21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Halo? Tu Ziemia

Opublikowano  Zaktualizowano 
4 10139

Zapraszamy do przeczytania najnowszego felietonu PAPA.

Tymbark. Każdy zna, każdy kojarzy. Reklamy i etykiety wbiły się w mózg tak głęboko, że chyba nie ma dziś dyskusji, że spora część społeczeństwa miałaby problem z odpowiedzią na pytanie, czy nazwa firmy produkującej soki wzięła się od miejscowości czy może było odwrotnie. Do tego prawa miejskie, które ta miejscowość miała przez lata i słynna sprawa szubienicy, której obrotni tymbarscy mieszczanie nie chcieli wypożyczyć rajcom limanowskim twierdząc, że szubienica „ma służyć nam (mieszkańcom Tymbarku) i dzieciom naszym” utrwaliły wizję prężnego samorządu, nieco snobistycznego i z wyższością spoglądającego na wiejskich sąsiadów. No, ale jak się ma rynek z prawdziwego zdarzenia, szalety publiczne, ratusz i wielkie, znane na całą Polskę zakłady to można patrzeć z góry na sąsiednie gminy, których centra ograniczają się do „drogi przez wieś”.

Portos, kolega d’Artagnana, Atosa i Aramisa zwykł prezentować się w doskonałym, ociekającym kosztownościami pasie, który miał obrazować bliźnim jego bogactwo i pozycję społeczną. Dopiero w dalszym ciągu tej historii czytelnicy dowiedzieli się, że pas był piękny wyłącznie w przedniej części, tam, gdzie wzrok współziomków nie sięgał, pyszny i wspaniały produkt zmieniał się w normalną, dostępną dla maluczkich tandetę. 

Tak jest dzisiaj z Tymbarkiem. Bo jak ocenić sytuację, w której cyklicznie Sanepid zamyka kolejne gminne ujęcia i wodociągi w tej gminie, a mieszkańcy w sieci publikują zdjęcia i wyniki, które przyprawiają o dreszcze. Bakterie kałowe, brązowy kolor, mętność – Matko Boska, przecież to jest kryminał!. Wiadomo, może się zdarzyć gdzieś w jakimś prywatnym, zasilającym kilka domów wodociągu, gdzie wodę bada się od przypadku, nikt właściwym funkcjonowaniem ujęcia się nie zajmuje, gdzie pewnie często nie ma filtrów, lamp i tego wszystkiego co służy uzdatnianiu wody, czyli sprawieniu, żeby człowiek mógł zrobić sobie herbatę, umyć zęby, zrobić dzieciom lemoniadę w gorący dzień. Ale w przypadku Tymbarku, a zwłaszcza Podłopienia chodzi o gminne ujęcia, gminne stacje uzdatniania wody. Obsługiwane przez profesjonalnych pracowników, zarządzane przez spółkę, która jest własnością gminy, ma radę nadzorczą i wójta jako właściciela. To przecież w odniesieniu do tej, feralnej, stacji uzdatniania wody w Podłopieniu Wójt Ptaszek na początku roku chwalił się, że podpisał umowę na montaż dodatkowych filtrów czyszczących, co miało kosztować kilkaset tysięcy złotych.  

I gdyby to była tylko jednorazowa sprawa to można by machnąć ręką, podsumować, że mogło się zdarzyć, że to zwykła awaria. Jeżeli jednak to samo dzieje się raz, drugi, trzeci w krótkim okresie czasu to musi paść pytanie o kompetencje, o umiejętności zarządzania i dbania przez gminę o sprawę tak podstawową jak dostęp mieszkańców do nadającej się do picia wody.

Mam wrażenie, że najlepszym komentarzem do działań wójta Ptaszka i spółki zajmującej się wodociągami (w której prezesi zmieniają się częściej niż pogoda w górach) było zdjęcie tej napełnionej brązową cieczą wanny, które, któryś z mieszkańców przysłał do redakcji portalu. To chyba była cola, choć chyba nie Coca. Za to zmienione granity na rynku i plany budowy leśnego mola – doskonałe i równie wypasione jak ten pas Portosa. I chyba mają ten sam cel – zaspokoić manię próżności.

W podsumowaniu trzeba sięgnąć do klasyka. Do nieśmiertelnego dialogu Ryszarda Ochódzkiego i Jana Hochwandera w Misiu

- Powiedz mi, po co jest ten miś?

- Właśnie, po co?

- Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest Miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?

- Protokół zniszczenia.

- Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, słomianych inwestycjach.

 

Wdzięczniej jest pewnie, niektórzy w Tymbarku uznali, wyremontować sobie ratusz (wszak Tymbark to „prawie” miasto) niż robić tak niewdzięczne inwestycje jak wodociągi. Z ludźmi się skłócić wtedy trzeba, ogródki rozkopać, wrzucić te miliony w ziemię i zakopać. Ale to byłoby takie przyziemne. Takie nijakie. A tu trzeba wysoko się unosić, snuć plany, robić wykłady. Aż chciałoby się rzec: „Halo?, tu ziemia”

Czy zgadzasz się ze zdaniem autora?

TAK NIE
Dziękujemy za oddanie głosu !
TAK: 257 NIE: 48

Komentarze (4)

StMi
2024-09-22 11:03:05
0 2
Coraz to popularniejsza struktura firm: jeden, dwóch fachowców i grono liderów, managerów i sam Bóg wie jakich szpecuf. Całe setki prezentacji, spotkań i raportów a prawdziwa robota stoi.
Odpowiedz
konto usunięte
2024-09-22 15:11:45
0 1
Co niektórzy zabetonowali się na wysokich stołkach i mają głowę w chmurach. A tu trzeba zejść na Ziemię i popatrzeć na codzienne potrzeby ludzi. Wystarczy tylko przestać marzyć a wziąść się do roboty.
Odpowiedz
CUDNA
2024-09-22 20:02:18
0 0
Południowy zachód polski gdy Czechy zaczęły tonąć gromadził coraz większy zapas wody w zbiornikach na rzekach zamiast dokonywać szybkich zrzutów. Tam i tu decyzję podejmowali fachowi urzędnicy.
Kiedy minie okres komunistycznego sposobu zarządzania dobrem wspólnym?.
Odpowiedz
ciekawy
2024-09-22 21:36:18
0 1
rządzący pochodzą z ludu a jaki jest lud to każdy widzi ...
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Halo? Tu Ziemia"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in