Brytyjskie lotnictwo nad Mogielicą w 1944r.
69 lat temu, w nocy, z 9 na 10 lipca 1944r. Samolot Królewskich Sił Powietrznych – bombowiec Handley Page Halifax JP-254 „D” prowadzony przez W/O Clacketta dokonał udanego zrzutu nad Dzielcem k. Mogielicy dla żołnierzy Armii Krajowej.
Była noc, z niedzieli na poniedziałek 9 na 10 lipca 1944r. Samolot Królewskich Sił Powietrznych – bombowiec Handley Page Halifax JP-254 „D” prowadzony przez W/O Clacketta zmierzał do wyznaczonego celu. W kilka godzin ze słonecznej Italii, pokonał Adriatyk, Bałkany, Kotlinę Panońską by dotrzeć nad łańcuch Karpat. Dalej były Tatry, poszukiwanie Gorców i upragniony cel – zrzutowisko alianckie nr 401 – położone na wzgórzu Dzielec k. Mogielicy w Słopnicach. Partyzanci z placówki AK „Kuźnia”, żołnierze Komendy Obwodu AK Limanowa oraz żołnierze Oddziału Partyzanckiego „Wilk” otrzymali długo oczekiwany zrzut.
Przygotowania
Historia przygotowania zrzutowisk i oczekiwania na zrzut na ziemi limanowskiej, sięgała końca 1943r. Po nieudanych próbach zimą i wiosną na Ćwilinie, nowym miejscem wyznaczonym do odbioru zrzutów została, rozległa polana położona na skraju wzgórza Dzielec, koło Mogielicy. Wówczas, był to teren działalności miejscowej placówki AK „Kuźnia” w Słopnicach. Zapotrzebowanie na zrzut było związane głównie z brakami w umundurowaniu i wyposażeniu szeregów partyzanckich na limanowszczyźnie. Przygotowanie odbioru zrzutu wiązało się z odpowiedzialnością z zakresu logistyki i bezpieczeństwa. Jak wyglądały przygotowania do odbioru zrzutu od kuchni?
Koordynacją operacji zrzutowych na terenie dystryktu krakowskiego GG, zajmowała się komórka krakowskiego Okręgu AK. Do odbioru zrzutów w Obwodach(odpowiednik współczesnego obszaru powiatu) wyznaczano żołnierzy przydzielonych do oddziałów, zajmujących się bezpośrednim odbiorem tego co spadnie z nieba na zrzutowisko. Inni pozostali zajmowali się zabezpieczeniem zrzutowiska i okolicznych dróg i traktów tak, aby nikt spoza zaangażowanych nie miał dostępu do miejsca zrzutowego. W odbiorze zrzutów brało udział kilkuset żołnierzy, w przypadku akcji na Dzielcu, mogło ich być więcej niż dwustu. Na specjalnych zbiórkach, zwanych też koncentracjami pouczano żołnierzy z obstawy, osłony i odbioru zrzutu jak mają się zachowywać w czasie nocnej akcji.
Jak wyglądał w praktyce „dzień zrzutowy”?
Specjalnie wyznaczony Delegat np. Okręgu AK Kraków, przyjeżdżał w rejon placówki, ustalał z dowództwem sposób czuwania, uruchamiania pogotowia zrzutowego, prowadził szkolenie z zakresu przyjęcia zrzutu. Informacje o terminie zrzutów placówka odbiorcza uzyskiwała z nasłuchu komunikatów ukrytych w polskich audycjach radia BBC. W czasie audycji o umówionych godzinach (15:00, 19:00) początkowo puszczano określone melodie, sygnalizujące czy zrzut się odbędzie. Melodie początkowo były adresowane do wszystkich placówek. Od drugiej połowy 1944 r., w BBC, nadawano tzw. „kaczki” czyli umówione polskie utwory ludowe i piosenki żołnierskie, przyporządkowane do danej placówki. Nadanie melodii o godz.15:00 symbolizowało, że tej nocy nastąpi zrzut. Powtórne nadanie o godz. 19:00 lub 21:00 oznaczało, że samolot wyleciał już z bazy. Istniały też melodie, odwołujące lot. Spis melodii na dany sezon zrzutowy, ustalano między KG AK a komórką „Syrena” w Sztabie VI Naczelnego Wodza RP w Londynie. W ostatniej fazie, ustalenie zrzutowisk i melodii pozostało w kwestii kontaktu poszczególnych Okręgów AK z bazą w Brindisi.
