17°   dziś 21°   jutro
Czwartek, 04 czerwca Franciszek, Karol, Kwiryna, Helga

Zamki na piasku

Opublikowano  Zaktualizowano 
6 8242

Zapraszamy do przeczytania kolejnego niedzielnego felietonu, którego autorem jest PAPA: Zamki na piasku. Czy solidny dom – a w tym przypadku balkon – można zbudować na fundamencie z... trzyletniej umowy dzierżawy? PAPA dziś zestawia biblijną roztropność z lokalną inżynierią prawną, zastanawiając się, czy inwestycja na tak niepewnym gruncie to odwaga, czy może urzędnicze „hocki-klocki” mające na celu... ominięcie Rady Miasta.

W budowaniu najważniejszy jest fundament. Nawet Jezus, w jednej ze swoich przypowieści, zawartej w Ewangelii Św. Mateusza przywołuje człowieka roztropnego, który buduje swój dom na skale. Wtedy może on oprzeć się burzom, wiatrom i wezbranym potokom. Człowiek nieroztropny zaś buduje na piasku. I ryzykuje, że jak zerwie się wiatr, przyjdzie burza, wyleją potoki to pozbawiony oparcia dom runie. 

Wiadomo, że budowa to duży wysiłek. Kiedyś, gdy budowało się, tzw. „systemem gospodarczym” chodziło przede wszystkim o ten wysiłek czysto fizyczny. Robienie pustaków, czy ubijanie ścian, potem czyn rodzinno – sąsiedzki w postaci „lania płyty”. Była to mitręga niemiłosierna, bo przecież dojść do tego wszystkiego musiało także załatwianie przydziału. Na wszystko, począwszy od piasku czy cementu, na płytkach do łazienki (nie wiem dlaczego z reguły w kolorze zielonym) kończąc. Obecnie natomiast to ciężar finansowy. Oszczędności, kredyt bo budowa domu to studnia bez dna – wchłonie każde pieniądze. Oczywiście do tego trzeba także dołożyć kolejne ekipy, które z reguły zaczynają swoją pracę od totalnego wyśmiania tego, co zrobiła poprzednia. Towarzyszy temu wskazanie, że „potrzebne będą poprawki” więc pierwotny kosztorys momentalnie przestaje być aktualny. 

Ale zanim wjadą buldożery, zawiśnie żółta tablica, a na projekcie budowlanym przybita zostanie czerwona pieczątka wydziału budownictwa trzeba zaklepać sobie działkę. Teoretycznie można budować „na cudzym” ale przecież wiadomo, że to różnie może być i różnie się skończyć, a w wielu przypadkach tak, że sądy i prawnicy mają uciechę na lata. 

6 czerwca bieżącego roku Burmistrz Miasta Limanowa wydała zarządzenie, na podstawie którego zdecydowała o wydzierżawieniu na okres 3 lat gruntów miejskich o powierzchni 480 m2 (3x160 m2) pod dobudowę balkonów do istniejących budynków. Taka dobudowa balkonów to chyba poważna sprawa, wymaga pozwolenia na budowę i w ogóle to konkretna robota budowlana jest. Przecież takie balkony (kilka w pionie) to trzeba solidnie zakotwiczyć w ziemi a pewnie i też (niech budowlańcy mnie poprawią) także do budynku – żeby w czasie jakiegoś wiatru czy innego kataklizmu te balkony nie oderwały się do budynki i nie runęły, niczym ten dom w Ewangelii, budowany na piasku przez nieroztropnego. 

Przyznam, że sama idea (nie dobudowy balkonów, broń Boże, balkon ma swoje plusy) realizowania poważnej inwestycji na gruncie miejskim wydzierżawionym na 3 lata, mnie zaintrygowała. Wiadomo, miasto, jak każdy inny samorząd, to polityka, a ta przecież łączy się z grą rozmaitych interesów, nielogiczności a i wzajemnych animozji. Wczorajsi przyjaciele stają się przeciwnikami, niektórzy tracą pamięć i zaczynają chwalić to, co kiedyś zaciekle zwalczali. „Świetny” pomysł budowy balkonów na gruncie należącym do miasta (świetny bo nie trzeba wykładać pieniędzy na zakup tego gruntu) może za te, szybko biegnące, 3 lata stać się „bardzo nieświetny”, choćby z tego powodu, że czynsz może wzrosnąć, albo jakiś ówczesny włodarz powie, że nie jest zainteresowany dalszą dzierżawą. 

Zastanawia mnie także dlaczego Miasto nie załatwiło tego „po bożemu”, tak żeby inwestorzy tych balkonów mieli jasną sytuację. Nie mówię o sprzedaży (bo wiadomo, że zakup kosztuje, a ceny gruntów na terenie Miasta są wygórowane), ale czemu nie zrobiono dzierżawy na, nie wiem, 30, 50 czy 70 lat? Po co ta kombinacja, która przecież skutkuje powstaniem sytuacji po prostu śmiesznej, bo taką jest dobudowa balkonów do bloków mieszkalnych w oparciu o umowę na grunt zawartą na 3 lata. 

Hocki, klocki to są. I łapanie się lewą ręką za prawe ucho – niby można, ale jednak, trochę głupio wygląda. Oczywiście, na pewno nie chodziło o to, że zarówno sprzedaż jak i dzierżawa długoletnia wymagałaby zgody Rady Miasta, a o umowie dzierżawy mogła zdecydować sama Pani Burmistrz nikogo nie musząc pytać o zdanie. Nie, na pewno nie o to chodziło. A skąd!

Czy zgadzasz się ze zdaniem autora felietonu?

TAK NIE
Dziękujemy za oddanie głosu !
TAK: 178 NIE: 29

Komentarze (6)

fakefake
2025-12-07 10:41:46
2 2
To chyba dobrze, że miasto wynegocjowało z najemcami korzystne dla siebie warunki? Wszyscy zgodzili się na ustalenia i są zadowoleni, a wtedy wchodzi PAPA cały na biało i opowiada o zamkach na piasku — trochę żenujące.
Odpowiedz
vvv
2025-12-07 12:02:37
2 2
Bardzo ciekawa ta dzierżawa , bardzo ciekawa. Chyba coś nieładnie to pachnie
Odpowiedz
Fabrykant
2025-12-07 12:16:33
3 0
Bo papa widać zazdrości że coś się robi. Za tamtej kadencji siedzieli urzędnicy łącznie z burmistrzem i dawali sobie podwyżki
byle_nie
2025-12-07 12:32:29
1 1
Kto jest inwestorem? Z czystej ciekawości pytam i zadaję to pytanie.
vvv
2025-12-07 12:36:00
1 2
Fabrykant i fakefake wiedzą chyba bo tak zaciekle rzucili się na Papę , ale nie powiedzą. Dowiemy się
byle_nie
2025-12-07 14:01:49
1 1
Ja już wiem, oj, będzie chyba grubo dzyń, dzyń, dzyń.
Pokaż wiecej (2)
Odpowiedz
Zgłoszenie komentarza
Komentarz który zgłaszasz:
"Zamki na piasku"
Komentarz który zgłaszasz:
Adres
Pole nie możę być puste
Powód zgłoszenia
Pole nie możę być puste
Anuluj
Dodaj odpowiedź do komentarza:
Anuluj

Może Cię zaciekawić

Sport

Pozostałe

Twój news: przyślij do nas zdjęcia lub film na kontakt@limanowa.in