Egipcjanin, który pokochał Limanową
Walid Kandel już prawie dwa lata mieszka w Limanowej. Jest kluczowym obrońcą Limanovii i zarazem ważną postacią w sztabie szkoleniowym drużyny seniorów. Jego celem jest pozostanie w Limanowej na stałe.
Walid Mohamed Kandel El-Said urodził się 24 marca 1985 roku w Kairze (Egipt). Posiada wykształcenie wyższe (studia ukończone w Kairze). W przeszłości grał w młodzieżowej reprezentacji Egiptu do lat 21 i w najwyższej klasie rozgrywkowej tego kraju (m.in. Zamelek, Asyut Petroleum). Do Polski przyjechał na początku 2014 roku, będąc zawodnikiem UKS Łady (IV liga). Dlaczego Walid Kandel wybrał nasz kraj?
- Od dawna interesowałem się Polską, jej kulturą i historią – powiedział Walid Kandel. - Tutaj szanuje się Pana Boga, ludzie kierują się wysokimi wartościami i są przyjacielsko nastawieni do mieszkańców innych krajów. Takie wartości trudno spotkać w innych krajach europejskich. Chciałem także sprawdzić się w bardziej siłowym stylu gry piłkę nożną, w Egipcie preferuje się raczej techniczne rozwiązania. Poza tym mój kolega prowadził interesy w Polsce, zresztą to właśnie od niego miałem sporo informacji na temat Polski. Okazało się, że miał kontakty w Jagiellonii Białystok. Przesłałem swoje CV i nagrania video do tego ekstraklasowego klubu. Wkrótce dostałem zaproszenie na testy.
Kandel nie zdołał się przebić do kadry Jagiellonii. Na testach w Białymstoku był tuż po wyleczeniu kontuzji kolana i nie mógł zaprezentować swoich umiejętności. Jednak wkrótce testy zabronowano mu w Zagłębiu Lubin. Tam poszło znacznie lepiej, bo otrzymał propozycję sześciomiesięcznego kontraktu. - Niestety na mojej drodze stanął wielki pech – wspomina Walid Kandel. - Musiałem wrócić na chwilę do Egiptu, aby załatwić kilka ważnych spraw. Wówczas w mojej ojczyźnie wybuchła rewolucja. Nie działała ambasada Polski w Egipcie, nie mogłem uzyskać wizy i wrócić w odpowiednim czasie do Lubina. Kontrakt został zaprzepaszczony, bo do Polski przyjechałem po dłuższej przerwie. Jednak byłem wówczas zdeterminowany, żeby zostać w tym kraju na stałe. Wówczas zacząłem starać się o kartę stałego pobytu. Plan był taki, żebym przez kilka miesięcy pograł w niższej lidze, odbudował formę i po pewnym czasie ponownie spróbował swoich sił na testach w ekstraklasowym lub pierwszoligowym klubie.
Egipcjanin zdecydował się na grę w czwartoligowym UKS Łady. Czysto amatorski klub poważnie go rozczarował i zniechęcił do dalszych treningów. Zaczął zastanawiać się nad zakończeniem swojej piłkarskiej przygody. Chciał rozkręcić własny biznes, rozpocząć handel, sprowadzać owoce z Egiptu do Polski. Miał wspólnika od interesów, który był także… menadżerem piłkarskim. To właśnie on po pewnym czasie skontaktował go z Limanovią. - Wiedziałem, że drużyna walczy o utrzymanie w II lidze, a w kolejnych latach chce powalczyć o I ligę – mówi Walid Kandel. - Do Limanowej jechałem trochę w ciemno, nie sądziłem, że tutaj zostanę na dłużej. Ostatnie osiem spotkań rundy jesiennej grałem w podstawowym składzie. Ówczesny trener Ryszard Wieczorek bardzo mnie chwalił. Na wiosnę było już gorzej bo wylądowałem na rezerwie. Kolejny trener Marek Motyka ponownie postawił na mnie, ale niestety nie utrzymaliśmy się w II lidze. Spadek był dla nas wielkim szokiem i to bardzo bolało. Główny sponsor wycofał się z klubu, drużyna wylądowała w V lidze, a ja wyjechałem na dwa tygodnie do Egiptu. Nie wiedziałem jaką mam przyszłość w Polsce. Szybko zostałem zaproszony na testy do pierwszoligowego Rozwoju Katowice, gdzie trenerem został Marek Motyka. Na treningi przyjechałem po zakończeniu Ramadanu, po poście, który spowodował, że byłem bardzo osłabiony i nie wypadłem najlepiej. Otrzymałem jeszcze propozycję gry w trzecioligowej Garbarni Kraków. Zdecydowałem się zostać w Limanovii, gdzie miałem się również zająć prowadzeniem drużyny jako szkoleniowiec, wspólnie z Mateuszem Wrońskim. Kluczowy okazał się sentyment do limanowskiego klubu. Nie żałuję, bo po roku wywalczyliśmy awans do IV ligi.
