17°   dziś 21°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Kobiety na traktorach

Opublikowano  Zaktualizowano 
3 9022

Zapraszamy do przeczytania najnowszego niedzielnego felietonu, którego autorem jest PAPA:

Pamiętam mojego dziadka. Wielki chłop, jak przychodził do kuchni w podkutych butach to podłoga drżała. Jak podrzucał mnie, to pod sufit, tak, że wydawało mnie się, że na bank zginę marnie. Czytając, już długo później, o wyciskaniu soku z świeżo ściętej gałęzi drzewa przez Zbyszka z Bogdańca w „Krzyżakach” oczyma wyobraźni widziałem człowieka o rękach dziadka. Wielkich jak bochny chleba, żylastych i przerażająco silnych. Był jak lew. Lubił psoty, gonił nas po całym domu udając niedźwiedzia, pozwalał siostrze na czesanie włosów szczotką mamy i zaplatanie mini warkoczyków. Gdy się wkurzał był jak Zeus na Olimpie. Jego oczy rzucały gromy, głos brzmiał wtedy jak młyn mielący najtwardsze głazy na świecie. 

Obok niego była moja babcia. Była przy mężu malutka, mogła się schować pod jego ramieniem. Urodziła kilkoro dzieci, nie pamiętam, żebym widział ją, gdy ot tak sobie usiadła i odpoczywała. Prała, sprzątała, wykonywała te wszystkie mniej spektakularne roboty, które pozwalały gospodarstwu się utrzymywać i rozwijać. Byli chyba dobrym małżeństwem, bo choć nieraz widziałem, ze się na siebie denerwują, bardzo rzadko na siebie krzyczeli przy nas. Wiadomo było, że jak babcia wali garnkami, a dziadek wybiera się narąbać drewna i nanieść wody (tak, proszę Państwa, takie to były czasy) to atmosfera jest napięta. 

Utrzymywali się z gospodarstwa i lasu. Rządzili razem choć zawsze to dziadek trzymał kasę i to do niego należało ostatnie słowo co i kiedy należy kupić. Babcia, nie mając żadnych swoich pieniędzy była w tym procesie nieistotna. Miała na siebie i na dzieci tyle ile zechciał dać dziadek. Nie zrozumcie mnie źle, dziadek dawał, ale babcia, w sytuacji tej nierównowagi ekonomicznej była na słabszej pozycji. Musiała zwracać się o pieniądze, o nie prosić. 

Taka sytuacja panowała przez całe pokolenia na wiejskich terenach całej Polski. Rola kobiety była służebna także i z tego powodu, że nie miały one możliwości uzyskiwania własnych dochodów. Wiadomo, pieniądze dają niezależność. Dopiero gdy pojawił się przemysł, fabryki miejskie, powszechna edukacja i opieka medyczna kobiety, zyskując niezależność finansową zaczęły się także dopominać o swoją rolę w społeczeństwie. 

W zeszłym tygodniu Główny Urząd Statystyczny podał, że biorąc pod uwagę to, gdzie mieszkają pracownicy, w 26 z 380 powiatów w Polsce kobiety zarabiają więcej niż mężczyźni. W gronie tych rodzynków na mapie Polski jest powiat limanowski, oraz myślenicki, nowotarski, suski i tatrzański. Muszę przyznać, że w pierwszej chwili po przeczytaniu tej informacji pokręciłem głową i pomyślałem o słynnym podsumowaniu statystyki, które sprowadza się do stwierdzenia, że jak idę z psem na spacer to statystycznie każdy z nas, wychodzących, ma po trzy nogi. Za PRL-u popularne powiedzenie na temat polskiej zaradności w czasach fałszywej gospodarki mówiło, że Polak zarabia 2 tysiące, wydaje 4, a dalsze 2 odkłada na samochód. A jednak coś w tych danych jest.  Jak rozejrzymy się dokoła, to zobaczymy, że świat umów o pracę, który w naszym terenie ogranicza się do urzędów publicznych, służby zdrowia, szkolnictwa i wielopowierzchniowych sklepów jest światem kobiet. Wysokość uzyskiwanych tam zarobków nie jest może przesadnie atrakcyjna, ma natomiast jedną cechę, pensje są oficjalne, a przeważająca część pracodawców sumiennie odprowadza pracownicze składki i podatki. A mężczyzn z reguły nie ma, a jeśli są pracownikami to zarabiają „na papierze” najniższą krajową. Bo możliwość wyboru miejsca zatrudnienia jest ograniczona. Finalnie faceci zostawiają swoje żony i dzieci na tydzień, dwa, trzy i jadą na te budowy rozsiane po całej Europie. Takie życie, na dwa domy, na telefony i Skype’a jest smutną codziennością wielu naszych miejscowości. 

Przyjeżdżających z daleka fascynują te atrakcyjne fasady domów, te wspaniałe ogrody i dobre samochody. Widzą zewnętrzne oznaki dobrobytu. Trzeba dobrze poznać tych ludzi, żeby na tym obrazie materialnego sukcesu zobaczyć rysy. Rysy samotności, braku uczestnictwa mężczyzn w wychowaniu dzieci, osłabianiu relacji rodzinnych i przyjacielskich. 

To też można wyczytać ze statystyk. 

 

Czy zgadzasz się z tezami autora felietonu?

TAK NIE
Dziękujemy za oddanie głosu !
TAK: 181 NIE: 14

Komentarze (3)

tdt
2024-11-24 09:31:04
1 1
Świat na pokaz...za kilkadziesiąt lat domy do remontów samochody zerdzewieją ...a sił na harowanie za granicą zabraknie...i starość w dps-ie....
Odpowiedz
zabawny
2024-11-24 10:40:45
0 2
"Rysy samotności, braku uczestnictwa mężczyzn w wychowaniu dzieci,"

W/w czynniki są poważnym problemem . lecz z obserwacji zauważyłem , że jeszcze większe problemy są gdy mąż przyjedzie z np, Anglii na urlop wypoczynkowy gdyż wówczas zaczynają się małżeńskie relacje niczym w filmie z Kargulem i Pawlakiem . :)

Ps. najlepszy mąż to taki który jest widziany w domu , tylko jeden weekend w czasie miesiąca lub dwóch miesięcy . :)
Odpowiedz
Hiena
2024-11-24 12:01:15
0 1
https://www.se.pl/wiadomosci/polska/maz-ora-mna-pole-aa-7VR9-QYqi-1seq.html

Pozostałe jedynie dodać, że brat oprawcy to ksiądz biorący czyny udział w sprawie znęcania się.
W wracając do felietonu. Z tych gospodarstw poszli na urzędy i założyli PiS..
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Kobiety na traktorach"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in