szwaliżerów prowadzą?
W krótce potem poczęło wojsko i lud w kosy, piki, cepy uzbrojony i niosący na tykach jarzące hubki i słomę do podpalania miasta, w prawo i lewo roztaczać się i do szturmu gotować.— W Limanowej sądny dzień, wielkie przerażenie i popłoch, każdy myślał, że już jego ostatnia wybiła godzina! Po krótkiej naradzie wyjechał z komisarzem cyrkularnym kapitan Stainmec, komendant kompanii piechoty, która już była z Sącza do Limanowy na załogę przybyła, naprzeciw gotującej się do ataku armii, którą na szczęście dowodził człowiek godny i roztropny rotmistrz Mainoni. Kiedy stanęli naprzeciw sobie, zdziwili się nie pomału patrząc jeden na drugiego — obydwa oficerowie cesarskiego wojska, a tu niby mieli się jeden z drugim potykać — i w krwawe puszczać zapasy.
Takto w on czas nieszczęsny wszystko się gmatwało! — Nareszcie odezwał się kapitan Stainmec do rotmistrza: „Bruder, kommst du als Freund, oder Feind? - Trzeba im było, mimo groźnej chwili parsknąć śmiechem — ale rotmistrz nie mógł się zaraz połapać, bo według instrukcyi, jaką w Bochni otrzymał, miał się spotkać w Limanowej z obozem powstańczym, a tu odmiennego wcale przeciwnika znalazł. Zaczęto nareszcie parlainentować, a chociaż kapitan słowem honoru oficerskiego zaręczał, iż nie ma w mieście żadnych powstańców, to mu rotmistrz i tak nie dowierzał, — widać jedni drugich się obawiali, jedni w drugich przebranych upatrywali powstańców. Zatrzymał tedy kapitana przy sobie, a do miasta wysłał pod dowództwem oficera pluton jazdy na zwiady, który w największym pędzie objechawszy rynek i ulice miasteczka, zaraportował, iż prócz wojska cesarskiego, żadnego nie spotkał powstańca. I na tem jeszcze nie poprzestał rotmistrz, ale rzekł do kapitana i komisarza: „Zostańcie tutaj panowie pod strażą wojska, a ja się sam przekonam o wszystkiem, zwłaszcza, że według danej mi instrukcyi ma być we dworze i u sędziego skład broni i amunicyi“. I wyruszył z kawaleryą i porozstawiał na około miasta co kilkanaście kroków po jednym kawalerzyście, a w drugim szeregu zgromadzone chłopstwo z zapalonemi hubkami — i nakazał, aby nikogo ani z miasta, ani do miasta nie przypuszczano. Potem dopiero z resztą kawaleryi wdał się do dworu, gdzie przetrząsłszy wszystko, nic podejrzanego nie znalazł. Przekonawszy się nareszcie o zupełnym porządku w mieście i we dworze, wrócił do stojącej pod bronią w pogotowiu piechoty, i wydał rozkaz, by chłopi natychmiast do domów się swoich porozchodzili. Lecz rozkiełzane namiętności nie tak łatwo uspokoić się dadzą. Chłopi też nie chcieli usłuchać tego rozkazu, ale poczęli krzyczeć, że muszą Limanowe albo zdobyć albo spalić. Zwołano zatem wójtów do miasta, a ci rzeczywiście wykazali się wyraźnym nakazem urzędu cyrkularnego z Bochni, iż mają Limanową albo szturmem wziąść, albo w razie niemożności zdobycia spalić.
Dziwny nakaz, dla niezważającego ani na pobudki, ani na skutki, lecz do ślepego posłuszeństwa przyzwyczajonego ludu! — Ledwie tedy przekonawszy się naocznie, iż nie ma w Limanowej prócz wojska cesarskiego żadnych powstańców, dali się wójci nareszcie przez proboszcza miejscowego i oficerów ku temu nakłonić, że przyrzekli lud do domu odprowadzić, ale pod następującymi warunkami: aby im najprzód miasto wydało rannych chłopów z ostatniego napadu, co najchętniej uczyniono; a powtóre, aby komisarz cyrkularny z Nowego Sącza, poszczególnym wójtom dał poświadczenie, iż się każdy na rozkaz urzędu cyrkularnego bocheńskiego z tyloma a tyloma chłopami stawił pod Limanowę, bo się im za to przyobiecane należy wynagrodzenie. Co gdy otrzymali, powrócili do domów swoich. Przy podpisywaniu tych poświadczeń pokazało się, iż było w samej rzeczy kilkanaście tysięcy zgromadzonego chłopstwa. Uporawszy się nareszcie z chłopami udali się obydwa komendanci i kilku oficerów na plebanię, by się po tylu mozołach posilić, bo w całem miasteczku nikt nie myślał o jadle, nikt nic nie gotował. Dzieci, kobiety i mężczyźni pokryli się po zaułkach i lochach i w niemem osłupieniu ostatniej wyglądali godziny. Wiadomo bowiem, iż w tych nieszczęśliwych czasach, mienie i życie każdego człowieka, sieroctwo i nędza całych rodzin, od usposobienia nieograniczoną swawolą, a do tego jeszcze i gorzałką, rozbestwionego tłumu, a nawet i od kaprysu pierwszego lepszego zależały chłopa?