Dziś Kandel już całkiem nieźle zna język polski. Jak wspomina na początku pobytu w Limanowej nie miał znajomych i czuł się osamotniony. - Pamiętam, że nie mogłem zrozumieć nawet trenera Wieczorka na odprawie przedmeczowej – przyznaje obrońca Limanovii. - Rysował na tablicy i na podstawie takiej grafiki domyślałem się czego ode mnie oczekuje. Uparłem się i zacząłem poznawać język polski, ale zajęło mi to bardzo dużo czasu. Dzisiaj jest już całkiem nieźle, potrafię się porozumieć, mam sporo znajomych, czuję się bardzo dobrze w Limanowej.
W Polsce najbardziej przeszkadza mu… zima. Jest pod wrażeniem ilości śniegu, ale do bardzo niskich temperatur nie może się przyzwyczaić. – Limanowa to małe, ale bardzo piękne miasto – mówi Egipcjanin. – Chciałbym tutaj zostać na stałe, ale to oczywiście zależy od wielu czynników. Jeśli człowiek jest przyjaźnie nastawiony do ludzi to w danym środowisku zostanie szybko zaakceptowany. Cieszę, że w Limanowej mam sporo znajomych i spotykam się z dużą życzliwością. W moim sercu bardzo ważne miejsce ma Limanovia. Ludzie z nią związani bardzo mi pomogli w pewnym momencie. Niewielki klub, ale ma bardzo wiernych kibiców, a to robi wrażenie. Przyzwyczaiłem się do gry na profesjonalnym poziomie, a obecnie Limanovia funkcjonuje na amatorskich warunkach. Na początku były problemy, ale znaleźliśmy porozumienie z zawodnikami. Oczywiście dla chłopaków ważna jest praca zawodowa. Chciałem, abyśmy nie traktowali piłki nożnej jak formę rozrywki po ciężkim dniu. Jestem pod wrażeniem zawodników pochodzących z Limanowej, którzy ten klub noszą w sercu. Dawid Kurczab, Kamil Kurczab, Mateusz Czaja, Maciej Ślazyk to wychowankowie z których Limanovia może być dumna. Ja również pokochałem Limanovię, świetnie pracuje się z ludźmi, którzy ją otaczają. Obecnych zawodników naszego zespołu traktuję jak braci, mamy wspólny cel i na boisku zawsze walczymy z całych sił. Bardzo chciałbym, żeby do Limanovii wrócił kiedyś były główny sponsor, Zbigniew Szubryt. To niesamowity człowiek, zrobił dla klubu i miasta coś wielkiego. Mieliśmy profesjonalne warunki, hotele, sprzęt sportowy, dbał o każdy szczegół, a często osobiście sam się wszystkim zajmował. Bardzo mi przykro, że nie zrewanżowaliśmy się wynikami. Dlaczego się nie udało? Oprócz umiejętności ważny jest także charakter zawodnika. W Limanovii było za dużo piłkarzy, których interesował tylko przelew pieniędzy na konto, które zresztą zawsze były regularne, bo Pan Szubryt to honorowy człowiek.
Kandel nie ukrywa, że z obecną kadrą Limanovia w najbliższym sezonie będzie należała do czołówki IV ligi. Czy ma szanse na awans? - Wyniki sparingów są obiecujące, ale jeszcze nie wiem jaką dokładnie kadrą będę dysponował – podkreśla Kandel. - Do tego jeśli wygramy ligę to czeka nas jeszcze baraż, to nie jest sprawiedliwe, aby o tak ważnej kwestii jak awans decydował dwumecz. Na pewno stać nas na zwycięstwa z najlepszymi w lidze.
