Trzeci z pokolenia artystów
„Malarz ma ten przywilej, że może przedstawiać wszystko, co jest w naturze i co się działo w świecie, a ponadto przedstawiać rzeczy całkiem nowe, których jest jakby twórcą.” (Andre Des Avanux Felibien)
Miejsce
„Ranczo” – jak określają to miejsce goście. W Męcinie, z dala od głównej drogi, w zaciszu drzew, niedaleko torów kolejowych. Drewniany dom, w którym oazę musiał znaleźć ktoś o wrażliwej duszy i artystycznym usposobieniu. Przed wejściem omszała rzeźba, posąg w drewnie, stara kapliczka, wykute w żelazie ozdoby. Wchodząc do pracowni, z konieczności pod wpływem wrażenia, trzeba na moment stanąć w drzwiach. Mnóstwo obrazów opartych o ścianę, sztalugi, uginająca się od książek biblioteczka, dziesiątki bibelotów, jak się za chwilę okaże – wartościowych pamiątek historii. Z okien widok na trzy strony świata. Artystyczny nieład potęguje atmosferę rodzinnego ciepła, tajemnicy obcowania z historią i Sztuką.
Główny bohater
Zygmunt Kłosowski - pochodzący z Zakopanego, potomek znanych w Polsce i na świecie artystów, pielęgnujący rodzinne tradycje. Otwarty, serdeczny, choć w pierwszej chwili sprawiający wrażenie surowego, zasadniczego. Świetny gawędziarz z rubasznym humorem. Oczytany erudyta, który mógłby pełnić rolę kustosza zebranych przez siebie pamiątek ziemi limanowskiej.
Dziadek
Dziadek – Karol Kłosowski pochodził z Podola. Dziedzice z Czerniowiec ufundowali mu stypendium i osobiście odwieźli do Szkoły Przemysłu Drzewnego w Zakopanem. W pamiątkowym rodzinnym albumie ich fotografia znalazła się na pierwszej stronie. Karol Kłosowski studiował później na Akademii Krakowskiej i Akademii Wiedeńskiej. Jego mistrzami byli mi.in. Mehoffer, Wyspiański, Wyczółkowski.
Gdy ożenił się z Katarzyną Sobczakówną, pierwszą poetką góralską, na stałe osiadł w Zakopanem. Był malarzem, rzeźbiarzem, projektował meble i klimy, tworzył koronki i wycinanki. Projektował też stroje góralskie, część modeli została zaakceptowana przez górali i weszła do ich regionalnego kanonu. Był autorem podręcznika dla dziewcząt: jak tworzyć wycinanki a zarazem projektować koronki. W 1925 r. doprowadził Szkołę Koronkarską z Zakopanego do złotego medalu na Światowej Wystawie Sztuki w Paryżu.
Ojciec
Bronisław Kłosowski był chyba jedynym kombatantem, niedawno zmarłym, na którego pogrzeb przybył prezydent Kaczorowski. W ten sposób został uhonorowany człowiek, który w czasie wojny działał w ruchu oporu, za co został zesłany na Syberię. O ironio, właśnie na zesłaniu podszkolił się w malarstwie. Wcześniej uczył się tej sztuki u ojca, tu korzystał ze wskazówek Biełowa i innych rosyjskich malarzy, którzy znaleźli się w obozie. Syberię przeżył. Swoje wspomnienia zapisał w książce „Zakopane Archangielsk bez biletu”. Pobyt w Rosji potraktował jak życiowe zadanie, które jak harcerz musiał zaliczyć. Wrócił do Polski i początkowo bezskutecznie próbował dostać się na uczelnię. Przypadkowo okazało się, że w czasie wojny, gdy przechowywał uciekinierów, partyzantów, Żydów, pomógł też Stefanowi Morawskiemu – kierownikowi katedry estetyki UW. Dzięki jego wstawiennictwu dostał się na Politechnikę Krakowską. Był malarzem, rzeźbiarzem, wynalazcą, pasjonatem kultury góralskiej, m.in. zebrał i opublikował kilka tomów góralskich dowcipów.
Dom
Zygmunt Kłosowski urodził się w Zakopanem w rodzinnej willi Cicha. Jeszcze w czasach, gdy gospodarzyły tu trzy siostry Sobczakówny, bywali w tym domu m.in. Antoni Odyniec, Jan Kasprowicz, Stefan Żeromski, Maria Curie – Skłodowska. W tej willi tworzył dziadek Karol Kłosowski, a później ojciec Bronisław. Dzieciństwo w domu z taką atmosferą musiało „napiętnować” młodego potomka.
Droga do malarstwa
Ukończył Szkołę Budowlaną w Zakopanem. Malarstwa uczył się od dziadka, ojca i plastyków, którzy często odwiedzali ich dom.
- Ja znam malarstwo nie akademickie, ale to od kuchni, od strony warsztatowej – mówi Zygmunt Kłosowski.
Zaczynał od rzeźby. Wykorzystał to, że stodoła, w której tworzył, położona była przy drodze. Wystawiał swoje świątki, które szybko znajdowały nabywców. Później zbierał kości, z których wyrabiał ozdoby. Po drodze tworzył też wzory z metalu.
Męcina
Do Męciny przeprowadził się za sprawą pochodzącej stąd żony – Jolanty, absolwentki Szkoły Plastycznej Kenara w Zakopanem.
- Moja mama lubiła plastyków, zapraszała ich na obiady, Jola już została. Była jedyną kobietą, która opanowała bałagan w mojej pracowni, a ja z przekory nie sprzątałem tam całymi latami – z uśmiechem wspomina pan Zygmunt. Ta przekora wynikała stąd, że w czasach dzieciństwa, gdy dom był od świtu zwiedzany przez turystów, dziadek wymagał idealnego porządku.