Logistyka – czyli jak zdyscyplinować kilkuset „leśnych”
Do przyjęcia zrzutu byli zazwyczaj przeznaczeni żołnierze placówek lub oddziałów partyzanckich, którzy przeszli szkolenie, byli dzieleni na trzy grupy. Pierwsza, najmniej liczna, miała za zadanie komunikację świetlną z nadlatującym samolotem (za pomocą ułożonego znaku świetlnego z rozmieszczonych w odpowiednich odstępach latarek lub lamp). Odbiór zrzutów, szczególnie w ostatnim kwartale 1944 r., był prowadzony przez delegatów KG AK, tzw. oficerów Powietrznego Przerzutu.
Początkowo placówka jeżeli zobaczyła maszynę nadawała sygnał świetlny. Z racji, że każdy samolot mógł odebrać taki sygnał – szczególnie wrogi, zaniechano tego procederu. W późniejszym czasie sygnał umowny musiał nadać nadlatujący samolot(w formie litery w alfabecie Morse’a – sygnał nadawczy i odpowiedź znał tylko wyznaczony Delegat z Okręgu). Samolot otrzymywał odpowiedź w formie świetlistego znaku (strzała, krzyż, litera)uformowanego za pomocą lamp, które miały wskazywać kierunek wiatru. Po dokonaniu zrzutu, oddział odbioru zajmował się zabezpieczeniem zrzuconych zasobników i paczek. Niestety zdarzało się, zwłaszcza przy pierwszym zrzucie, że zaaferowani, niedoświadczeni żołnierze, trzymający latarki, rozbiegali się gdy samolot zrzucał w pierwszym nalocie część zasobników. Przez to w kolejnych nalotach pilotowi ciężko było odnaleźć punkt odniesienia. Nawigator i pilot poruszali się tylko za pomocą mapy! Nie korzystano z radia i innych urządzeń, by nie dekonspirować się przed wrogiem.
Często zdarzało się, że w trakcie zrzutu wiatr rozniósł na znaczną odległość paczki lub zasobniki. Wtedy należało je jak najszybciej odzyskać. Druga grupa żołnierzy, zajmowała się transportem materiałów zrzutowych do wyznaczonych wcześniej miejsc i jego ukryciem. Gdy na zrzutowisko byli zrzucani skoczkowie, należało ich przeprowadzić do wyznaczonego wcześniej miejsca aklimatyzacji. Trzecia grupa zajmowała się zabezpieczeniem i obstawą zrzutowiska, by reagować w razie niebezpieczeństwa.
O powstaniu zrzutowiska na Dzielcu wiadomo kilka faktów. W kartotece Oddziału VI Sztabu NW figurowało pod numerem 401 – mogąc przyjąć jednej nocy zrzut z trzech maszyn. Placówka była „czynna”, czyli rozpoczęła czuwanie na początku czerwca 1944r.. Kolejnymi okresami czuwania był 3-5 lipca i 9-11 lipca oraz pierwszy tydzień września.
„Czarny Poniedziałek”
Noc z 3 na 4 lipca, przyniosła kolejny okres czuwania. Po blisko miesięcznej przerwie, tej nocy, na obszar okupowanej Polski wyleciało 12 samolotów (5 polskich i 7 brytyjskich). Trzy brytyjskie Halifaxy: DG-396 „U” P/O Crabtreego, EB-179 „Q” W/O Bettlesa i JP-292 „W” W/O Fairweathera skierowano na bastion „Sójka” 401, położony 19 km na wschód od stacji kolejowej Mszana Dolna w pobliżu wsi Zalesie.(…)Crabtree nadleciał nad cel na wysokości 1000 stóp o godz. 00.43, ale placówka sygnału nie wyłożyła tylko nadała literę, której nie mógł odczytać, więc zdecydował nie zrzucać. (…)P/O Crabtree wylądował w Brindisi o godz. 05.19 po 8 godz. i 27 minutach lotu*. Drugi z samolotów – załoga Bettlesa musiała awaryjnie lądować po kilkudziesięciu minutach lotu, w wyniku usterki jednego z silników. Trzeci samolot, wzbił się w powietrze o godz. 20.45. Prowadzony przez doświadczonego pilota W/O Fairweathera, zmierzał odbyć swój siódmy lot operacyjny do Polski, z którego już niestety nie wrócił. Jego Halifax został zestrzelony w drodze na zrzutowisko na Dzielcu, przez nocnego myśliwca Dornier Do 217 pilotowanego przez Oblt. Johannesa Krause – miało to miejsce nad Jugosławią (miejscowość Sombor).
