17°   dziś 21°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Jak w rodzinie

Opublikowano  Zaktualizowano 
1 3951

Zapraszamy do przeczytania najnowszego felietonu, którego autorem jest PAPA: Jest różnie. Raz dobrze, raz gorzej. Czasem masz ich wszystkich dosyć. Tych wujków, którzy lubią się napić, poopowiadać te same świńskie dowcipy o teściowych, blondynkach i ruskach.

Tych cioć, które nakładają ci kolejne porcje sałatki i przekazują, niczym tranzystorowe radio fale, plotki o sąsiadach, celebrytach i innych członkach rodziny. Wkurza cię brat, bo zmieniła go żona, której nie lubisz, itd. 

Przyznaj, że gdy masz jechać w odwiedziny w święta, myślisz nieraz „po co?” Dlaczego nie kupiłem kilka miesięcy temu tanich biletów i nie poleciałem, a niech tam, do cholernego Paryża, po którym podobno strach się poruszać. Przeżyłbym już tych czarnych, tych kieszonkowców i to turystyczne badziewie i tę drożyznę, jeśli nie musiałbym po raz pięćsetczwarty wysłuchać sakramentalnego szantażu „co ty, ze mną się nie napijesz?”

A przecież wzruszam się na tych wszystkich ślubach i pogrzebach. Patrzę na nich, coraz starszych i zdaję sobie sprawę, że i mój pesel robi się już oldskulowy. A przecież wiem, że nie muszę prosić, gdy będę w potrzebie. Że po prostu wtedy pomogą. Przyjadą, odwiedzą, wesprą. A może gdy wyjadę na parę lat gdzieś do dużego miasta, do innego kraju to za nimi zatęsknię. Bo to wśród nich czuję się sobą. Rozumiem ich lęki, ale też ich złośliwości, bo jestem taki jak oni. 

Z ojczyzną jest tak samo. Narzekamy na nią i się wkurzamy. Patrzymy na tą polską pyszałkowatość, fanfaronadę, czasem bylejakość i narzekactwo. Na to wewnętrze skrzywienie, które każe nam być ustawicznie wkurzonymi. Na te cholerne, wymuskane trawniki i samochody, czyszczone na błysk przez pół soboty, tylko po to, aby zajechać przed kościół i zaimponować innym. 

Listopad nie jest najlepszym czasem świętowania. Z reguły, szaro i zimno, dzień krótki. Grille już dawno pochowane albo zawinięte w foliową osłonę na zimę. Można zrozumieć tych żołnierzy w 18, którzy po prostu zaczęli mieć dość. Nie chcieli już walczyć za swoje rozpadające się monarchie. Wizja kolejnej zimy w błotnych okopach, pełnych szczurów i zgnilizny, brak sensu w strzelaniu do tych z naprzeciwka, takich samych nieszczęśników była pod nad ich siły. To dlatego stary świat rozpadł się w listopadzie. W sierpniu i wrześniu łatwiej jest być optymistą. W listopadzie, nawet gdybyś chciał, otoczenie nie daje ci szansy. 

To my mamy szczęście. Wielu ludzi przemieliły pola bitewne, więzienia, represje i przymusowa emigracja. W imię przekonania, że warto być u siebie. Wywieśmy flagi, wyjdźmy na spacer. Bądźmy Polakami. Pomyślmy, że wszyscy, skazani na tą niestałą krainę w środku Europy jesteśmy do siebie cholernie podobni. Że za tymi ciuchami międzynarodowych marek ukrywa się ten wspólny nam kod kulturowy. Że towarzyszy nam ten język, tak pełen niuansów, nielogiczności i wyjątków od wyjątków. Te zwyczaje, a nawet i te swary. 

Świętujmy. 

Komentarze (1)

Manitou
2025-11-10 12:10:16
0 0
A jednak porównanie Ojczyzny do teściowej hmmm Za Ojczyznę nie jeden pójdzie walczyć, ale za teściową? Nie sądzę!
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Jak w rodzinie"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in