Pani Jolanta maluje, głównie portrety, rzeźbi, jest inicjatorką wielu szkolnych happeningów.
Dom w Męcinie stał się „domem otwartym”, przystanią artystów, chętnie odwiedzaną też przez turystów.
Obrazy
Zygmunt Kłosowski namalował wiele obrazów. W ciągu dnia potrafi ich stworzyć kilka. Siada do sztalug o świcie i maluje do 10-11 w nocy. W przerwach dużo czyta. Najczęściej są to stare księgi, które są Jego drugą pasją.
Miał już ponad 100 wystaw, najważniejsza dla niego miała miejsce w warszawskich Łazienkach. Maluje to, co „mu w duszy gra”, ale też wykonuje obrazy na zamówienie. Przykładowo, jeden z klientów przysłał zdjęcie i prosił o namalowanie dokładnej kopii. Najczęściej spod Jego pędzla wychodzą piękne pejzaże, ale są też portrety, cykl mniej realistycznych świątków w pracowni, akty. Oryginalne wzory powstają po naklejeniu ścierek do wycierania pędzli na deskę. Lubi też „domalowywać” obraz do starych ram.
Rzemieślnik
Zygmunt Kłosowski, który jest chyba najbardziej znanym i cenionym twórcą ziemi limanowskiej, twierdzi, że nie pasuje do Niego nazwa „artysta”. Sam siebie określa mianem „rzemieślnika” – fachowca, który namaluje wszystko.
- Rzemieślnik to bardzo dobre słowo. Czuję się rzemieślnikiem. Nasz daleki kuzyn Balthus Baltazar Kłosowski, jeden z najbardziej znanych na świecie malarzy, uważał, że słowo „artysta” to nieporozumienie – uzasadnia.
Oceniając swą wieloletnią twórczość mówi: - W malarstwie nie ma postępu. Czasem człowiek zupełnie inaczej widzi świat, więc robi coś innego, maluje coś innego.
Jak twierdzi, żeby dobrze malować, nie jest potrzebna podręcznikowa wiedza, ale znajomość warsztatu. Rzeczywiście za pomocą „malarskich sztuczek” w ciągu kilku chwil potrafi wyczarować ośnieżone stoki gór, pokryte kwieciem łąki, góralskie chaty, których magiczne piękno wprawia w zdumienie...
Materiał archiwalny
Zobacz również:Może Cię zaciekawić
Praktyka w terenie. Medycy będą się szkolić w Beskidzie Wyspowym
Od piątku do niedzieli (4-6 września) na terenie Bazy Szkoleniowo-Wypoczynkowej „Lubogoszcz” w Kasince Małej realizowany będzie program szkole...
Czytaj więcejAmbasador Rosji wezwany do polskiego MSZ
Wewiór zaznaczył, że strona polska przekaże „nasz zdecydowany sprzeciw wobec eskalacji agresywnych działań Rosji”. Jak podkreślił, wezwani...
Czytaj więcejDobry sklep z grillami - po czym rozpoznać miejsce z fachowym doradztwem?
Dobry sklep z grillami nie zaczyna od ceny Rzetelny sprzedawca najpierw poznaje sposób korzystania z urządzenia. Pyta, czy urządzenie stanie na ba...
Czytaj więcejSzafy modułowe czy tradycyjne - czym różnią się te rozwiązania?
Szafy modułowe można dopasować do dostępnej przestrzeni Najważniejszą cechą systemów modułowych jest możliwość zestawiania ze sobą segme...
Czytaj więcejSport
Rzuty karne rozstrzygnęły finał Pucharu Polski a szczeblu LPPN
Spotkanie zostało rozegrane w Tymbarku. W regulaminowym czasie gry był bezbramkowy remis. Zwycięzcę wyłoniła seria rzutów karnych, w które ...
Czytaj więcejKonsultacja i mecz eliminacyjny: MZPN ogłosił powoałania
Zgrupowanie odbędzie się w dniach 7–9 września 2026 roku w Niedomicach i będzie połączone z meczem eliminacyjnym z reprezentacją Podkarpac...
Czytaj więcejPowrót do składu Białej Gwiazdy. Odra wyrzuciła Wisłę Kraków za burtę pucharów.
Młody obrońca nadal czeka na debiut w Ekstraklasie. Szansę gry otrzymał jednak we wczorajszym meczu Pucharu Polski. Wisła Kraków prowadziła ...
Czytaj więcejPuszcza odjechała Limanovii
Limanovia dwukrotnie odrabiała straty. Bramki dla zespołu z Limanowej zdobyli Włodarczyk w 23 minucie oraz Bednarczyk w 51 minucie. Po tym traf...
Czytaj więcejPozostałe
Odeszli w ostatnich dniach…
31 sierpnia 2026 r. śp. Mieczysław Mamak, 69 lat (Limanowa) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w Bazylice Matki Boskiej Boles...
Czytaj więcejZaginął Karol Matras - żona prosi o pomoc
Ślad za mężczyzną urywa się we wtorek, 1 września. Jak poinformowała w mediach społecznościowych jego żona, Joanna Matras, zaginiony był wi...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
30 sierpnia 2026 r. śp. Tadeusz Bugajski, 66 lat (Stara Wieś) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. ...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach…
27 sierpnia 2026 r. śp. Walenty Mrozek, 93 lata (Limanowa-Sowliny) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. ś...
Czytaj więcej






Komentarze (6)