Wszyscy członkowie załogi polegli i dzisiaj spoczywają na Brytyjskim Cmentarzu Wojennym w Belgradzie. Jak pisze Kajetan Bieniecki Pilotowi W/O Fairweatherowi brakowało tylko 50 godzin do ukończenia 300-godzinnej drugiej tury operacyjnej**. Członkowie poległej załogi byli w wieku 20-24 lat. Tej nocy, żaden z trzech samolotów nie dokonał zrzutu na placówkę. Wydajność operacji w nocy z 3/4 lipca wynosiła 42% dla 12 samolotów. Dla 148 Dywizjonu był to czarny poniedziałek, gdyż jednej nocy dywizjon stracił jedną trzecią swego etatowego stanu.
Halifaxy nad Dzielcem
Wreszcie nadeszła noc kolejnego czuwania na zrzutowisku, było to z 9/10 lipca, z niedzieli na poniedziałek. Tym razem zostały skierowane dwa brytyjskie Halifaxy: JP-254 „D” W/O Clacketta i JP-295 „P” F/O Blynna. Kilka minut po północy, żołnierze czuwający na polanie, usłyszeli charakterystyczny warkot silników. Pilot W/O Clackett nadleciał nad cel(…)zauważył, jak obsługa bastionu biegła na swoje stanowiska i nadawała wieloma latarkami literę odzewu. W/O Clackett zrzucił ładunek na prawidłowo wyłożony sygnał świetlny w dwóch nalotach 15 minut po północy.*** Było to dwanaście zasobników i dwanaście paczek. Brytyjski pilot w drodze powrotnej zdążył jeszcze zrzucić 100 funtów ulotek na jugosłowiańskie miasta: Kraljevo i Kragujevac. Pilot lądował w bazie po 8 godzinach lotu, o godz. 4.30. Tej nocy nad placówką pojawił się drugi Halifax F/O Blynna, lecz zadania nie wykonał z powodu mgły, przez, którą nie mógł ustalić punktu odniesienia. Żołnierze Komendy Obwodu AK Limanowa, OP 'Wilk', otrzymali upragnione wyposażenie i umundurowanie.
O tym co znajdowało się w pojemnikach zrzutowych, które wylądowały na Dzielcu i jakie miały przeznaczenie postaram się napisać następnym razem. Materiał dzielę na partie ze względu na ilość interesujących informacji, które w ostatnim czasie się pojawiły, a których nie chciałbym pominąć.
* K. Bieniecki, Lotnicze wsparcie Armii Krajowej, W-wa 2005, s. 163
** Tamże
*** K. Bieniecki, Lotnicze…, s. 167-168.
Zainteresowanych tematem lub mającym ciekawe relacje członków rodzin związanych z tym tematem i nie tylko, zapraszam do kontaktu na pw. Na limanowa.in lub adres mailowy: prebuk@wp.pl Dziękuję za liczne wiadomości i maile z relacjami, które pojawiały się po ostatnich art. Na limanowa.in
Zapraszam również na profil na Facebooku Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznych 1 PSP AK, gdzie staramy się rekonstruować i odtwarzać wydarzenia, które miały miejsce w naszym regionie, jak wyżej opisane.
W tekście wykorzystano:
Bieniecki. K – Lotnicze wsparci Armii Krajowej, Warszawa 2005, s. 163,167-168.
Mroczkowski. K - Operacje zrzutowe lotnictwa aliantów zachodnich i funkcjonowanie
zrzutowisk AK na terenie dystryktu krakowskiego i galicyjskiego w latach
1941 – 1944, Rzeszów 2007.
Oraz materiały ze zbiorów własnych do artykułu – Zrzuty aliantów zachodnich na Ziemi Limanowskiej w 1944r. [w:] AZL nr 45/46, lato/jesień 2012, s. 23-29.
Fotografie wykorzystano ze strony: http://www.aircrewremembered.com, ze zbiorów Terrego Makera, oraz ze zbiorów własnych autora.
- Handley Page Halifax – bombowiec brytyjski, wykorzystywany do operacji zrzutowych na obszarze okupowanej Polski u Europy Środkowo-Wschodniej. Poglądowa wersja samolotu.
- Obecny widok (stan na 2012r.) miejsca zrzutowiska na Dzielcu.
- Pilot W/O Charles Thomas Fairweather – poległ 3 lipca 1944r. wraz z załogą w czasie odbywania lotu ze zrzutem na placówkę zrzutową na Dzielcu, miał 24 lata.
- Skład załogi samolotu Fairweathera z dnia 3 lipca 1944r.
