16°   dziś 16°   jutro
Niedziela, 14 czerwca Bazyli, Eliza, Justyna, Elwira, Michał, Walery

Szaleństwa carycy Katarzyny

Opublikowano  Zaktualizowano 
1 1020

Zapraszamy do przeczytania najnowszego felietonu, którego autorem jest PAPA:

Ptaszki ćwierkały już od miesięcy. Wiadomo było, że poleci, nie było tylko wiadomo kiedy. Przecież ten, który znajduje się w niełasce carycy, po prostu musi odejść. Ba, odejść, on musi zniknąć sprzed oblicza majestatu gniewnej władczyni. I jeszcze cieszyć się, że ocalił głowę. 

Caryca Katarzyna nie była kobietą łatwą. Znaczy się, była, ale w końcu ona sama sobie wyznaczała standardy. Traktowała kręcących się dookoła niej mężczyzn zasadniczo dość użytkowo. Mieli spełniać swoją rolę, znać swoje miejsce i nie nudzić carycy. Ona, świadoma swej władzy, która przecież potrafi być źródłem najwyższej rozkoszy, zwłaszcza dla osoby, która lubi się nią upajać i z niej korzystać, wymieniała ich dość często. Kolejni oblubieńcy nie znali dnia ani godziny. Doświadczył tego także nawet król, który myślał, że Katarzyna go lubi, a tymczasem ta go po prostu, bez sentymentu, wymieniła na lepszy model. 

O Katarzynie i jej skłonności do wysłuchiwania pochlebstw i komplementów pod swoim adresem wiedział cały dwór. Rodziły się z tego rozmaite anegdoty, jak choćby taka: 

Młody porucznik Rżewski dopiero co wstąpił do pułku. Pułkownik bierze go z sobą na bal do pałacu carskiego i mówi: - Ja was przedstawię imperatorce. Zaprosicie ją do tańca i powiedzcie kilka komplementów. I tak oto porucznik tańczy z Katarzyną i mówi: - Jestem zachwycony Waszą Wysokością o Pani! Wasza Łaskawość poci się dużo mniej, niż inne grube kobiety w Waszym wieku.

Nie wiadomo jak skończył nieszczęsny Rżewski – duże jest ryzyko, że gniewne spojrzenie carycy ścigało go na każdym publicznym spotkaniu. Caryca nie lubiła by ktokolwiek próbował wchodzić z nią w polemikę. Imperatorka zwykle wtedy ograniczała się do sugestii, że przecież nie musi się starać dla poddanych. Wszak to, że jest carycą stanowi dar od Boga dla mieszkańców.. Gdy rozpoczął się jej związek z mianowanym władcą imperium Katarzyna czuła do niego obrzydzenie, ale umiała je świetnie maskować. Rzecz jasna jako kobieta czynu w odpowiednim czasie po prostu go zabiła. Od tego momentu nic już ją nie powstrzymywało przed realizowaniem swoich własnych rojeń, zemstą na rzeczywistych i domniemanych przeciwnikach czy wysyłaniem donosów, na tych, których chciała wykończyć cudzymi rękoma. 

Jaka osoba pochodząca z zewnątrz nie przejmowała się w ogóle losem kraju, który jej powierzono do rządzenia. Nawet za życia władcy sprzyjało jej to, że ten z każdym miesiącem coraz bardziej dziecinniał. Jako osoba bezwzględna caryca nie dość, że raczej na pewno wykończyła władcę, to jeszcze kazała rozgłaszać, że ten zmarł na „atak kolki hemoroidalnej”. Można bardziej pokazać pogardę? 

Tak to sobie rządziła obcym dla siebie krajem, uważając, że może go do woli urządzać na swoją modłę. Prawdziwa caryca. Katarzyna Wielka.

p.s.
Znowu wyłącznie o historii. Zgadzam się jednak – z niej można wyciągnąć wnioski. 

 

Czy zgadzasz się ze zdaniem autora felietonu?

TAK NIE
Dziękujemy za oddanie głosu !
TAK: 76 NIE: 10

Komentarze (1)

now
2026-06-14 09:43:15
0 0
Sa, mom zdaniem, dziwne czasy, gdzie jest ministra i tym oodobne okreslenia. Tak wiec i ten felieton odnosic sie moze, zapewne nie tylko do carycy ale i do cara. Bo opisane w felietonie cechy przypisac nalezy przede wszystkim do Poprzednika. On byl uosobieniem wszystkich tych cech. Rozumiem zas, ze Autor jest niekoniecznie "zaprogramowany" na obiektywizm!
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Szaleństwa carycy Katarzyny"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in