21°   dziś 19°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Marzenia Roberta

Opublikowano  Zaktualizowano 
8 11213

Zapraszamy do przeczytania najnowszego felietonu PAPA:

To była piękna scena. Jadę monakijskim wybrzeżem nowym Astonem Martinem. Z otwartym dachem oczywiście. Wiatr rozwiewa włosy, słońce odbija się w przeciwsłonecznych okularach. Na siedzeniu obok siedzi moja kobieta, blondynka o falujących włosach, alabastrowej skórze i pięknych dłoniach pianistki. Uśmiecha się do mnie delikatnie, mówiąc po włosku że jestem wspaniały, męski, inteligentny i bogaty. Za chwilę zasiądziemy do kolacji, wypijemy wino i pójdziemy na wieczorny spacer brzegiem morza, a fale delikatnie będą pieścić skórę naszych stóp. Gdzieś w oddali słychać będzie graną na żywo nostalgiczną włoską muzykę. 

Drynnn. Cholerny dźwięk budzika rozgonił tą fascynującą wizję, przegonił ją jak wiatr chmury. Leżałem jeszcze chwilę, zastanawiając się dlaczego w tym Monaco jest tak ciemno i zimno, niczym w Polsce podczas deszczowego szarego poranka późnego października. Jeszcze zdezorientowany usłyszałem głos mojej żony, coś o zakręcie było po włosku, potem już twarde pełne wykrzykników słowa, bo późno się robiło, a obowiązki nie chciały czekać na powrót mojej jaźni do szaroburej rzeczywistości i niemieckiego samochodu produkowanego w Czechach. 

Wierzę głęboko, że tak samo było z Robertem. Zasnął głęboko. Śniło mu się, że osiągnął już wszystko. Ze dotarł do momentu, w którym, mimo najszczerszych chęci, po prostu nie jest w stanie napisać jakiejkolwiek interpelacji czy zapytania. Nie dlatego, że utracił to gospodarskie spojrzenie, które każe mu widzieć te lampy w niewłaściwych miejscach, dziury w drogach, deficyty kanalizacyjne na ulicy Bystrej i Kasprowicza. Robert po prostu zrobił już wszystko. Jego osiedle, ba całe miasteczko było niczym ze snu. Jedyna dziura w drodze na terenie całego miasta służyła wyłącznie szkolnym wycieczkom historycznym, chodziło o to, by dzieci mogły naocznie się przekonać, że kiedyś, w czasach, gdy w Limanowej rządzili nieudolni, na takie rzeczy („dziury”) narzekali mieszkańcy. Tak samo było z wodą, kanalizacją, ulicznymi lampami, lustrami i punktami widokowymi. Wszystko wspaniałe, lśniące. Spotykani przez Roberta sąsiedzi na pytanie co jeszcze samorząd może dla Was zrobić, kręcili przecząco głowami; nie Robercie, mamy już wszystko; czas byś ty, Robercie, nasz wspaniały przedstawicielu, pomyślał o sobie.

Zobacz również:

Robert się ocknął ze snu. W tym stanie, między snem a jawą wciąż tam był, w swoim wyśnionym, cudownym miasteczku, w tym beskidzkim Dubaju, które, właśnie dzięki jego staraniom, znalazło się u szczytu potęgi. Popatrzył mętnym porannym wzrokiem na swoje biurko, na którym, kiedyś, przed laty kłębiły się wnioski i prośby mieszkańców. Z sentymentem pomyślał o tamtych latach walki o dobro, o swojej prometejskiej misji zmiany limanowskiej krzywej rzeczywistości. Teraz na eleganckim zielonym suknie biurka leżała tylko jedna biała kartka. Czuł, że przed nim jeszcze to jedno wyzwanie. 