Może Cię zaciekawić
Znane gwiazdy Dni Limanowej
Limanowski Dom Kultury ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych gwiazdy wieczoru nadchodzących Dni Limanowej 2026. Wydarzenie - tak ja...
Czytaj więcejFinał nielegalnych pobytów
Funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej im. 1 Pułku Strzelców Podhalańskich prowadzą kontrole legalności pobytu obcokrajowców. ...
Czytaj więcejNarkotykowy hurtownik w rękach policji. Zaopatrywał dilerów z Małopolski
Policjanci Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie zatrzymali 32-letniego mężczyznę, który z...
Czytaj więcejZostawiła kluczyki w aucie. Złodziej uciekł, ale nie nacieszył się łupem
W sobotę (30 maja) na jednej z ulic w Myślenicach doszło do kradzieży samochodu osobowego. Kobieta zaparkowała pojazd i poszła do mieszkania. Gd...
Czytaj więcejSport
W czwartek gra okręgówka
Klasa okręgowa, limanowsko-podhalańska: Orawa Jabłonka – AKS Ujanowice, 4 czerwca, godz. 16:00; KS Tymbark – Zalesianka Zalesie, 4 czerwc...
Czytaj więcejRusza grupa mistrzowska limanowskiej klasy B. Cztery drużyny powalczą o awans
Rozgrywki grupy mistrzowskiej są bezpośrednią kontynuacją sezonu zasadniczego. Oznacza to, że wszystkie zdobyte dotychczas punkty oraz bilans ...
Czytaj więcejEkonom wygrał półfinał wojewódzki. Awans do finału Małopolskiej Licealiady w piłce nożnej
W zawodach uczestniczyły drużyny szkół ponadpodstawowych z Limanowej, Brzeska, Nowego Sącza, Tarnowa, Gorlic oraz Bochni. Turniej zorganizow...
Czytaj więcejZawodnik AP Limanovia z występem w reprezentacji Polski U-15. Biało-czerwoni pokonali Szwajcarię
Spotkanie rozegrane w Biel/Bienne rozpoczęło się znakomicie dla podopiecznych Piotra Klepczarka. Polacy już w pierwszych ośmiu minutach zdobyl...
Czytaj więcejPozostałe
Susza w mieście. ZGK apeluje o oszczędzanie wody
Dziś (3 czerwca) mimo prognoz zapowiadających opady deszczu w najbliższych dniach, Zakład Gospodarki Komunalnej w Mszanie Dolnej zaapelował do mi...
Czytaj więcejNauczycielowi puściły nerwy - kuratorium skontrolowało szkołę
Sprawę kontrowersyjnego incydentu w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Limanowej opisaliśmy jako pierwsi w połowie maja. Młodz...
Czytaj więcejObowiązek używania kasków przez młodych rowerzystów i kierujących e-hulajnogami
W środę weszła w życie część nowelizacji Prawa o ruchu drogowym. Zgodnie z nowymi przepisami rowerzyści i kierujący hulajnogą elektryczną l...
Czytaj więcejWzmożone działania policji na drogach
W związku z wyjazdami na długi weekend i spowodowanym tym natężeniem ruchu, szczególnie na głównych ciągach komunikacyjnych oraz trasach prowa...
Czytaj więcej
Komentarze (15)
A kto tych piłkarzy wybierał? A kto wybierał tego, kto tych piłkarzy wybierał?
Pan Szubryt.
Może Szubryt ma jakiś honor, ale kompletnie nie zna się na piłce. Tak to jest jak się ogląda tylko Ligę Mistrzów w telewizorze, a nie zna się charakterystyki niższych lig.
Widać, że chłop jest religijny ...
Co byłoby logiczne jak budowa cepa w takiej sytuacji.
Niech porzuci wiarę w ...... mahometa, zacznie jeść kiełbasę i pić wódkę to będzie wtedy swój chłop.
A tak to wykształcony ciapak i tyle.
Pozdrawiam
Pozdrawiam