Coż się znów dalej stało? (D. c. n.)


Może Cię zaciekawić
Odeszli w ostatnich dniach...
2 września 2026 r. śp. Zofia Zapała, 78 lat (Olszówka) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. św. ...
Czytaj więcejDrastyczny wzrost śmiertelnych wypadków. Trudny sezon dla motocyklistów
W okresie od początku stycznia do początku września na małopolskich drogach doszło do 211 wypadków z udziałem motocyklistów. W ich wyniku 194 ...
Czytaj więcejMotocyklista trafił do szpitala
Dzisiaj (3 września) kwadrans po godzinie 15:00 służby zostały powiadomione o zdarzeniu drogowym w miejscowości Laskowa. Jak udało nam się usta...
Czytaj więcejRzeczniczka PG: prokuratura chce przesłuchać prezydenta jako świadka ws. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania
W czwartkowym komunikacie prok. Adamiak przypomniała, że śledztwo zostało wszczęte 21 kwietnia br. w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu pope...
Czytaj więcejSport
Rzuty karne rozstrzygnęły finał Pucharu Polski a szczeblu LPPN
Spotkanie zostało rozegrane w Tymbarku. W regulaminowym czasie gry był bezbramkowy remis. Zwycięzcę wyłoniła seria rzutów karnych, w które ...
Czytaj więcejKonsultacja i mecz eliminacyjny: MZPN ogłosił powoałania
Zgrupowanie odbędzie się w dniach 7–9 września 2026 roku w Niedomicach i będzie połączone z meczem eliminacyjnym z reprezentacją Podkarpac...
Czytaj więcejPowrót do składu Białej Gwiazdy. Odra wyrzuciła Wisłę Kraków za burtę pucharów.
Młody obrońca nadal czeka na debiut w Ekstraklasie. Szansę gry otrzymał jednak we wczorajszym meczu Pucharu Polski. Wisła Kraków prowadziła ...
Czytaj więcejPuszcza odjechała Limanovii
Limanovia dwukrotnie odrabiała straty. Bramki dla zespołu z Limanowej zdobyli Włodarczyk w 23 minucie oraz Bednarczyk w 51 minucie. Po tym traf...
Czytaj więcejPozostałe
Odnowią nagrobek właścicielki dworu na Słomianej
Prace konserwatorsko-restauratorskie obejmują dwa kamienne pomniki znajdujące się na łososińskim cmentarzu. Jednym z nich jest nagrobek śp. Mari...
Czytaj więcejHistoria w kadrze: tajne szkolenia w dawnym dworze
Historia w kadrze Wracamy do cyklu "Historia w kadrze". W jego ramach prezentujemy archiwalne fotografie, artykuły prasowe oraz materiały źródło...
Czytaj więcejPamiętali o poruczniku, który poległ w wojnie z bolszewikami
W minioną sobotę (15 sierpnia) - w Święto Wojska Polskiego, przy grobie porucznika Jana Wróbla w Męcinie spotkali się przedstawiciele władz gm...
Czytaj więcejUczcili pamięć żołnierzy AK (ZDJĘCIA)
Uroczystość rozpoczęła msza św. odprawiona w intencji poległych i zmarłych żołnierzy. Liturgii przewodniczył ks. infułat Jakub Gil, kazanie...
Czytaj więcej-
Odeszli w ostatnich dniach...
-
Drastyczny wzrost śmiertelnych wypadków. Trudny sezon dla motocyklistów
-
Motocyklista trafił do szpitala
- Rzeczniczka PG: prokuratura chce przesłuchać prezydenta jako świadka ws. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania
- Praktyka w terenie. Medycy będą się szkolić w Beskidzie Wyspowym



Komentarze (0)