Ostatni taniec Roberta. Już nie dla mieszkańców osiedla, nie dla mieszkańców miasta. Dla władzy, tak skromnej, poświęcającej się dla dobra ogólnego, obradującej na comiesięcznych sesjach i wyjeżdzającej na imprezy z zaprzyjaźnionymi samorządami, żeby i tam nieść kaganek limanowskiej gospodarności i dobrobytu. Dlaczego tak ważne osobistości, tak cenne umysły, pożądane w całej Polsce muszą korzystać ze swoich samochodów. Dlaczego judymowska wizja krzewienia postępu, wzorcowego rozwoju, która w tak szybkim okresie kilku miesięcy została wdrożona w Limanowej, nie powinna być niesiona wszem i wobec. Polska, Słowacja, Węgry, Niemcy. Przecież oni tam czekają, pragną spotkań i rozmów.

Robertowi budzik nie zadzwonił. Zamiast chwały spotkała go śmieszność. Słuszna, bo wymyślenie, że problemem miasta jest brak służbowego samochodu dla Pań burmistrzyń, dla szefowej wydziału promocji i dla radnych (sic) powinien być na długo zapamiętany. Proponuję jeszcze sobolowe szaty, złote łańcuchy i trony dla wybrańców ludu, których mieszkańcy, na własnych ramionach będą nosić w lektykach, sypiąc przed nimi kwiaty. 

Robercie, jak samochód, to Aston Martin, jak drink to martini. Wstrząśnięte, nie mieszane. 

Komentarze (8)

byle_nie
2024-10-20 10:00:40
0 4
Noi Robercie, nie zapomnij zatankować do pełna, bo na wodzie to auto nie pojedzie. Bardzo dobry materiał, PAPA Robercie, a ty śnij dalej o imprezach i wyjazdach poza miasto. Uważaj, by ciebie nie wywieźli przed upływem twojej kadencji do innego miasta partnerskiego i nie pozostawili. Bo będziesz musiał wracać na stopa.
Odpowiedz
ciekawy
2024-10-20 11:13:34
0 4
ile wynosi dieta tego radnego, czy to tajemnica urzędowa?
MPP
2024-10-20 18:02:43
2 2
Za te pieniądze jednej nogi bym nie postawił na tym bagnie politycznym, gdzie wyłapuje się dobrze klikające tematy a pomija milczeniem inne. Byle nasze było na wierzchu. W ten sposób zabija się kreatywność ludzi którzy dzislaja społecznie chcąc coś zmienić w naszym miescie (bo nie mylmy diety z dorwaniem się rządzących do koryta)
Odpowiedz
Manitou
2024-10-20 12:12:26
0 4
Dorwała się "zmiana" do koryta i chce z niego wychłeptać jak najwięcej, do czasu aż wyborcy przejrzą na oczy! Służbowe samochody! A czemu nie śmigłowiec się pytam!?
Odpowiedz
drewniany
2024-10-20 18:39:04
1 0
Porównywanie samochodu służbowego do tronu królewskiego to lekka przesada, na uczciwych warunkach i rozliczaniu, przecież Limanowa to duże miasto, są potrzeby roznych wyjazdów a jeśli wyjazd w celu załatwienia środków finansowych to tym bardziej i samochód się zwróci. Czy inne urzędy nie posiadają samochodów służbowych, a poza tym to idzie z góry POpaprancy z sejmu wożą się BMW, tam się dopiero generuje koszty a przy tej patowladzy zaraz kasy nie będzie. Jacek Karnowski były prezydent Sopotu w ciągu 6 miesięcy wykonał 73 loty z Sopotu do Warszawy, a mógłby w niezłym tempie i o tysiące zł taniej jeździć pendolino. Tłuste peowskie koty
vvv
2024-10-20 19:48:57
2 1
Drewniany w litanii jeszcze Błaszczaka nie przebił , więc co kto tu jest tłustym kotem?
Odpowiedz
vvv
2024-10-20 19:54:53
2 3
To jest fajny radny. A tak się spinał w swoich komentarzach w różnych mediach , jeszcze zobaczycie jakie będę składał interpelacje. A tu co , kapiszon , mistrzu radny
Odpowiedz
malarz
2024-10-21 18:27:48
0 0
jednak , dał przykład kulawy jak rozpuścić pospulstwo
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Marzenia Roberta"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in