- Widok fragmentu z Cmentarza Wojennego w Belgradzie, gdzie zostali pochowani brytyjscy lotnicy.
SRH 1PSP AK - P.Bukowiec
Może Cię zaciekawić
12 osób zgłosiło kandydatury w wyborach prezydenta Krakowa
Krzysztof Dyl, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej w Krakowie poinformował dziennikarzy, że w czwartek o godz. 16 zakończyło się przyjmow...
Czytaj więcejOdeszli w ostatnich dniach...
2 września 2026 r. śp. Zofia Zapała, 78 lat (Olszówka) Msza święta żałobna zostanie odprawiona w kościele parafialnym pw. św. ...
Czytaj więcejDrastyczny wzrost śmiertelnych wypadków. Trudny sezon dla motocyklistów
W okresie od początku stycznia do początku września na małopolskich drogach doszło do 211 wypadków z udziałem motocyklistów. W ich wyniku 194 ...
Czytaj więcejMotocyklista trafił do szpitala
Dzisiaj (3 września) kwadrans po godzinie 15:00 służby zostały powiadomione o zdarzeniu drogowym w miejscowości Laskowa. Jak udało nam się usta...
Czytaj więcejSport
Piłkarski weekend od IV ligi do Klasy B. Limanovia gra już w piątek przy sztucznym świetleniu.
IV LIGA MAŁOPOLSKA: Limanovia Limanowa - Lubań Maniowy; 4 września; 19:00; Unia Tarnów - Orzeł Ryczów; 4 września; 19:00; Hutnik II...
Czytaj więcejMłodzieżowa Reprezentacja Podokręgu Limanowa: ważny sprawdzian w Niecieczy
Turniej był okazją do rywalizacji wyróżniających się młodych zawodników z poszczególnych części Małopolski. Reprezentacja Podokręgu Li...
Czytaj więcejOd porażki do zwycięstwa na początek sezonu
Liga Małopolska U-17, 2. kolejka Limanovia Limanowa – Sandecja Nowy Sącz 0:3 (0:0) Po wyrównanej pierwszej połowie o losach spotkania...
Czytaj więcejAleksandra Kołodziej ze srebrem mistrzostw świata!
Mistrzostwa świata w narciarstwie na nartorolkach odbywają się w Madonie na Łotwie. W rywalizacji kobiet bardzo dobrze zaprezentowały się rep...
Czytaj więcejPozostałe
Praktyka w terenie. Medycy będą się szkolić w Beskidzie Wyspowym
Od piątku do niedzieli (4-6 września) na terenie Bazy Szkoleniowo-Wypoczynkowej „Lubogoszcz” w Kasince Małej realizowany będzie program szkole...
Czytaj więcejDziałka dla córki burmistrz na sesji: “życie rodzinne nie zamiera”
Podczas ostatniej sesji jednym z tematów dyskusji była kwestia bezprzetargowej i bezterminowej dzierżawy 216 m² miejskiego gruntu przy ul. No...
Czytaj więcejPieniądze na quady i samochód. Jednostki OSP z dotacjami
W ramach naboru pod nazwą Małopolskie OSP 2026 – zakup samochodu strażackiego i kursu lub pojazdu typu quad przyznano 58 dotacji. Łączna kwota ...
Czytaj więcejTrzy oferty na budowę magazynu obrony cywilnej
W czwartek (27 sierpnia) w Urzędzie Gminy Jodłownik otwarto koperty z ofertami na realizację magazynu obrony cywilnej w Szczyrzycu. Samorząd zamie...
Czytaj więcej-
12 osób zgłosiło kandydatury w wyborach prezydenta Krakowa
-
Odeszli w ostatnich dniach...
-
Drastyczny wzrost śmiertelnych wypadków. Trudny sezon dla motocyklistów
- Motocyklista trafił do szpitala
- Rzeczniczka PG: prokuratura chce przesłuchać prezydenta jako świadka ws. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania



Komentarze (5)
Ano, takim to 'sojusznikiem' był ZSRR.
Tak dla doprecyzowania ...nie tylko te narodowości latały ze zrzutami..powinieneś dołożyć do tego jeszcze obywateli innych nacji tj. Kanadyjczyków, Nowozelandczyków, Południowoafrykańczyków (RPA),Australijczyków a nawet Rodezyjczyków ...jak widać ci ludzie często poświęcali bezinteresownie życie by dokonać zrzutu do kraju którego historii nawet nie znali. CHWAŁA IM ZA TO!